Reklama

Sierakowice. Wyszła do szkoły i zaginęła...Czy uda się odnaleźć zabójcę Ewy?

Dokładnie 27 lat temu 16-letnia Ewa wyszła z domu do szkoły. Nigdy do niej nie dotarła i do tej pory nie wiadomo, co stało się między 13 a 19 maja 1995 roku, kiedy jej zakneblowane i związane ciało znaleziono w dwóch jutowych workach nieopodal wysypiska śmieci przy drodze z Sierakowic do Paczewa. Czy śledczy z gdańskiego Archiwum X rozwikłają zagadkę i znajdą zabójcę nastolatki z Sierakowic? Czy morderca wciąż żyje i nadal mieszka w rodzinnej miejscowości Ewy? Jeżeli żyje, to czy w dalszym ciągu należy się go obawiać?

Był sobotni poranek, 13 maja 1995 roku. Tego dnia w liceum w Sierakowicach odbywały się zaległe zajęcia lekcyjne. 16-letnia Ewa Miotk je śniadanie. Wychodzi z domu. Widzą ją trzy osoby.  Dochodzi gdzieś na wysokość remizy strażackiej. I znika....

Tego samego dnia zostają wszczęte poszukiwania. W Sierakowicach huczy… 16-latka wyszła do szkoły i zaginęła. Mija sześć dni. Przy drodze leśnej z Sierakowic do Paczewa prowadzącej na wysypisko śmieci znaleziono dwa jutowe worki. Wewnątrz nich jest nagie ciało Ewy. Zakneblowane dziecięcymi majtkami. Związane sznurkiem.

Reklama

Od tamtych dramatycznych wydarzeń mija dokładnie 27 lat. Wciąż nie wiadomo, co wydarzyło się 13 maja. Niewyjaśnioną do tej pory sprawą tragicznej śmierci nastolatki zajmuje się gdańskie Archiwum X. 

- Drogę Ewy z domu do szkoły znam na pamięć – przyznaje podinsp. Paweł Mrozowski, który od 2009 roku zajmuje się rozwikłaniem tajemniczego zaginięcia i śmierci Ewy z Sierakowic.

Hipotez wokół zaginięcia nastolatki powstało wiele. Sprawdzono wszystkie z nich. Przesłuchano kilkuset świadków. Około sto osób przebadano pod kątem zabezpieczonego na ciele 16-latki DNA. I nadal nic.

Reklama

- Typowano, że Ewa wsiadła do samochodu. Ktoś widział, jak na wysokości remizy wsiadła najprawdopodobniej do poloneza. Świadek jednak nie znał się na markach pojazdów. Opisał tylko jego kształt. Było też drugie wskazanie. Widziano, jak młoda kobieta na wysokości komisariatu i ośrodka zdrowia łapie stopa i wsiada do dużego fiata. Skłaniamy się jednak ku temu, że ta druga osoba to nie była Ewa – mówi podinsp. Paweł Mrozowski  z Zespołu Przestępstw Niewykrytych Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku.

W poszukiwania Ewy zaangażowali się policjanci, strażacy – głównie ochotnicy z miejscowej jednostki OSP w Sierakowicach, rodzina, przyjaciele i lokalna społeczność. Szóstego dnia poszukiwania zakończono. Ciało Ewy znaleziono w pobliżu wysypiska  śmieci – nielegalnego, ale dobrze znanego w okolicy.

Reklama

Ewa najprawdopodobniej została zgwałcona. Była naga. Zakneblowana. Związana. Na jej ciele nie ujawniono żadnych oznak walki. Na jej plecach odciśnięta była charakterystyczna kratka. Jak stwierdzają śledczy, musiała leżeć na drewnianej palecie lub odwróconej bronie. W chłodnym miejscu. Nie nastąpił bowiem rozkład ciała. Sekcja zwłok wskazała, że została zamordowana w dniu zaginięcia.

Zamordował miejscowy. Znajomy Ewy

Ewa była osobą nieufną. Nie podjęłaby rozmowy z osobą nieznaną. Dlatego według śledczych, zabił miejscowy – ktoś dobrze znany ofierze.

Reklama

- Nie był to nikt z zewnątrz. Ewa była osobą nieufną. Jeżeli zakładamy, że wsiadła do samochodu w okolicy remizy, gdzie od szkoły dzieli ją zaledwie 200 metrów i przejście zajęłoby jej, nawet z chwilowym oczekiwaniem na przejściu dla pieszych, maksymalnie dwie minuty, to jakie jest racjonalne uzasadnienie, by wsiadać do tego samochodu? Tego dnia nie było ulewy. Padał delikatny deszczyk. Miała mieć przy sobie parasolkę. Nasuwa się myśl, że to ktoś stamtąd i na tyle jej znany, że mogła wsiąść do samochodu – mówi podinsp. Paweł Mrozowski.

Zdaniem śledczych miejsce znalezienia ciała Ewy także daje dużo do myślenia i wskazuje na to, że zabił miejscowy. 

Reklama

- Ciało Ewy albo zostało wyrzucone na wysypisku, bo akurat sprawca stwierdził, że wyrzuci je w tym miejscu, albo chciał ukryć ciało w pobliskim oczku wodnym, ale z niewiadomych przyczyn nie zdążył.  Dlaczego tam? Bo być może wiedział, że w tym miejscu były już prowadzone poszukiwania i pozbycie się ciała właśnie tam opóźni jego znalezienie – podkreśla nasz rozmówca.

- Wysypisko znajdowało się na obszarze leśnym. Prowadziło do niego kilka dróg. Było to nielegalne składowisko, z którego na tamten czas wszyscy korzystali. Nawet jeśli ktoś zauważył jadący samochód w tym kierunku, to nie było to dla niego nic nadzwyczajnego. Z drugiej strony, sprawca musiał znać to miejsce. Nie mógł być to nikt przyjezdny. Trzeba było znać drogę do wysypiska przez las. Ktoś, kto tylko przejeżdżał przez Sierakowice raz do roku, nie wpadłby na to, że jest takie miejsce i jak można tam dojechać. Nie można było tam też dojechać każdym samochodem - kontynuuje.

Reklama

- Ciało Ewy zostało znaleziono sześć dni po zaginięciu. Czy sprawca zadałby sobie tyle trudu, by gdzieś przebywać z nią i potem wracać ileś kilometrów, by porzucić ciało w jej miejscu zamieszkania? W tamtym czasie było mnóstwo kontroli drogowych. Kontrolowano praktycznie każdy samochód. Sprawca nie ryzykowałby jadąc ze zwłokami – dodaje.

Poszukiwania i tajemnicze telefony wykonywane przez mordercę?

Wokół sprawy powstało wiele hipotez i wersji wydarzeń.

- Jest hipoteza, że osoba która dokonała zabójstwa i wyrzucenia ciała, wiedziała, w jakim kierunku idą poszukiwania. Z drugiej strony nie było to żadną tajemnicą. Poszukiwania były prowadzone wraz ze strażakami z OSP, rodziną i miejscową ludnością.  Jest to mała miejscowość. Praktycznie każdy mógł znać szczegóły poszukiwań – zaznacza podinsp. Paweł Mrozowski.

Reklama

- Ciało Ewy znaleziono na wysypisku śmieci – przy drodze z Sierakowic do Paczewa. Dzień wcześniej to miejsce było przeszukiwane. 1,5 godziny przed znalezieniem ciała tą samą drogą przejeżdżało dwóch mężczyzn. Niczego nie zauważyli. Dzień, w którym znaleziono Ewę, ktoś zadzwonił i poinformował, że widział Ewę w innym rejonie niż miały trwać poszukiwania. Dwa dni wcześniej doszło do podobnej sytuacji. Powstał mit, że ktoś celowo wykonywał te telefony. Niewykluczone – dodaje.

Profil zabójcy i stu „podejrzanych”

Reklama

Instytut Ekspertyz Sądowych w Krakowie stworzył profil zabójcy Ewy. Wiek sprawcy na tamten okres czasu wpasowano w przedział  30-45 lat. Założono również, że jest mieszkańcem Sierakowic lub okolic. Jest mobilny i posiada samochód, posiada dzieci lub zamieszkuje z rodziną, która posiada dzieci. Dysponuje nieogrzewanym pomieszczeniem, do którego ma jedyny dostęp. Jest silny i sprawny fizycznie, łatwo nawiązujący kontakt, prawdopodobnie znający ofiarę.

- W poszukiwaniach sprawcy nie ograniczono się jednak do tego profilu. Pod kątem zabezpieczonego DNA przebadano około sto osób. W różnej rozpiętości wiekowej. Byli sprawdzani zarówno jej rówieśnicy, jak i osoby starsze. O różnym statusie materialnym, większość z okolicy – podkreśla podinsp. Paweł Mrozowski z gdańskiego Archiwum X.

Reklama

Weryfikowano różne wersje wydarzeń.

- Jedną z pierwszych wersji, z racji religijności Ewy, jej porwania miał dokonać miejscowy ksiądz. Został zweryfikowany. Z wynikiem negatywnym. W dzień pogrzebu powiesił się jeden z przedsiębiorców. Od razu stwierdzono, że mógł mieć coś wspólnego ze śmiercią Ewy. Zostało to sprawdzone. Później został zatrzymany Henryk W. Jego też sprawdzono w tej sprawie. A później weryfikacja szła lawinowo.  Typowaliśmy też sprawców seksualnych. Na chwilę obecną skłaniam się ku tezie, że sprawca jest z Sierakowic lub okolicy – przyznaje podinsp. Paweł Mrozowski.

Reklama

Jak dodaje, ciężko już typować sprawców, bo większość osób była już sprawdzana – niezależnie od wieku i stanu majątku.

Czego zabrakło w śledztwie?

Około 10 lat temu, kiedy przejmowałem sprawę, zbadaliśmy jeszcze parę wątków. Ciężko powiedzieć, że czegoś zabrakło. Na ogół przy takich sprawach początkowo mamy do czynienia z zaginięciem i określonymi procedurami. W tym przypadku już od początku wszczęto poszukiwania. Od razu wykonywane były czynności procesowe – przesłuchania, wszystkie informacje były weryfikowane. Trudno powiedzieć, co zaważyło nad tym, że nie udało się rozwikłać tej sprawy na początku.

Jedyne, co można by jeszcze zrobić, to sprawdzić obszar, jaki miał być poszukiwany tego dnia, w którym znaleziono ciało Ewy. W późniejszym etapie wywnioskowaliśmy, że być może sprawca obawiał się, że poszukiwania będą toczyły się w rejonie jego miejsca zamieszkania i być może dojdzie do jego ujawnienia. Na to pytanie nie poznamy już odpowiedzi. Nie wiemy, czy w sprawę zamieszana jest jedna osoba czy więcej.

Po zaginięciu Ewy nastąpiło tzw. pospolite ruszenie. Część z tych wątków, które były rozpatrywane już na początku śledztwa, kończyliśmy po latach. W sprawę było zaangażowanych wiele osób, gdzieś po prostu zabrakło koordynacji tych działań. Nie zachowały się plany poszukiwań, o ile takie w ogóle były. Wiemy, kto odpowiadał za poszukiwania. I tyle. Część osób pojawiła się podczas przesłuchań – przyznaje podinsp. Paweł Mrozowski z gdańskiego Archiwum X.

Zmowa milczenia

Do zaginięcia Ewy doszło w sobotę, w dzień targowy, po godzinie 8. rano. W okolicy dwóch głównych skrzyżowań w Sierakowicach. Czy możliwe jest, że w taki dzień nastolatka może zaginąć bez śladu?

W toku śledztwa pojawiły się dwie osoby, które rzekomo miały widzieć, do jakiego samochodu wsiadła Ewa i kto nim kierował.

- W pierwszym przypadku pan zabrał tajemnicę do grobu. Przesłuchaliśmy rodzinę i osoby, z którymi mógłby podzielić się tą wiedzą. Bezskutecznie. Kilkanaście lat później pojawiła się informacja o kolejnym mężczyźnie, który miał wiedzieć, kto porwał Ewę i wyjawić tajemnicę na łożu śmierci. Dotarliśmy do wszystkich tych osób i nie udało się uzyskać żadnych informacji – podkreśla podinsp. Paweł Mrozowski.

- Niejednokrotnie próbowaliśmy się przebijać przez mur, który stawiały miejscowe osoby. Spotykaliśmy się z takimi sytuacjami, że mówili, że wiedzą, ale dopóki nikt nie zapyta ich o coś konkretnie, to nie powiedzą. Można odnieść wrażenie, że w tej sprawie w Sierakowicach panuje swego rodzaju zmowa milczenia. Gdy kilkanaście lat temu dość mocno pracowaliśmy nad tą sprawą, spędziliśmy kilka dni w Sierakowicach. Często trzeba było od  ludzi wręcz coś wyciągać. O wielu rzeczach mówili niechętnie, bo co ludzie powiedzą...albo dlaczego ja. Niby wszyscy byli nastawieni życzliwie, ale była jakaś zapora...mur. Czy ta zmowa milczenia jest tak silna, że ktoś chroni kogoś z rodziny? Nie wykluczamy tego... Może tak być, że są osoby, które znają sprawcę i milczą.... - stwierdza nasz rozmówca.

Kto przynosił czerwone róże na grób Ewy?

Przez lata w rocznicę zaginięcia Ewy na jej grobie pojawiała się czerwona róża. Gdy informacja ta dotarła do śledczych, kwiat przestał się pojawiać....

Justyna Węsierska z Leźna

Rok przed zaginięciem i zabójstwem Ewy, 14 czerwca 1994 roku zaginęła też inna nastolatka z powiatu kartuskiego – 18- letnia Justyna Węsierska z Leźna.

- W obu sprawach jest kilka punktów zbieżnych, ale też kilka znaczących różnic. Justynę znaleziono dwa miesiące po jej zaginięciu. W okolicach Kamienia, w oczku wodnym. Jej zwłoki były obciążone kawałkami betonu. Była ubrana. Stan zwłok i to, co było dookoła nie nadawało się do badań. Jeśli sprawca zostawił jakieś ślady, to woda je zdegradowała. Ktoś widział ją, jak wsiadała do samochodu – który wyglądał jak golf. Justyna miała jednak w zwyczaju łapać stopa. Ciała obu nastolatek znaleziono w workach, skrępowane były w podobny sposób. Tym samym węzłem. Czy zabiła ta sama osoba? Niewykluczone – przyznaje podinsp. Paweł Mrozowski.

- W sprawie Justyny materiał dowodowy jest znikomy. Dlatego skupiamy się na rozwiązaniu sprawy Ewy, bo być może będzie to pomocne w wyjaśnieniu zabójstwa Justyny – dodaje.

Nadzieja umiera ostatnia

Gdańskie Archiwum X prowadzi około 120 niewyjaśnionych spraw. W niejednej z nich udało się dopisać zakończenie. Czy będzie tak również w tej sprawie?

- Być może sprawca zabójstwa Ewy już nie żyje, bo niestety z tyłu głowy pozostaje taka myśl. Nigdy jednak takiej wersji nie wysuwamy na pierwszy plan i mimo wszystko, chcemy się dowiedzieć kim jest lub był sprawca. Póki sprawa się nie przedawni, to tli się nadzieja na wyjaśnienie...- podsumowuje podinsp. Paweł Mrozowski z gdańskiego Archiwum X.

Jeśli ktoś posiada jakiekolwiek informacje mogące być pomocne w ustaleniu sprawców zabójstw Ewy i Justyny proszone są o kontakt z Zespołem Przestępstw Niewykrytych Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku pod numerem telefonu (47) 74-15-282.

lub listownie:

Wydział Dochodzeniowo-Śledczy
Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku
ul. Okopowa 15
80-819 Gdańsk

Informacje można zgłaszać anonimowo.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości