Reklama

Skażone mięso trafiło do sklepów w Kartuzach i Sierakowicach. J. Karczewski: Nie ma powodów do paniki

03/12/2007 13:15
Skażone indycze mięso z ferm spod Płocka trafiło do dwóch sklepów w powiecie kartuskim. Zostało ono zakażone wirusem H5N1 (ptasia grypa). Jerzy Karczewski, rzecznik prasowy kartuskiego sanepidu, uspokaja - niebezpieczeństwo zostało już zażegnane. Jednak klienci, którzy nabyli wspomniany towar, powinni zachować ostrożność.

Najwięcej zarażonego indyczego mięsa trafiło na Pomorze. Duża jego część została przywieziona do dwóch hurtowni w powiecie kartuskim. Do przedsiębiorstwa w Tuchlinie (gm. Sierakowice) trafiło 325 kg, a do Żukowa - 480 kg.

- Mięso, które przywieziono do Żukowa, hurtownia nie przyjęła - oznajmił Jerzy Karczewski. - W ogóle nie było ono tam rozładowywane z samochodu i w całości zawieziono je do Trójmiasta. Natomiast część mięsa, które znalazło się w hurtowni w Tuchlinie, trafiło do sklepów w powiecie kartuskim, kościerskim, człuchowskim, chojnickim i tucholskim (województwo kujawsko - pomorskie).

Gdy 1 grudnia Powiatowa Stacja Sanitarno - Epidemiologiczna w Kartuzach otrzymała wiadomość o zakażonym mięsie, natychmiast przeprowadziła postępowanie wyjaśniające. Okazało się, że w powiecie kartuskim mięso to trafiło do dwóch punktów handlowych. Pierwszy mieści się w Kartuzach przy ul. Dworcowej 13, a drugi w Sierakowicach przy ul. Słupskiej 6.

- Dowiedzieliśmy się, że 247,5 kg zakażonego mięsa z hurtowni w Tuchlinie trafiło do sklepów, natomiast pozostała część wciąż była magazynowana - powiedział Jerzy Karczewski. - Została ona zabezpieczona i oddana do utylizacji.

Ponadto w sobotę zamknięto oba wspomniane sklepy. Inspektorzy sanitarni są w trakcie ustalania, ile mięsa trafiło do klientów. Te osoby, które spożyły mięso po wcześniejszym ugotowaniu bądź usmażeniu, nie mają się czego obawiać.

- Wirus ten ginie już w temperaturze 70 stopni Celsjusza - oznajmił rzecznik prasowy kartuskiego sanepidu. - Przestrzegam jednak osoby, które miały kontakt z mięsem i go jeszcze nie spożyły, aby zwróciły uwagę na osobistą higienę.

Jak poinformował Jerzy Karczewski, zakażeniu mogły również ulec inne produkty, które były przechowywane razem z indyczym mięsem. Gdyby do tego doszło, to cały towar zostanie zutylizowany.

- Działalność obu sklepów została wstrzymana - powiedział. - Muszą one zostać najpierw zdezynfekowane, a następnie na nowo uzyskać zezwolenie od państwowego inspektora sanitarnego na prowadzenie działalności handlowej. Ponadto badaniom zostaną poddani sprzedawcy oraz te osoby, które miały styczność z zakażonym produktem.

Główny inspektor sanitarny informuje, jak uniknąć zakażenia "grypą ptaków".

pio
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    senior - niezalogowany 2007-12-05 19:37:12

    zjedzenie indyka, czy innego ptaka jest jak uprawianie sportów ekstremalnych, może nawet lepsze, gdyż dodatkowo mamy doznania smakowe, a poziom adrenaliny wzrasta z następnym kęsem. informacje w mediach, a może ich brak przypominają mi sytuację z lat, kiedy w lesznie produkowano wędliny z ....?. i zaserwowano ludziom włośnice. czy służby sanitarne były przygotowane? tak zapisywano lekarstwa na robaki, bo odpowiednie dopiero leciały z zagranicy.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    AniaF - niezalogowany 2007-12-05 13:27:01

    pewnie coś w tym jest, ale to raczej na wszelki wypadek ale aż takiego żarłoka ze mnie nie rób :mrgreen: :mrgreen: ja lubię jeść, ale nie aż tyle i nie na surowo :razz:

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    WK - niezalogowany 2007-12-04 13:32:42

    no to po co te blokady gazowania indorow i inne szopki? skad ofiary smiertelne w indonezji np profilaktyka nie zaszkodzi ale masz prawo odkupic te zarazone indory od tych co je maja albo nawet zjesc te zagazowane/Twoj wybor.ja bym dziecku nie dal i nie lekcewazyl sobie tak tego i nie blahostkowalco oko nie widzi sercu nie zal pracowalem kiedys w slodkosciach to jakbym napisal co w renomowanej firmie sie robilo to tez bys zemdlal. a ja mysle sobie.ze jedni maja prawo sie obawiac i nic komu do tego a inni chciec zezrec wszystkie indory swiata nawet na surowo jak AniaF albo w pomidorowie jedni uprawiaja seks bez gumek z przygodnymi partnerami i lekcewaza wielce sobie AIDS a inny ktos woli monogamie bo sie boi. a zarazic AIDS tez nie jest ponoc tak latwo.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości