Siódmy mecz i siódme zwycięstwo. Koszykarze Sokoła Kartuzy nie zwalniają tempa i po świątecznej przerwie wciąż błyszczą formą. W miniony weekend pokonali przed własną publicznością Neptuna Gdańsk 113:74, po raz kolejny udowadniając, że ciężko będzie im w tym sezonie odebrać jakiekolwiek punkty.
Sobotni mecz niewiele różnił się od poprzednich wyczynów podopiecznych Tomasza Sikory. Dość zaawansowani wiekowo goście tylko na początku pierwszej kwarty byli w stanie nawiązać z gospodarzami wyrównaną walkę. Po czterech minutach było bowiem 7:6. Potem miejscowi zdobyli jednak 21 punktów z rzędu (!), ustawiając już praktycznie dalszy przebieg spotkania. Dopiero w końcówce Sokół odpuścił nieco, dzięki czemu goście zdołali odrobić część strat. Wynik na pierwszej przerwie – 30:15 nie pozostawiał jednak złudzeń kto w tej rywalizacji jest zespołem lepszym.
Druga kwarta była w naszym wykonaniu niewiele gorsza. Zamiast jednej 20-punktowej serii, kartuzianie zaserwowali swoim kibicom kilka skromniejszych. Miejsce rzucającego jak z automatu w pierwszych 10 minutach Szmeltera tym razem zajął Kryszewski, a przewaga lidera wzrosła do stanu 56:29! W zespole Neptuna pojedynczymi akcjami popisywali się na zmianę Norbert Samson i Rafał Gerlewicz, ale wobec znakomitej postawy całego Sokoła na niewiele się te wysiłki zdawały.
Gładkie prowadzenie sprawiło, że w szeregi miejscowych wkradło się po przerwie zbyt duże rozluźnienie, co goście momentalnie wykorzystali. Na domiar złego już na samym początku piąty faul zanotował Mariusz Redek, kończąc tym samym swój udział w tym meczu. Gra dość niespodziewanie się wyrównała, szczególnie pod koniec kwarty. Gdańszczanie wygrali nawet tą partię 28:27, choć gdyby nie fantastyczna skuteczność naszego zespoły zza linii 6,25 m, różnica ta mogłaby być znacznie większa. Dość dodać, że w odsłonie tej Sokół zaaplikował rywalom aż sześć "trójek". W całym meczu natomiast uczynił to aż dwanaście razy.
Czwarta i ostatnia kwarta była już praktycznie formalnością. Neptun grał nerwowo, odpuścił niemal całkowicie obronę i większą uwagę skupiał na dyskusjach z sędziami, aniżeli grze w koszykówkę. Sokół natomiast popisał się kilkoma efektownymi kontrami i ostatecznie jak najbardziej zasłużenie zwyciężył 113:74.
Komentarze