Dziewiątą wygraną zanotowali w miniony weekend koszykarze Sokoła Kartuzy i wciąż pewnie prowadzą w gr. B rozgrywek o wejście do II ligi. Kolejnym zwycięstwem zakończył się też mecz Batu Sierakowice, który w gr. A zajmuje trzecią pozycję.
Podopieczni Tomasza Sikory w niedzielę gościli w Luzinie, gdzie podejmował ich lokalny UKS. Przeciwnik niezbyt wymagający, bo okupujący dolne rejony tabeli. Różnica dzieląca obie ekipy w klasyfikacji szybko uwidoczniła się także na parkiecie. Za zdobywanie punktów z biegu zabrali się Redek i Szmelter, potem dołączył do nich jeszcze Kryszewski i w krótkim czasie Sokół odskoczył na kilka punktów, kończąc pierwszą kwartę bezpiecznym prowadzeniem 25:16.
Po powrocie na parkiet gospodarze odpowiedzieli trzema „trójkami”. Trafiać zaczęli także Maciej Kwarta i Krzysztof Kwidziński. Sokół długo nie mógł znaleźć sposobu na wyraźnie rozgrywających się miejscowych i po upływie pięciu minut na tablicy wyników pojawił się remis 35:35. Dopiero w ostatnich dwóch minutach kartuzianie się przełamali, zdobyli dziewięć punktów z rzędu i ponownie odskoczyli na kilka „oczek”. Największa w tym zasługa szalejącego pod koszem rywali Redka i Kryszewskiego, który na finiszu popisał się kilkoma skutecznymi wejściami. Na półmetku lider z Kartuz prowadził więc tym sposobem 52:42.
W trzeciej kwarcie wszystko wróciło do normy i Sokół znów dorzucił do wypracowanej przewagi kolejnych kilka oczek, a na głównego punktującego wyrósł w tej odsłonie Piotr Pawlak. Czołowy strzelec naszego zespołu w tym sezonie rzucił aż 18 z 24 puntów całego zespołu! Co prawda ostatnie trzy kosze w tym fragmencie były dziełem miejscowych, ale nie zmieniło to faktu, że przed ostatnią 10-minutową partią Sokół prowadził wysoko 84:66.
W niej, gdyby nie cztery punkty Szymichowskiego, cały dorobek punktowy mogłoby zapisać na swoim koncie trio: Redek-Pawlak-Szmelter. Pogodzeni z porażką zawodnicy z Luzina nie forsowali już zbytnio tempa, a i Sokół wyraźnie zadowolony z przeszło 20-punktowej przewagi ograniczył się do spokojnego dowiezienia jej do końcowej syreny. Kartuzianie odnieśli dziewiąte zwycięstwo z rzędu i nadal zachowali miano jedynej niepokonanej ekipy w obecnym sezonie.
Szóste zwycięstwo w dziesiątym ligowym meczu odnieśli też w miniony weekend koszykarze Bat-u Sierakowice. Ich rywalem była jednak najsłabsza ekipa w gr. A, a mianowicie SportoweKaszuby.pl Władysławowo. Goście nie zaznali jeszcze w tegorocznych rozgrywkach smaku zwycięstwa, a marzenia o tym, że może się to zmienić w Sierakowicach już po pierwszej połowie wybili im z skutecznie z głów podopieczni Dariusza Kolki. Przyznać jednak trzeba, że przyjezdni wysoko postawili poprzeczkę. Zagrali całkiem przyzwoity mecz, co przy nieco słabszej postawie gospodarzy sprawiło, że wynik końcowy nie odzwierciedla w pełni różnicy dzielącej obie ekipy.
Po pierwszej, gładko wygranej 43:27 połowie, w przerwie rywale najwyraźniej złapali drugi oddech i dość nieoczekiwanie wzięli się do odrabiania strat. W ciągu 10 minut odpracowali aż 11 „oczek”, rzucając o zaledwie trzy punkty mniej niż przez całą pierwszą połowę! 56:51 przy jakim zaczynała się ostatnia odsłona spotkania mogło budzić wśród kibiców niepokój. Na szczęście Bat najgorsze chwile miał już za sobą, w pełni kontrolował wydarzenia na parkiecie i nie tylko nie pozwolił się zbliżyć koszykarzom z Władysławowa o kolejne kosze, ale powiększył jeszcze wyraźnie przewagę, odnosząc zasłużone zwycięstwo 81:67.
Siarkowiczanie wciąż zajmują trzecie miejsce w tabeli, choć warto zaznaczyć, że rozegrali o trzy spotkania więcej niż niektórzy niżej notowani rywale. Różnice punktowe są przy tym na tyle małe, że realne szanse na awans wciąż zachowuje praktycznie siedem z ośmiu ekip tej grupy! W najbliższy weekend Bat czeka niewątpliwie trudny wyjazd do jednej z nich – PTK Gryf Prabuty.
Komentarze