Koszykarze z powiatu kartuskiego mają po ostatnim weekendzie powody do zadowolenia. Sokół Kartuzy pomimo kłopotów i niepewnej przyszłości po raz drugi wygrał derbowy pojedynek z Remusem Kościerzyna, zaś w grupie A Bat Sierakowice odprawił z kwitkiem lidera tabeli – Sokoła Gdańsk, robiąc poważny krok w kierunku awansu do play-off.
Sokół Kartuzy przystępował do tego spotkania jako niepokonany dotąd lider tabeli w swojej grupie. Poza tym, w pierwszym meczu z Remusem, w listopadzie ubiegłego roku odniósł druzgocące wręcz zwycięstwo, gromiąc kościerzynian 101:57. Tym razem o komplet punktów było jednak zdecydowanie trudniej, a losy spotkania rozstrzygnęły się dopiero w dogrywce. Już pierwsza kwarta była wyraźnym sygnałem, że Remus nie zamierza odpuścić i będzie walczył o wygraną. Wynik po tej części gry – 26:19 dla gospodarzy był tylko tego potwierdzeniem. Po krótkiej przerwie Sokół się przebudził, znacznie poprawiając skuteczność. W efekcie nie tylko zdołał odrobić straty, ale nawet wyszedł na skromne prowadzenie. Pierwsza połowa zakończyła się przy stanie 42:45 dla gości.
Po zmianie stron znów do głosu zaczęli jednak dochodzić miejscowi. Szczególnie trudny do upilnowania był w ich szeregach Bartłomiej Ceplin. Niewiele gorzej radził sobie Maciej Szulc i w efekcie przed ostatnią odsłoną partią znów w lepszej sytuacji byli kościerzynianie, którzy prowadzili 68:67. Tak dużego oporu zawodnikom Tomasza Sikory dawno nie postawił żaden przeciwnik. Nie odpuszczano absolutnie żadnej piłki, co automatycznie zaowocowało niespotykaną wręcz liczbą fauli. W sumie sędziowie odgwizdali w tym meczu aż 61(!) przewinień, a ze względu na przekroczenie limitu pięciu fauli parkiet musiało przedwcześnie opuścić aż sześciu zawodników: Kobus, Niemczyk i Cichosz w ekipie Remusa oraz Kryszewski, Pawlak i Drywa z drużyny Sokoła. Dramatyczna końcówka nie przyniosła rozstrzygnięcia, a ostatnia syrena „zawyła” w momencie, w którym tablica wyników wskazywała na remis 87:87.
Dogrywka była już jednak prawdziwym popisem kartuskich koszykarzy. Ten fragment meczu wygrali 16:9, popisując się aż czterema celnymi rzutami zza linii 6,25 metra! W tych decydujących momentach trafiali Birn, Masiulaniec oraz dwukrotnie Wróbel i Sokół wygrał ostatecznie 103:96, umacniając się jeszcze na samym szczycie tabeli grupy B.
Formą błysnęli także zawodnicy Batu Sierakowice. Po słabszym początku sezonu w ostatnich tygodniach prezentują się już zdecydowanie lepiej, co przekłada się też na coraz wyższą pozycję w tabeli. Dowodem na to jest z pewnością ostatni ligowy pojedynek z ekipą TG Sokół Gdańsk, liderem grupy A, wygranym przez sierakowiczan 94:89.
Dla podopiecznych Dariusz Kolki była to piąta wygrana w sezonie. Ze względu na pozycję obu ekip w tabeli oraz liczbę kolejek pozostałych do zakończenia rundy zasadniczej – najprawdopodobniej najważniejsza w sezonie. Nie tylko bowiem przedłuża, ale i zwiększa ich szanse na udział w play-off. Tym samym Bat w pełni zrewanżował się ekipie z Trójmiasta za porażkę z pierwszej części sezonu, kiedy to Sokół wykorzystał atut własnej hali i okazał się lepszy 69:58. O niedzielną wygraną nie było jednak wcale łatwo. Goście nie odpuszczali, także walcząc o jak najlepsza pozycję wyjściową przed kolejną fazą rozgrywek. Na największe słowa uznania w naszych szeregach zasłużyli Damian Królikiewicz, zdobywca 25 punktów oraz Kamil Izraelski, który zakończył mecz z zaledwie jednym „oczkiem” mniej na koncie. Wśród gości brylowali Tomasz Berling (22 pkt) i Krzysztof Kozakiewicz (21 pkt).
Najbliższy mecz Bat rozegra również już w najbliższy weekend, także w Sierakowicach, kiedy to podejmie zamykającą tabelę ekipę SportoweKaszuby.pl Władysławowo.
Komentarze