Temat fatalnego stanu dróg i to głównie tych gruntowych zdominował ostatnią sesję Rady Gminy Somonino. Remonty ruszą wówczas, gdy pogoda na to pozwoli. Tymczasem zastępca wójta Jerzy Kowalewski apeluje do mieszkańców, by aby nie utknęli na drodze, zostawiali samochody najlepiej u dalszych sąsiadów.
Sprawę tragicznego stanu dróg gruntowych radni poruszyli już na początku sesji. Jak podkreślali, niektórymi z traktów nie tylko nie da się przejechać samochodem, ale również iść na piechotę. W odpowiedzi usłyszeli od władz gminy, że niestety na remonty przyjdzie mieszkańcom poczekać aż do poprawy pogody.
- Nie mam żadnej dobrej wiadomości w tym temacie. Jak zaglądam kilka razy dziennie na portal, na którym pokazuje się pogoda i widzę na czerwono zaznaczony deszcz, to razem z naszymi ekipami, sołtysami, panem wójtem, mamy związane ręce. Dlatego, bo wiemy, że to co zrobiliśmy tydzień temu, uległo zmieleniu i są to wyrzucone finanse w błoto. Jeżdżę po drogach i robię zdjęcia tych dróg, gdzie sypaliśmy gruz lub tłuczeń, jak wyglądają po tygodniu lub dwóch. Wygląda to tak, jakbyśmy nic nie robili. Mówiąc szczerze czekamy na suchą wiosnę, bo dróg, które nie są utwardzone, w tej chwili nie jesteśmy w stanie naprawić - wyjaśniał zastępca wójta Jerzy Kowalewski.
- Przykro mi jest o tym mówić, bo chciałbym powiedzieć, że stać nas na to, abyśmy w tej chwili wysypywali wszędzie po 30 cm gruzu, bo okazuje się, że byłaby to być może jedyna pogoda na taką pogodę i naprawianie dróg o tej porze. Zdajemy sobie sprawę, że drogi są do naprawy i w ramach możliwości będziemy naprawiać. Jeśli gdzieś naprawdę nie ma dojazdu, to prosimy mieszkańców, żeby zostawiali samochód 100 - 300 metrów dalej u sąsiadów i szli pieszo, bo już naprawdę nie wiemy, co mamy ludziom mówić - kontynuował.
Remontom dróg przyjrzała się także gminna komisja rewizyjna.
- Co do wykonania finansowego nie mieliśmy zastrzeżeń, pod względem sposobu wykonywania w protokole zawarliśmy wnioski, które skierowaliśmy do wójta. Mam nadzieję, że będą one realizowane. Chcielibyśmy, aby bardziej zwrócić uwagę na to, co jest już wykonane. Niejednokrotnie robimy drogi, przykrywamy asfaltem i zapominamy, że jest droga. Tego skutkiem są właśnie te dziury - zwracał uwagę Zbigniew Nadolski.
Głos w temacie traktów zabrali także sołtysi, którzy zauważyli, że problem dziurawych dróg niekoniecznie ma podłoże w samym ich sposobie wykonania.
- Wytrzymałość dróg gminnych jest mniejsza od przykładowo tych wojewódzkich. Pan z komisji rewizyjnej analizuje stan dróg, ale nie widzi, co jeździ po tych drogach. Powinny po nich jeździć pojazdy o maksymalnej masie 10 ton. Niestety niektórzy przedsiębiorcy poruszają się ciężarówkami, których waga jest wielokrotnie przewyższona. Tego komisja rewizyjna chyba nie bierze pod uwagę, a powinna, bo taka droga zużywa się trzy razy szybciej. Jeśli ktoś po raz pierwszy zobaczy drogę i zobaczy dziury, to powie, że droga była źle zrobiona. A to nie do końca prawda, bo mogła być dobrze zrobiona, tylko eksploatacja jest zła - podnosił jeden z sołtysów.
- Potwierdzam. U nas też była droga dobrze zrobiona, ale jeżdżą pojazdy pragi, które rozwalają te drogi i jest ona ponownie do remontu, ale pojazdu nikt nie złapie - wtórowała mu inna sołtyska.
Jak ripostował radny Zbigniew Nadolski, za ograniczenia tonażowe na drogach odpowiadają władze gminy, a nie radni.
- Myślę, że od tego, czy droga jest dobrze eksploatowana pod względem dopuszczania przejazdów samochodów o wyższej masie, to nie jest od tego żaden z siedzących tu radnych. Nie będzie przecież siedział w Wyczechowie i patrzał, czy samochód jedzie. Myślę, że od tego są władze, które mają możliwość stawiania pewnych znaków i wydawania zakazów - podsumował szef komisji rewizyjnej.
AL
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze