Spotykają się raz w miesiącu. Przynoszą materiały, wzory, nici, a nawet fachowe czasopisma, aby wspólnie zasiąść przy stole i haftować. Wymieniają doświadczenia, podrzucają nowe pomysły na przeróżne robótki ręczne. Na ostatnim tegorocznym spotkaniu dzierganym, tak nazwano bowiem nową ofertę przodkowskiej biblioteki, panie wykonywały prace związane z bożonarodzeniowymi ozdobami.
Uczestniczące w zajęciach miłośniczki haftowania spotkały się już po raz czwarty. Grupa jest na razie nieliczna, ale z biegiem czasu na pewno pojawią się nowe osoby, bo jak się okazuje osób haftujących w przodkowskiej gminie jest co niemiara.
- Kiedy na pierwszym spotkaniu wyhaftowałam swój pierwszy obrazek, wyliczyłam, że składa się on z ponad 18 tysięcy krzyżyków. A nasza koleżanka Agnieszka Krefta wyhaftowała obraz - fragment Hołdu pruskiego, który składał się… z 35 tys. krzyżyków. Trzeba wiedzieć, że każdy krzyżyk to dwa, a nawet cztery wkłucia. Pamiętam też obrazy Chrystusa Miłosiernego czy św. Jana Pawła II. To po prostu zapiera dech w piesiach. Byłyśmy oczarowane pracami przyniesionymi przez nią do biblioteki na nasze spotkania. Nie są to prace, które można sprzedać za 100 zł, bo ta kwota nie odzwierciedla wkładu pracy i poświęconego czasu - mówi Alicja Milisiewicz - Szulc.
Są już plany na przyszły rok. Uczestniczki dziergania mają plan poszerzenia swoich prac o haft kaszubski. Oprócz pięknych prac krzyżykowych, chcą wykonywać też te ściśle związane z regionem. Działania w roku następnym będą nastawione na zwabienie do grupy kolejnych zdolnych pań dziergających.
Panie chętnie korzystają z fachowych czasopism (nie tylko polskich), ale również z internetu, m. in. ze strony pinterest.com. Ileż tam jest ciekawych propozycji. To jedna z inspiracji, dzięki której mogą robić rzeczy ciekawe i piękne.
Maria Kowalska dzierga od dzieciństwa, ale tak na dobre wzięła się za rękodzieło dopiero 30 lat temu. Cieszy się z faktu, że udało jej się zarazić hafciarstwem przyjaciółkę.
- Zarzekała się, że w życiu niczego nie wyhaftuje, bo jest za nerwowa. Okazało się, że się myliła. Po wyhaftowaniu pierwszego obrazu dzierga do dzisiaj. Coś trzeba robić, nie można gnić w domu i tylko gapić się w telewizor - uważa Maria Kowalska.
Jadwiga Zaborowska haftuje od dziecka i bardzo to lubi. W tym roku przygotowała już wiele świątecznych bombek. Ta praca bardzo ją uspokaja. Dla niej nie ma lepszego leku na stres.
Agnieszka Krefta zaczęła od wyszywaniu poduszek, a teraz skupia się głównie na haftowaniu obrazków. Potrafi siedzieć do północy i haftować.
- Nie tylko, że dzierganie przynosi nam satysfakcję, to bez dwóch zdań jest działaniem terapeutycznym. Można się wyciszyć, zapomnieć o troskach i zmartwieniach, bo skupiamy się na tym co robimy - dodaje Alicja Milisiewicz - Szulc.
Co do tej opinii wszystkie panie są absolutnie zgodne.
- Bardzo się cieszę z tego, że panie chcą się spotykać w naszej bibliotece, wymieniać doświadczenia, chcą tu po prostu być i haftować. Chcielibyśmy to zaszczepić wśród młodzieży. Naszym celem jest zwabić młodych ludzi na nasze spotkania. Mam nadzieję, że z czasem się to nam uda. Nasze hafciarki bardzo chętnie przekażą swoje umiejętności młodemu pokoleniu - oznajmia Danuta Rzepka, dyrektorka Biblioteki Publicznej w Przodkowie.
L.T.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze