Reklama

Spotkanie z autorem książki „Gryfowy szaniec”

17/01/2005 14:55
Franciszek Szczęsny urodził się w 1946 roku na Kaszubach. Tam spędził dzieciństwo i młodość. Jest oficerem zawodowym Wojska Polskiego w stanie spoczynku. Obecnie mieszka w Gdańsku, pracuje w PPUP Poczta Polska.
W swoim dorobku literackim ma publikacje o tematyce historycznej, wojskowej i obyczajowej, umiejscowione zawsze na Pomorzu.


Pisał także bajki dla dzieci, również w języku kaszubskim. W 1986 r. otrzymał nagrodę wydawnictwa „Iskry” za powieść współczesną „Na przekór”. W 1987 roku ukazała się saga rodziny z podkartuskiej wsi „W krainie Gryfa”.


Za powieść „Gryfowy szaniec” otrzymał nagrodę im. Bolesława Faca w konkursie literackim miasta Gdańska. Jest to sfabularyzowana rekonstrukcja losów Tajnej Organizacji Wojskowej „Gryf Pomorski”.
O jej przesłaniu powiedział: „napisałem tę książkę, żeby dać świadectwo prawdzie i żeby nie zginęła pamięć o odważnych ludziach walczących za Polskę na gryfowym szańcu”.


12 stycznia 2005 r. w Zespole Szkół w Czeczewie(gmina Przodkowo)odbyło się spotkanie autorskie Franciszka Szczęsnego z uczniami klas gimnazjalnych i klasą IV. Wzięli w nim także udział: nauczycielka Bogumiła Zabrocka(inicjatorka spotkania) i Franciszek Rzeszewicz – przewodniczący Rady Gminy Przodkowo.

Spotkanie prowadził Jerzy Stachurski –dyrektor Zespołu Szkół w Czeczewie.

Poniżej publikujemy wybrane fragmenty rozmowy pisarza z uczniami. Do druku przygotowały: Kasia Formela, Ola Frankowska, Sandra Wilczewska.

Natalia Strongowska: Należy Pan do pokolenia urodzonego po II Wojnie
Światowej. Co zainteresowała Pana w działalności Tajnej Organizacji Wojskowej „Gryf Pomorskie” ?

Franciszek Szczęsny: Kiedy zbierałem materiały do książki „ W krainie Gryfa” natrafiłem na informacje o tej organizacji. W miarę pisania książki stwierdziłem, że materiał, który równolegle gromadziłem o tej organizacji, nie mieścił się w tematyce powstającej książki i wtedy postanowiłem, że trzeba coś z tym zrobić. Po pewnym czasie zacząłem pisanie osobnej książki o tej tematyce. Chciałem przybliżyć mieszkańcom Pomorza tę organizację i ludzi, którzy w niej działali. Jako wojskowy uznałem, ze jestem kompetentny, żeby mówić o organizacji, która miała określenie „wojskowa” chociaż bardziej była społeczna.

Kasia Formela: Jakie wyzwania stały przed Polakami w czasie II Wojny Światowej ?

Franciszek Szczęsny: To jest bardzo istotne pytanie. Myślę, że po pierwsze-
ocalić życie, po drugie- nie dać się wynarodowić, po trzecie tak się zorganizować, żeby ludzie czuli wsparcie, czy z ramienia jakiejś organizacji
polskiej, żeby nie poszli na współpracę z okupantem. Inne wyzwanie to napiętnowanie osób, które szkodziły sprawie polskiej. Organizowanie takiego nacisku, żeby te osoby zaprzestały tej działalności.

Sandra Wilczewska: Czy Pańskie doświadczenia życiowe i zawodowe mają swój ślad w napisanych książkach ?

Franciszek Szczęsny: Oczywiście. Każdy zawód w świadomości pojedynczego człowieka zostawia jakiś ślad. Ja patrzę, na każde wydarzenie, z punktu widzenia wojskowego. Zupełnie inaczej ten sam temat zapewne widzi, na przykład, geodeta. Innych użyłby słów do jego opisu.

Ola Frankowska: Kto jest Pańskim autorytetem literackim?

Franciszek Szczęsny: Nie powiem, ze miałbym kogoś upatrzonego, kogo chciałbym naśladować… ale wiem, że chciałbym pisać tak zajmująco, jak Karol Olgierd Borchardt, kiedy napisał „Znaczy kapitan”. Historię chciałbym przybliżać czytelnikowi jak to zrobił Henryk Sienkiewicz.
Czy mi się to uda?- nie wiem…

Alicja Dampc: Czy według Pana, w XXI wieku, możliwy jest humanizm?

Franciszek Szczęsny: Jest konieczny…ale jest trudny do osiągnięcia w wielu dziedzinach naszego życia. Pogoń za dobrami materialnymi, pogoń za władzą
powoduje, że humanizm się dewaluuje. Trzeba podjąć wiele działań przez ludzi, organizacje, którym jest on bliski by można powiedzieć „ nie czyń tego drugiemu co tobie niemiłe”.

Ola Frankowska: Jaka jest Pana definicja ojczyzny ?

Franciszek Szczęsny: Zacząłbym od tego, że dla mnie ojczyzną jest moja wieś. Tam gdzie chodziłem do szkoły, gdzie jest cmentarz moich przodków, gdzie znam każdy kąt z którym związane są moje najwcześniejsze doznania życiowe. To jest początek, jądro. Potem ono rozszerza się na gminę, na jego współmieszkańców, na region pomorski, na cały kraj. Natomiast czym jest ojczyzna- mnie się wydaje, że wobec niej mamy więcej obowiązków niż oczekiwań. Tak powinniśmy ją traktować.

Dziękujemy za rozmowę

Podczas spotkania uczniowie czytali fragmenty książki Franciszka Szczęsnego „Gryfowy szaniec”. Oto jeden z nich:

„Szedłem polną drogą do Ręboszewa, potem ominąłem jezioro Wielkie Brodno i jeszcze maszerowałem około pięciu kilometrów bezdrożami aż do południowego brzegu jeziora Raduńskiego. Musiałem przedostać się na drugi brzeg. W osadzie zwanej Sznurki, przed każdą z dwóch chałup, na brzegu jeziora stało po jednym czółnie. Wybrałem tę chałupę, która wyglądała najbiedniej. W niej mogli mieszkać Polacy. Gospodarz poproszony o przywiezienie mnie na druga stronę długo nie mógł się zdecydować, węsząc we mnie prowokatora. Wreszcie przekonałem go. Zgodził się, ale nocą. Jezioro miało w tym miejscu niecały kilometr szerokości. Po przeciwnej stronie w toń wodną wrzynał się jęzor spadzistego półwyspu porośniętego wysokimi drzewami, łatwo było utrzymać kierunek. Wiosłowanie rozgrzało mnie, ale też przypomniało o niedawnych przejściach. Nie wiem czy zapłacić. Podziękowałem i obiecałem, że odwdzięczę się po wojnie.”(...)
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości