Reklama

Stefan Kwiecień opowiada o sześciu latach zespołu akordeonistów

14/12/2004 11:00
Mamy czas, gdy Gminny Ośrodek Kultury obchodzi 20 lat swego istnienia. Wśród różnych grup artystycznych, które pod egidą GOK działały, był również Zespół Akordeonistów, który był Twoim dziełem.

Właściwie zaproponowano mi, żebym uczył indywidualnej gry na akordeonie, jednak to już robił ktoś inny a ja znałem kilka osób grających i pomyślałem, że warto by utworzyć zespół. Do zespołu można było przyjąć tylko osoby, które już opanowały umiejętność grania na akordeonie, ale to nie byli ludzie z wykształceniem muzycznym, to byli uczniowie. Więc największą trudnością było przygotowanie dla nich nut; to wymagało ode mnie wielu godzin pracy w domu, przy pianinie. Mam do dzisiaj zeszyty z nutami pisanymi przeze mnie dla każdego głosu i stosownie do możliwości tych młodych ludzi. A w zespole akordeonistów są zawsze trzy głosy plus perkusja. U nas każdy głos grały dwa akordeony czyli razem w zespole musiało być zawsze siedem osób. Jeden zeszyt nutowy na pulpicie wystarczał dla dwóch osób. Zresztą w GOK-u było wtedy tak ciasno, że te siedem osób ledwo mieściło się w sali, ktorą mieliśmy do prób. A instrumenty, które w liczbie 6 sztuk GOK posiadał, były o wiele za duże, za ciężkie, dzieci zza nich ledwo było widać, jednak większość na nich właśnie ćwiczyła.

Jak przebiegały te ćwiczenia?

Mówiłem już, że nowy utwór rozpisywałem na głosy w domu. Na próbie najpierw każdy uczył się czytać swoje nuty, potem grał jeden pulpit czyli jeden głos, gdy już umiał, to naukę gry rozpoczynał następny. Gdy wszystkie głosy umiały grać swoje zapisy nutowe, wtedy był czas na zharmonizowanie ich, na zgrywanie wszystkich w całość. Długo trwało korygowanie, szlifowanie; to przecież były dzieci i amatorzy. Jednak przez sześć lat systematycznych, po dwie godziny tygodniowo trwających, prób nauczyliśmy się grać 70 utworów.

To imponująca liczba! A jakie utwory graliście?

Podzieliłbym je na takie rodzaje: patriotyczne, kaszubskie, młodzieżowe, kolędy i inne religijne, ludowe, były też utwory z zakresu muzyki poważnej, tańce różnych krajów, a nawet kołysanki i piosenki harcerskie. Na akordeonach grali przeważnie chłopcy, ale w pewnym okresie dołączyły do nas dziewczyny, które chciały śpiewać, wtedy zaczęliśmy ćwiczyć melodie do piosenek.

Zespół działał w latach 1991-1997. Chyba pamiętasz osoby, które wchodziły w jego skład?

Doskonale ich pamiętam, bo to byli wspaniali ludzie. Byli bardzo obowiązkowi i solidni, przez te sześć lat ani razu nie zdarzyło się, żeby z ich powodu nie odbyła się próba, frekwencja była doskonała. A gdy ja czasami chciałem odwołać próbę, to był bunt i protesty, żeby próby nie zrywać. Na początku byli m.in. Adrian Klawikowski i Mirek Myszk, którzy potem odeszli do szkół, długo był Franek Kaliszewski i Stefan Reclaf, a najdłużej byli Marek Woźniak i Marcin Neubauer. Również doskonale pamiętam Mariana Plotke, Hanię Woźniak, Tomka Czaję, Mateusza Tredera, Annę Wenta, Staśka Michalaka i Koszałkę. Możliwe, że nie wszystkich wymieniłem. Oni byli wtedy uczniami szkoły podstawowej lub średniej i gdy zmieniało się coś w ich życiu, że nie byli na stałe w Sierakowicach, to i odchodzili z zespołu, dlatego była rotacja. Do zespołu przychodzili z umiejętnością grania, niektórych sam uczyłem wcześniej w domu, ale w zespole nadal doskonalili swoje umiejętności. Niektórzy mieli wiele talentu; Marek Woźniak skończył szkołę muzyczną, Marcin Neubauer też doskonale gra, Hania Woźniak uczyła się również na skrzypcach.

To jeszcze proszę nam powiedzieć, gdzie występowaliście.

Przede wszystkim przy okazji różnych uroczystości patriotycznych i religijnych nasze występy stanowiły oprawę artystyczną, a więc 3 Maja, 15 sierpnia, 11 Listopada. Również podczas innych gminnych imprez proszono nas o występ, na przykład na spotkaniach seniorów czy dożynkach. Jeden tylko raz wyjechaliśmy, a właściwie wyjechał zespół, bo ja akurat nie mogłem. Przed wyjazdem poprosiłem na próbę Bogusława Przytomskiego, który miał mnie na wyjeździe zastąpić. Okazał się doskonałym muzykiem i mogłem bezpiecznie wysłać ich do Gdańska. Na Długim Targu mieli występ i za ten występ – jedyny raz – dostali pieniądze, każdy po 20 zł. Żartowałem potem, że gdyby kto inny ich prowadził, to może by częściej zarabiali.
Oprócz tych oficjalnych występów udawało nam się czasami grać w kościele Św. Jana, gdzie wówczas byłem organistą, a ksiądz dziekan Słomowicz pozwalał nam wystąpić, chociaż przepisy kościelne nie zezwalają na grę akordeonu, ale w wykonaniu solisty, zespół mógł grać. Tym sposobem, wykonując cztery pieśni podczas jednej mszy, mieliśmy sposobność do występu, co dla zespołu było ważne.

A ja wiem z dokumentów, które posiada GOK, że co najmniej dwukrotnie braliście udział w Festiwalu Dziecięcych i Młodzieżowych Zespołów Artystycznych i w 1994 roku zajęliście tam trzecie miejsce; byliście jednym z najlepszych zespołów w Polsce północnej. Jak chciałbyś podsumować tę rozmowę?

To nie był zespół profesjonalny, ale jak na poziom dzieci brzmiało to fachowo, nie musiałem się tego wstydzić. Najważniejszy był zapał i chęci tych dzieci, ich punktualność, bez tego nic bym nie zrobił. Teraz mniej atrakcyjny dla młodych jest akordeon czy skrzypce, zwyciężyła gitara. Ale grają słabo, uczą się tylko akompaniamentu akordami. Myślą, że są muzykami, a to nie to.
Szkoda, że Zespół Akordeonistów się rozpadł. Gdyby ktoś po mnie się nim zajął, zechciał pracować, to oni by dalej chętnie ćwiczyli. Byli wtedy już dobrze przygotowani. Myślałem, że nowi muzycy będą to kontynuowali. Zeszyty z rozpisanymi nutami wyrzucę, nikomu nie są potrzebne.

Jak wielu doświadczonych pedagogów, mówisz o upadku kultury muzycznej. A ja Ci dziękuję za przypomnienie lepszych czasów.
Rozmawiała M. Dyczewska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości