Reklama

W Kartuzach odbył się strajk rolników, który na dwie godziny sparaliżował ruch uliczny

W Kartuzach na ulicy Wzgórze Wolności zebrali się rolnicy z całego powiatu, dołączając tym samym do ogólnopolskiego protestu rolniczego. Zebrało się mnóstwo osób, które wzięło udział w manifestacjach podkreślając swoje oburzenie obecną sytuacją panującą w Polsce.

W środę odbył się w Kartuzach strajk rolników, w ramach tej akcji przejechali się oni ulicami Kartuz, manifestując swoje niezadowolenie wynikające z sytuacji rolniczej w Polsce. Parking przy ul. Wzgórze Wolności był zamknięty od godziny 7 do 16, a rolnicy wyjechali na ulice Kartuz o godzinie 12, przejeżdżając ulicami Jeziorną, obwodnicą, oraz 3 Maja.

-Strajkujemy i jednoczymy się jako rolnicy dlatego, że embargo na rosyjskie zboże oraz produkty spożywcze takie jak mięso, mleko, jajka, oleje i inne nie zostanie zniesione. Sprzeciwiamy się również Zielonemu Ładowi. W tym momencie jest cztery procent odłogowania, więc na przykład w województwie pomorskim będzie trzeba zostawić minimum 20 000 pola. W ciągu dwóch czy trzech lat odbije się to na nas i będzie brakowało zboża. Wszystkie programy, które daje nam Bruksela sprawiają, że rolnicy nie mają czasu na pracę, tylko siedzą ciągle w papierach. Myślałem, że nasz przewodniczący Wojciechowski będzie za nami stał, ale jak widać dzieje się wręcz odwrotnie. Bardzo to nas, jako rolników niszczy i męczy. Mamy cały czas za dużo wymagań - powiedział Krzysztof Hoppa, rolnik z Nowego Tuchomia, który był pomysłodawca strajku.

Reklama

Pan Krzysztof jest rolnikiem, który zajmuje się nie tylko zbożem, ale i drobiem oraz innymi uprawami. Momentami jest tak zmęczony, że nie ma sił pracować. Jego żona ciągle zajmuje się papierkową robotą i nie ma czasu na nic innego.

-Dzisiejszy protest, jak też wiadomo jest ogólnokrajowy. Jestem członkiem Izby Rolniczej i uważam, że musimy się pokazać. W Polsce musi być jedność rolników, żeby pomóc zauważyć to, co dzieje się obecnie w rolnictwie. Jest naprawdę źle - dodaje mężczyzna .

Założyciel inicjatywy podkreśla, że młodzi ludzie nie chcą już zajmować się rolnictwem, ponieważ nie ma już na co pracować. Mimo że bardzo lubią to zajęcie i chcieliby dalej to robić, nie widzą dalszych perspektyw. 

Reklama

-Chcemy produkować zdrową żywność. Posiadamy odpowiednie normy chemiczne oraz antybiotykowe, a co ma Ukraina? Nic. Nas męczą, a tam nic się nie dzieje. Wszystko idzie do Europy, a nie do Polski - mówi rolnik.

Dodaje też, że protest odbył się w Kartuzach, ponieważ jeszcze się tu taki nie odbył, a Kartuzy są w centralnej części powiatu i jest możliwość dojazdu tu z każdej gminy.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości