Jest 30-letnią kobietą, mamą ośmioletniego synka. Z chorobą kręgosłupa zmaga się od 16 lat. Teraz pojawiła się szansa na powrót do zdrowia. Jest nią operacja. Jej cena jest jednak zatrważająco wysoka dla mieszkanki Karsina, dlatego na pomoc w uzbieraniu tej kwoty, która będzie jednocześnie biletem do nowego życia dla 30-letniej Gosi, ruszyli strażacy z powiatu kościerskiego. W ciągu dwóch tygodni udało się uzbierać połowę kwoty, a w akcję włączyli się także kartuscy strażacy.
Na pomoc młodej mieszkance Karsina pospieszyli strażacy z OSP Karsin inicjując nowy challenge - Serce dla Gosi. Zadanie jest proste wystarczy wpłacić dowolną kwotę na zbiórkę na leczenie dla Gosi, zrobić wspólne zdjęcie z motywem serca i nominować kolejne OSP lub firmy czy instytucje. I tak fala pomocy płynie od jednostki do jednostki, docierając też do powiatu kartuskiego. I tu fala się nie zatrzymała i swym zasięgiem obejmuje coraz szersze kręgi. W akcję włączyli się już między innymi: OSP Skrzeszewo, OSP Szymbark, OSP Miszewo, OSP Banino, OSP Leźno, OSP Pomieczyńska Huta, czy OSP Żukowo.
Niebawem z pewnością będziemy mogli oglądać kolejne serca, bo fala pomocy płynie dalej.
Gosia ma 30 lat. Jest mieszanką Karsina. W wieku 14 lat stwierdzono u niej skolioza idiopatyczna z rotacją kręgów. Podjęte leczenie – z początku gorset ortopedyczny a później szereg operacji, tylko pogarszało stan zdrowia. W efekcie błędów lekarskich Gosia stała się osobą niesamodzielną. Nie ruszała się, nie siedziała sama, nie mogła sama jeść, pić, umyć się. We wszystkim potrzebowała pomocy.
- Z czasem jednak powoli wracały mi siły i tej pomocy potrzebowałam coraz mniej. Po rehabilitacji zaczęłam stawiać pierwsze kroki o balkoniku, później o kulach. Uczyłam się żyć na wózku jednocześnie z nadzieją, że wrócę do sprawności. Lata rehabilitacji, turnusów, spotkań z fizjoterapeutami i samodzielnych ćwiczeń zaczęły przynosić efekty. Dzięki temu mogłam skupić się na rzeczach, które były dla mnie ważne, zadbać o swoje potrzeby i rozwijać się - opowiada młoda mieszkanka Karsina.
W wrześniu 2012 roku urodziła syna.
- Była to jedna z najpiękniejszych chwil w moim życiu. Obecnie wychowuję go sama. W 2016 roku założyłam własną firmę z moim ukochanym rękodziełem. Niestety pod koniec 2018 roku zaczęły się znów poważniejsze problemy z kręgosłupem. Musiałam zawiesić swoją działalność i zająć się zdrowiem. Mój przypadek jest na tyle skomplikowany, że lekarze nie chcieli podjąć się leczenia. Ból się nasilał, a od listopada 2019 roku zostałam niemalże przykuta do łóżka. Obecnie nie mogę nawet samodzielnie siedzieć, potrzebuje pomocy dosłownie we wszystkim. Znów stałam się niesamodzielna - przyznaje Gosia.
Po wielu poszukiwaniach w końcu w 2020 roku znalazła specjalistę, który zajmie się jej trudnym przypadkiem.
- Poczułam ogromną ulgę, że już nie muszę szukać dalej, jednak po wykonaniu badań okazało się, że powinnam jak najszybciej przejść operację stabilizacji kręgosłupa. Termin oczekiwania na NFZ to cztery lata, co w moim przypadku najprawdopodobniej oznacza, że nie będzie można uratować kręgosłupa - podkreśla 30-latka,
Jedynie szybka operacja wykonana prywatnie da Gosi szansę na powrót do normalnego funkcjonowania. Kwota operacji jest mrożąca dla 30-latki.
- Sama nie jestem w stanie jej uzbierać, ale z Twoim wsparciem jest to możliwe. Bardzo proszę pomóż mi wrócić do zabaw i spacerów z synem, możliwości spełniania marzeń, pracy. Do normalnego życia bez rozrywającego bólu. Każde wsparcie jest dla mnie na wagę złota! Dziękuję ogromnie z całego serca - prosi o wsparcie i dziękuje 30-letnia Gosia.
Dodajmy, że w ciągu dwóch tygodni strażackiej akcji udało się już ubierać połowę potrzebnej kwoty. Wspólnie możemy sprawić, że jeszcze przed Wielkanocą zbiórka zakończy się sukcesem.
Pomóc Gosi w walce o powrót do zdrowia może każdy. Wystarczy wesprzeć jej zbiórkę dowolną kwotą. Link do zbiórki na platformie helpuj.pl dostępny tutaj.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze