Reklama

Strażacy ratownikami medycznymi

29/11/2004 12:45
W remizie OSP w Szymbarku przeszkolono w ramach ratownictwa medycznego 45 strażaków z powiatu kartuskiego.
„To jest piąty kurs od 1991r. w zakresie ratownictwa medycznego. Strażnica w Szymbarku jest miejscem, które pozwala na jednoczesne prowadzenie zajęć praktycznych i teoretycznych. W pierwszej kolejności szkoleni byli strażacy z jednostek będących w Krajowym Systemie Alarmowania np. Szymbark, Hopowo, Żukowo, Chwaszczyno, Leźno, czyli te które działają przy największej ilości wypadków drogowych. Na kurs zgłosiło się bardzo dużo chętnych. Składa się on z 45 godzin lekcyjnych. Każdy dzień kursu kończy się sprawdzianem. Robimy to, żeby nas nie wyprzedziło w przydatności wyposażenie, bo naprawdę ważna jest wiedza” – powiedział komendant PSP w Kartuzach, Edmund Kwidziński.

Jak ocenili umiejętności strażaków z powiatu kartuskiego egzaminatorzy?

Lech Dutkowski, ratownik medyczny z Portowej Straży Pożarnej w Gdańsku:
„Nadzoruję egzamin praktyczny. Strażacy mają za zadanie: rozpoznać zdarzenie, podjąć decyzję o ewakuacji lub pozostawienie poszkodowanego w pojeździe, posłużenie się torbą R1 i działanie, czyli zabezpieczenie termiczne poszkodowanego na desce, unieruchomienie kręgosłupa szyjnego. Ważne jest także działanie w zespole komunikacja między ratownikami do czasu przyjazdu pogotowia. Największą uwagę zwracam na to jaką strażacy podejmą decyzję i jak postąpią z poszkodowanym. Poziom wiedzy strażaków robi wrażenie, jesteśmy na razie w połowie egzaminów i gdyby tak wszyscy zdawali to uważam, że byłoby dobrze”.


Lek.med. Jarosław Stefaniszyn, koordynator Ratownictwa Medycznego w KWPSP w Gdańsku:
„Tutaj mamy do czynienia z jednostkami Ochotniczych Straży Pożarnych, ale takie szkolenia przechodzą też zawodowi strażacy. Wszyscy mają mieć ten sam poziom wiedzy. Myślę, że każdy z nas chciałby, żeby ratowali nas wykwalifikowani ludzie, Była część teoretyczna i praktyczna. W części praktycznej strażacy musieli wykazać się umiejętnością reanimacji na fantomie człowieka dorosłego, dziecka, niemowlęcia oraz należało założyć rurkę ustno-gardłową. Poza tym były także ćwiczenia praktyczne przy samochodzie, gdzie musieli się wykazać pracą w zespole” .


Antoni Urbanowicz, lekarz regionu z Lotniczego Pogotowia Ratowniczego w Gdańsku:
„Strażacy na tym kursie mieli największe problemy z testem, nie z umiejętnościami praktycznymi. Jest to kwestia zrozumienia pytań, tekstu. Czytają, ale nie rozumieją co, tak jak dzieci w szkole. To był jedyny problem. Ratownictwo to jest taka dziedzina, gdzie liczą się bardziej umiejętności niż wiedza. Tak naprawdę uczą się poprzez ćwiczenia, bo przy udzielaniu pomocy robi się wszystko odruchowo i nie ma dużo czasu na myślenie. Tak jest w naszym społeczeństwie, że np. człowiek leży na ulicy, naokoło pełno ludzi i wszyscy myślą... Czy wezwać pogotowie, czy policję, bo może on jest pijany... Może przecież być tak, że ten człowiek nie jest pijany, tylko ma zawał i umiera. Trzeba podejść, zobaczyć co temu poszkodowanemu jest i wykonać te wszystkie czynności, których uczyliśmy. Ludzie nie mają leczyć, ratować zdrowia, tylko życie. Uważam, że takie szkolenie powinna przejść także policja, która często jest pierwsza na miejscu zdarzenia. Każdy świadek zdarzenia musi udzielić pierwszej pomocy, czy umie, czy nie. Czy można bardziej zaszkodzić człowiekowi, który umiera? Albo mu się da szansę albo nie.

Lotnicze Pogotowie Ratunkowe ma w Polsce 16 baz. Dysponujemy śmigłowcami MIG 2+. One są po remoncie, wyposażenie jest w standardzie światowym. Od tego roku kupujemy już nowe śmigłowce, wtedy będziemy mogli latać w każdych warunkach, również w nocy. W tej chwili mamy możliwość latania od świtu do zmierzchu. Startujemy do każdych zdarzeń z zagrożeniem ludzkiego życia. Tam, gdzie karetka nie może dojechać, my jesteśmy szybciej. Od wezwania mijają 3 minuty i musimy być w powietrzu. Czas dolotu to dla nas 15 minut (odległość 60 km). W naszym województwie mamy najmniejszą ilość lotów w Polsce, jesteśmy zupełnie niewykorzystani. Powodem jest brak wiedzy lekarzy i ratowników, strażaków. Zawsze jest pytanie – Kto za to zapłaci? To już jest ustalone. Lotnicze Pogotowie Ratunkowe jest finansowane z budżetu. Komisja Sejmowa przekazuje nam pieniądze na działalność na początku roku i jesteśmy opłaceni. Czy polecimy, czy też nie – pieniądze podatników już na to poszły. To, że nie latamy, to strata tych pieniędzy”.


Czego nauczyli się uczestnicy kursu?


„Najtrudniejsze dla mnie w kursie było wyciąganie poszkodowanego na deskę, wiadomo, że taka osoba trochę waży. .. Ta wiedza na pewno mi się przyda w życiu” – powiedział Daniel Kobiela z OSP Sulęczyno.

„Uważam, że ta wiedza może się przydać w życiu. Takie szkolenia są bardzo potrzebne i jak najwięcej osób powinno je ukończyć. Poznałem tu wspaniałych ludzi i przy okazji nauczyłem się jak można pomagać ludziom w różnych sytuacjach” – powiedział Arkadiusz Gawin z OSP Sulęczyno.

„Takie zajęcia są potrzebne i chciałbym wszystkich zachęcić do uczestnictwa w tego typu kursach. Nigdy nie wiadomo, kiedy taka wiedza może okazać się przydatna. Jeszcze nie uczestniczyłem w takiej akcji w życiu, ale jestem pewien, że będą umiał teraz pomóc osobie poszkodowanej” – powiedział Łukasz Lejk z Kamienicy Królewskiej.

Wszyscy strażacy zdali, a przed uroczystym rozdaniem zaświadczeń, przedstawiciel PZU w Gdańsku, przekazał jednostce OSP Miechucino zestaw do ratownictwa medycznego - R1.

Ewelina Karczewska

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości