Dzieci ze świetlicy w Sulminie, wraz z opiekunką Elwirą Lewnadowską, nie mogły w majówkę narzekać na brak atrakcji. Jeden dzień spędziły bowiem w Stajni u Rycherta, mając okazję nie tylko poznać codzienną pracę z końmi, ale spobować swych sił na ich grzbiecie.
Jeździec ma kitę na ramieniu, trąbka daje sygnał do pogoni za lisem tak zaczyna się coroczna letnia impreza w Stajni u Richerta w Sulminie zwana Hubertusem. Pogoń za lisem może trwać od kilku do kilkunastu minut. Ważną role odgrywa kondycja konia jak i jeźdźca. Właścicielka Stajni u Richerta, pani Edyta, dostarczyła dzieciom ze świetlicy z Sulmina nie tylko wiele cennych informacji ale również emocji i wrażeń.
Majowa wiosenna aura zachęciła do aktywnego spędzenia czasu. W drugi dzień maja podopieczni świetlicy w Sulminie wybrali się na spacer leśnymi ścieżkami, który doprowadził do umówionej wizyty w Stajni u Richerta w Sulminie. Prawie wszystkie konie znajdowały się na letnich wybiegach. W stajni między innymi pozostał "Gankster".
- Wśród koni zdarzają się nicponie i dlatego siedzi w boksie - opowiada właścicielka Pani Edyta Richert.
W stajni oprócz boksów wyposażonych w żłób i poidła dla koni znajdowała się siodlarnia, łazienka dla koni. Dzieci dowiedziały się jakie czynności należy wykonać, aby osiodłać konia. Brały czynny udział w wyprowadzeniu konia "Persja" ze stajni, czyszczeniu, siodłaniu. Pani Edyta Richert każdemu dziecku udzieliła pierwszych wskazówek dotyczących jazdy konnej, po których chętni uczestnicy wyprawy mogli dosiąść konia. "Persja" prowadzona na uwiązie przez panią Edytę kilkakrotnie okrążyła ujeżdżalnię stępem.
Dla dzieci był to dzień pełen wrażeń. W gospodarstwie państwa Richert dzieci zobaczyły również małego kucyka "Sonie", kwokę z małymi kurczaczkami, owieczki oraz króliki.
nadesłane/Elwira Lewandowska
Oprac. BG
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze