Reklama

Sulmin. Pół kilometra do szczęścia

Mieszkańcy Sulmina (gm. Żukowo) z kłopotami komunikacyjnymi borykają się "od zawsze". Co prawda przez kilkanaście ostatnich lat zrobiono tam od strony Niestępowa asfaltówkę, ale nadal pozostał problem drogi łączącej tę wieś z Otominem. Walka o drogę z prawdziwego zdarzenia ciągle trwa…

Wspomniana trasa jest drogą powiatową i leży na terenie dwóch powiatów - kartuskiego i gdańskiego. Część należąca do starostwa kartuskiego jest sukcesywnie utwardzana płytami jumbo. Wszytko wskazuje na to, że w przyszłym roku uda się zrobić kolejny odcinek.

- Wnioskowaliśmy o środki finansowe na ten cel - powiedział Andrzej Puzdrowski, dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych w Kartuzach. - Najprawdopodobniej pieniądze otrzymamy. Jeżeli tak się stanie, wówczas ten prawie 700 metrowy odcinek zostanie utwardzony. Jest jednak warunek - do inwestycji musi dorzucić się żukowski samorząd, który w tym roku zrezygnował z partycypowania w tym przedsięwzięciu. Gdyby miało się to powtórzyć, będziemy mogli utwardzić jedynie około 400 metrów drogi.

W przyszłym roku mieszkańcy mogą się jednak spodziewać kontynuacji prac, bo jak oświadczył wicestarosta Jerzy Żurawicz pieniądze na tę inwestycje będą na pewno.

- To nie jest lokalny problem mieszkańców Sulmina - uważa radna i jednocześnie sołtys Ewa Bałon, która od lat walczy o tę drogę. - Trasa o której mówimy, to skrót do obwodnicy i centrum Gdańska, a także alternatywny objazd ul. Kartuskiej.

Potwierdza to mieszkanka tej miejscowości Aleksandra Lewandowska, która codziennie dowozi swoje dziecko do szkoły do Gdańska. Dojazd przez Otomin skraca jej czas przejazdu co najmniej o połowę.

Tylko że najbardziej newralgiczny półkilometrowy odcinek ciągnący się pod górę przez las jest niebezpieczny, bo nieutwardzony i po każdym deszczu staje się nieprzejezdny - wyrwy, koleiny i grząskie pobocza. Na zdewastowanie nawierzchni pracuje nie tylko deszcz, ale ruch ciężkich samochodów. Osobowe auta co i rusz trafiają do warsztatów, a "kolekcjonerzy" uszkodzonych części, mieliby by tam niezłe żniwo.

W tej sprawie było wiele spotkań, rozmów, negocjacji i obietnic ze trony władz powiatu gdańskiego. - Cały efekt naszego działania zaowocował… ustawieniem znaków zakazu - powiedziała Ewa Bałon. - Problem jest lekceważony przez tyle lat, a to tylko dlatego, że pół kilometra drogi leży na terenie powiatu gdańskiego, który nie radzi sobie z jego rozwiązaniem.

Marian Cichon, wicestarosta powiatu gdańskiego, przyznał w rozmowie telefonicznej z nami, że starostwo nie stać na wybudowanie nowej 1300-metrowej drogi, bo to koszt od 10 do 12 milionów. Potwierdził również, że obiecano wyłożenie płytami jumbo najbardziej uciążliwy odcinek. Płyty miały być z "odzysku" po remoncie jednej z pruszczańskich dróg, ale przedsięwzięcie się nie udało, więc i płyt nie było.

- W związku z tym postanowiliśmy zastosować tam tzw. wysiewkę - powiedział nasz rozmówca. - Udało się zrobić tylko część drogi, bo pani sołtys Ewa Bałon wygoniła wykonawców, gdyż nie podobał się jej standard zastosowanego materiału.

- Poza tym nasi mieszkańcy nie korzystają z tej drogi - kontynuował wicestarosta. - Gdyby tak było, to trafiłyby do nas wnioski wójta Kolbud czy mieszkańców Otomina o budowę lub utwardzenie. Nie mamy też żadnego pisma w tej sprawie od starosty kartuskiego.

Sołtys Ewa Bałon jest oburzona tym, co powiedział wicestarosta powiatu gdańskiego. - To bzdura i nieprawda - oświadczyła mocno zdenerwowana. - Już widzę, jak wykonawcy biorą nogi za pas na mój widok.

Do rozmowy dołączył się Wiesław Borowicki, członek rady sołeckiej w Sulminie. - Wszystkie spotkania przeprowadzaliśmy w kilkuosobowym składzie i były one jak najbardziej formalne - stwierdził. - Poza tym Ewa Bałon nie jest władna usunąć wykonawców, nie mówiąc już o tym, że jest to fizycznie niemożliwe.

Zdziwiony stwierdzeniami Mariana Cichona jest wicestarosta kartuski Jerzy Żurawicz.

- Były spotkania, które miały na celu wypracować zbliżenie stanowisk w kwestii tej drogi - oświadczył. - Złożyliśmy wniosek o przystąpienie do wspólnej budowy w ramach RPO. Zaopiniowano go negatywnie i powiat gdański odmówił udziału w realizacji tego projektu.

Po wysłuchaniu racji wszystkich zainteresowanych stron, w kontekście wypowiedzi wicestarosty Jerzego Żurawicza oraz członków sulmińskiej rady sołeckiej, niezrozumiałe i co najmniej kontrowersyjne są niektóre stwierdzenia Mariana Cichona, wicestarosty powiatu gdańskiego.

Longina Templin
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości