Reklama

Sześciolatku, marsz do szkoły!

08/09/2009 10:13
Pierwszy dzwonek już za nami i jeżeli rodzice tak zdecydowali, 1 września br. pierwsze sześciolatki pomaszerowały już do szkoły. Większość jednak po staremu pojawiła się w przedszkolach, zaś tylko nieliczni rozpoczęli nowy rok szkolny, nie siadając w ławkach z rówieśnikami, tylko z siedmiolatkami.

Rządowi nie udało się przekonać rodziców

Z raportu „Gazety Wyborczej” wynika, że w całej Polsce do pierwszej klasy zapisano około trzech procent sześciolatków. W Warszawie do szkół trafiło przynajmniej 10 procent maluchów, a w rekordowej Gdyni aż 20 procent. Pozostali sześciolatkowie uczęszczają do tzw. oddziałów przedszkolnych, czyli dawnych zerówek, z których w ostatnich latach większość została przeniesiona z przedszkoli do szkół.

Rodzice w powiecie kartuskim również wybrali zerówki

Z informacji przez nas uzyskanych wynika, że w poszczególnych gminach powiatu kartuskiego zainteresowanie możliwością posłania dziecka sześcioletniego do klasy pierwszej w roku 2009 było niewielkie. W gminie Kartuzy do szkoły poszło 9 sześciolatków, w Żukowie 8, w Sierakowicach 7, w Somoninie 6, w Chmielnie 4, w Stężycy 4, w Sulęczynie 3, a w Przodkowie 2.

Zmiany w systemie kształcenia

Reforma edukacji ma trwać trzy lata. Podstawa programowa przyjęta przez Ministerstwo Edukacji Narodowej zakładała, że wszystkie dzieci sześcioletnie mają pójść do szkoły we wrześniu 2009 r. Tego założenia nie dało się zrealizować. Wszystkie sześciolatki będą miały obowiązek rozpocząć podstawówkę w 2012 r. Do tego czasu do pierwszych klas każdego roku pójdą, jak dotąd wszystkie dzieci 7-letnie po zerówkach oraz część rocznika dzieci 6-letnich.

Decyzja w rękach rodziców

Nowy program przyjęty, nowa szkoła gotowa do jego wdrażania, tylko dzieci brakuje. Reformatorzy znaleźli wyjście i z tej sytuacji, pozostawiając „wybór” rodzicom – posłać sześciolatka do pierwszej klasy czy nie? To na rodzicach spoczęła wielka odpowiedzialność, gdyż od ich decyzji zależało czy dziecko założy mundurek i z tornistrem na plecach pomaszeruje dzielnie do szkoły, czy zamiast przedwcześnie przeobrażać się w pierwszaka, spędzi jeszcze rok beztroskiego dzieciństwa i stopniowo przyswoi podstawy nauki w zerówce. Większość rodziców zdecydowała jednak nie posyłać.

Fortel reformatorów czy brak wyobraźni?

Ale jak się okazuje, co to za wybór? Starych klas „zero” już nie ma, a zastąpiły je oddziały przedszkolne, dostosowane na potrzeby pięciolatków, niezależnie od tego czy są w szkole czy przedszkolu. Zniknęło już nawet samo pojęcie „zerówki”. Jeżeli rodzice nie chcą posyłać sześciolatka do pierwszej klasy, to tym samym skazują go niejako na edukację poniżej jego możliwości.

Zgodnie z harmonogramem dzieci z rocznika 2003 mogą po przedszkolu realizować na wniosek rodzica obowiązek szkolny lub realizować obowiązek przedszkolny. Jeżeli decydują się posłać pociechę do pierwszej klasy, a szkoła zapewnia ku temu odpowiednie warunki organizacyjne, to w porządku, problemu nie ma.

Z tymi dziećmi, które wcześniej nie chodziły do przedszkola też spokój. Będzie to dla nich coś nowego. Ale co z tą znakomitą większością dzieciaczków, które korzystały już z placówek przedszkolnych i w minionym roku szkolnym przerabiały program dla pięciolatków? Nowa podstawa programowa przewiduje szczegółowe zalecenia dla dzieci pięcioletnich w oddziałach przedszkolnych oraz dla uczniów w klasach pierwszych.

Nauczyciele mają wolną rękę

Mimo iż reforma regularnej nauki czytania i pisania dla całej grupy nie zakłada, to też jej nie zabrania. Jeżeli dane dziecko tego potrzebuje, a rodzic poprosi nauczycielkę, to czemu nie. Nauczyciele muszą być gotowi na takie różne wyjątkowe sytuacje. Tym dzieciom, które okażą się szybsze i bystrzejsze należy zorganizować inne zajęcia niż pozostałym.

A w pierwszej klasie

W tym samym czasie rówieśnicy, którzy poszli do pierwszej klasy zaczną już czytać i pisać. Zgodnie z założeniami sześciolatek w pierwszej klasie ma poznać cały alfabet, umieć pisać z pamięci i nauczyć się, że pieniądze otrzymuje się za pracę, a więc trzeba dostosować swe oczekiwania do „realiów ekonomicznych rodziny”. Ma też poznać podstawowe zasady etyki, a ponadto wiedzieć, jak segregować śmieci, kulturalnie zachowywać na koncercie oraz budować z dostępnych przedmiotów, np. szałas. Po roku nauki dzieci będą musiały umieć to, co osiągnął pod koniec pierwszego roku nauki w szkole siedmiolatek. Nowa podstawa programowa jest zawyżona do możliwości przeciętnego sześciolatka, gdyż to, czego uczyło się dotąd przez dwa lata, teraz będzie musiało pojąć w rok.

Więcej w najnowszym wydaniu Gazety Kartuskiej

Beata Damps
opr. M
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    emimamuska - niezalogowany 2009-09-08 17:05:09

    szkoda że nie daliście zdjęcia z pierwszej strony gazety .... był na nim mój synuś :D:D:D

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    mlodamama - niezalogowany 2009-09-08 14:36:23

    najlepiej niemowlaków dajcie do szkoły i 10kg plec:mad:aki, nie wspominajac o kosztach podreczników, skandal!!!!!!!!!!!!!!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości