Jest artystą w każdym calu wyjątkowym - ekspresjonista, impresjonista, wizjoner oraz mistyk, który świat postrzega w sposób szczególny. Dla jego twórczości przełomem było przeżycie śmierci klinicznej. Swoje doświadczenia odzwierciedla w swoich dziełach. Jest określany mianem polskiego Pollocka, choć w wielu pracach można dostrzec silne wpływy impresjonistów takich jak Claude Monet. Jego obrazami zachwycano się w wielu zakątkach Europy oraz za oceanem. Wiesław Grzech, bo o nim mowa, swoje miejsce na ziemi odnalazł przed rokiem na Kaszubach. - Urzekli mnie ludzie, którzy tu żyją - podkreśla. Razem z żoną zamieszkał w Sznurkach.
Wiesław Grzech pochodzi z Gdyni. Na Kaszuby przeprowadził się z żoną Elżbietą Łukasiak-Grzech w ubiegłym roku. Mieszkają w Sznurkach. Pokochali ten region miłością od pierwszego wejrzenia.
- Ludzie tutaj nas urzekli. Nigdy nie znałem Kaszubów, nie wiedziałem jacy są. Dla nas Kaszubi to wielcy ludzie. Bardzo dobrze czujemy się w ich towarzystwie. To ludzie bezpośredni i szczerzy. Urzekło mnie to wszystko. Czuję się tutaj jak nowo narodzony – opowiada malarz.
- Wspaniale nam tutaj i chcielibyśmy osiąść na stałe. Jest tylko jeden mankament – Kaszubi nie kupują obrazów – dodaje ze uśmiechem Elżbieta Łukasiak-Grzech, żona artysty, która również jest malarką.
Dom, w którym mieszkają artyści, położony tuż przy drodze pośród malowniczych pagórków i lasów, widać z daleka. Budynek zdobią fantazyjne prace mistrza.
Wiesław Grzech ze sztuką związany jest całe swoje życie. Choć trudno w to uwierzyć, wszystkiego nauczył się sam. Znakomicie operuje barwą, a jego prace przywodzą na myśl mistrzów takich jak Claude Monet czy Jacson Pollock. Tworzy od dzieciństwa. Pierwsze prace powstały, gdy miał dziewięć lat, inspirował się Leonardem Da Vinci i jego szkicami anatomicznymi. Niezwykle precyzyjne obrazki zachował w szufladach do dziś.
- Wiesław od najmłodszych lat był zafascynowany Leonardem Da Vinci. Urodził się, tak jak mistrz, 15 kwietnia, tak jak on jest leworęczny i też jest samoukiem. Podobnie jak Da Vinci przez lata zgłębiał tajniki sztuki malarskiej, ciągle poszukuje i tworzy własne pismo malarskie. W tej pasji tworzenia jest wiele podobieństw – podkreśla pani Elżbieta.
Małżonkowie są razem od 25 lat. Poznali się na plenerze malarskim. Pani Elżbieta jest pierwszą recenzentką dzieł pana Wiesława, a przy tym olbrzymią fanką jego talentu. O pracach swojego męża mówi z zachwytem w głosie i promiennymi pełnymi miłości oczami.
Malowanie to miłość
Sam Wiesław Grzech o malarstwie pisze w taki sposób:
„Gdy maluję to czuję i widzę piękno całego świata i bezmiar tajemniczego kosmosu. Czuję zapach farb, migotanie kolorów. Malarstwo jest dla mnie spełnieniem, do którego zawsze dążyłem. Jestem spełniony w sobie. Malowanie to miłość, radość, wyzwanie, muzyka, oddech i wytchnienie – aż brakuje mi słów, by oddać moja fascynację tworzeniem. To cud i kocham ten cud nade wszystko”.
Tworzenie to jego zdaniem swojego rodzaju boski akt.
- Sztuka, malarstwo, jak również muzyka, bo i w niej się zatracam, wszystko, co niesie z sobą pewną wymowność - jest dobre. Franciszek Starowiejski, kiedyś powiedział, że sztuka jest darem od Boga. Artysta jest twórcą, który pozostawia po sobie ślad, mówi swojego rodzaju kodem, prace, dzieła to jego indywidualne pismo. Artysta jest przekaźnikiem tego, co płynie od Boga czy ze wszechświata. Interpretuje to i ukazuje w swoich pracach i muzyce - mówi Wiesław Grzech.
Gdy tworzy, czuje motyle w brzuchu i miłość do ludzi i świata.
- Żeby pani widziała jak on tworzy! Tu kilka pędzli, tam kilka pędzli - dodaje pani Elżbieta.
- Inspiruje mnie niemal wszystko - człowiek, natura, przepływ energii między wymiarami, wszechświat. Przeżyłem śmierć kliniczną, właściwie przeszedłem na drugą stronę i ogromnie to na mnie wpłynęło. Chcę pokazywać świat, który widzę. Maluję materię. Choć w mojej twórczości jest też bardzo wiele mistyki, nie należy jej jednak mylić z sakralnością. Moje obrazy mają zachęcać do filozoficznych rozważań nad nimi - dodał.
Artysta podkreśla, że ważną rolę w jego życiu odgrywa również muzyka, słucha wszystkiego od klasyki po awangardowy jazz.
Kapelusznik
Wiesław Grzech jak na prawdziwego artystę przystało, poza swoimi wyjątkowymi dziełami, ma jeszcze jeden wyróżnik - tworzy w kapeluszu. Sam siebie określa kapelusznikiem i przyznaje, że nakrycia głowy uwielbia. Jest artystą niezwykle płodnym. Do tej pory stworzył już około 600 dzieł.
- Potrafię obraz namalować w tydzień, ale są też takie, które tworzę latami. "Krąg dusz" powstawał sześć lat. Stałem przed obrazem i myślę "Panie Boże co dalej?" i dostaję z góry odpowiedź, że robimy coś innego. Niektórzy artyści nazywają to weną. Ja tworzę, jak czuję. Kocham farby - dodał.
- Czym dla mnie jest barwa? Wszystkim. Jestem przede wszystkim kolorystą. Wywodzę się z impresjonizmu, ale tworzę gdzieś dookoła. Impresjonizm jest jednym z elementów mojej twórczości - podkreśla.
Kochajcie życie
Wiesław Grzech w swoich obrazach niesie ludziom piękne przesłanie:
Chcę ludziom powiedzieć, by kochali życie. To wielki dar. Żyjąc na ziemi, żyjmy z całych sił. I uczmy się, bo życie, dopóki nie wrócimy do Boga, jest też lekcją dla nas. Jesteśmy tu po coś. Życie w postaci takiej, jakiej jest tu na ziemi jest czymś pięknym. Człowiek musi być spełniony sam w sobie, nie może okłamywać samego siebie, bo jak będzie siebie okłamywać, to będzie kłamać również innym
Reklama
- Chciałbym, by ludzie się zastanowili nad tym do jakiego pięknego świata trafili. Ja ze swojej strony, swoimi obrazami chciałbym im trochę tego piękna pokazać poprzez moje prace. Wielu ludzi jest dziś smutnych, zagonionych, zmartwionych. Kolorami na moich obrazach chciałbym im dać trochę radości - podkreśla mistrz.
Wernisaż "W stronę światła"
Obrazy Wiesława Grzecha gościły na wielu wystawach w kraju i za granicą m.in. w Muzeum Historii i Sztuki w Kaliningradzie w Rosji, galerii AlteSchieberkammer w Wiedniu w Austrii, Państwowej Galerii w Bambergu w Niemczech, Galerii Das KleineHaus w Buttenheim w Niemczech, w zamku Gieschburg w Niemczech, w The Permanent Virtual Exibition w Słowacji, Zatoce Sztuki w Sopocie czy w Galerii Smaku w Warszawie.
Prace Wiesława Grzecha będzie można od soboty podziwiać na wystawie „W stronę światła” w Galerii Sztuki Kana-Art, przy ul. Zaułek św. Bartłomieja w Gdańsku. Warto dodać, że w sobotę o godz. 17 odbędzie się tam wernisaż. Będzie to znakomita okazja, do tego, by poznać tego niezwykłego artystę osobiście.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Moje Gratulacje Ciesze się ,ze u Wiesława wszystko dobrze!!! Tadeusz Niemiec
To ten co tańczył w starych sadach....?
Zdrowia życzymy,pozdrawiamy K
Moje Gratulacje Ciesze się ,ze u Wiesława wszystko dobrze!!! Tadeusz Niemiec
To ten co tańczył w starych sadach....?
Zdrowia życzymy,pozdrawiamy K