Reklama

Targowisko zwierzęce znów w Kartuzach

Jeśli procedura przetargowa przebiegnie bez większych przeszkód i opóźnień, w połowie przyszłego roku w Kartuzach powinno zostać otwarte długo oczekiwane targowisko zwierzęce. Inwestycja miała ruszyć już pół roku temu, ale wszystko blokował jeden z członków …kartuskiej rady miejskiej.

By zachować tradycję

Warto przypomnieć, że przed laty lokalny targ konny był jednym z najbardziej rozpoznawalnych punktów w mieście. Przyjeżdżali tu hodowcy z całego Pomorza, a nawet najdalszych zakątków kraju. Dziś, po targowisku zwierzęcym nie ma już nawet śladu, a w miejscu gdzie niegdyś aż roiło się od trzody chlewnej, bydła i koni stoi nowiutka siedziba komendy powiatowej policji.

Ostatnimi czasy targi przeniesiono do Żukowa, gdzie odbywają się dwa razy w miesiącu. Warunki, jakie mają do dyspozycji hodowcy, pozostawiają jednak wiele do życzenia i renoma rozsławiających niegdyś nasz powiat targów konnych stopniowo zanika.

Już jakiś czas temu pojawiła się iskierka nadziei. Powstał projekt zupełnie nowego targowiska, spełniającego wszystkie najwyższe standardy, z zapleczem sanitarnym, parkingiem, wiatą handlową, rampami, budynkiem administracyjnym i utwardzonym podłożem. Znaleziono dla niego nawet odpowiednią lokalizację. I to w mieście. Rada miejska przyjęła zaś plan zagospodarowania przestrzennego, uwzględniający hektarową, trójkątną działkę przy ul. Sędzickiego z przeznaczeniem na handel zwierzętami. Na przełomie marca i kwietnia tego roku gotowa była już niemal pełna dokumentacja niezbędna do ogłoszenia przetargu na odpowiednie przygotowanie placu. Brakowało jednej jedynej rzeczy. Błahego z pozoru problemu nie udało się rozwiązać tymczasem do dziś i konieczne było szukanie innego rozwiązania.

Życzliwy radny z "Na Wspólnej"

Owym brakującym elementem okazało się wymagane przez KPWiK przyłącze do studzienki kanalizacyjnej, znajdującej się na terenie jednej z sąsiednich działek. Niby niewiele, a jednak jej właściciel przez kilka miesięcy z bliżej nieokreślonych powodów blokował postęp w pracach. Rozmowy z gospodarzem okazały się trudniejsze niż przypuszczano, gdyż w zamian za zgodę na wejście na swój grunt, zażądał od gminy spełnienia kilku warunków:

1. samorząd zwróci jego dzieciom 80 proc. kosztów związanych z wykonaniem kanalizacji, co wycenione zostało przez samego wnioskującego na kwotę 26.000 zł;
2. samorząd zaopiniuje pozytywnie starania właściciela o nadanie drodze dojazdowej do posesji nazwy "Na Wspólnej";
3. po zakończeniu prac teren zostanie przywrócony do stanu poprzedniego;
4. wykonane przez samorząd przyłącze nie będzie blokować możliwości dołączenia kolejnych w przyszłości;
5. samorząd weźmie na siebie obowiązek konserwacji i udrażniania studzienek kanalizacyjnych znajdujących się na jego działce.

Żeby było ciekawiej, autorem wszystkich tych roszczeń okazał się członek Rady Miejskiej w Kartuzach, a także były burmistrz miasta - Mieczysław Grzegorz Gołuński.

A gmina na to…

Jak nie trudno się domyślić, gmina Kartuzy nie mogła i nie zamierzała przystać na te żądania.

- Te warunki były nie do przyjęcia. Niektóre z nich trudno mi nawet komentować - potwierdza burmistrz Mirosława Lehman. - Mimo to, na każdy z nich odpowiedzieliśmy. Zadeklarowaliśmy nawet, że częściowo zwrócimy koszty prac, które wykonał, ale pod warunkiem że przedstawi nam rachunek. Rachunki rzeczywiście nam okazano, ale z czerwca tego roku, podczas gdy studzienki wykonano i przekazano KPWiK już w ubiegłym roku - dodaje szefowa kartuskiego magistratu.

Włodarz gminy jest przekonana, że działania radnego Gołuńskiego były celowe i służyły wyłącznie blokowaniu inwestycji.

- Zadziwiające jest to, że to właśnie pan Gołuński wszędzie głośno powtarzał, że jest "za", że targowisko zwierzęce jest dla tego miasta niezwykle potrzebne, a w rzeczywistości robił wszystko, by to się nie powiodło. To według mnie nieuczciwe. Ta studzienka nie jest nawet jego własnością. Chodziło jedynie o pozwolenie na chwilowe wejście na jego grunt, nic więcej - twierdzi Mirosława Lehman.

Plan "B"

Ile było w postawie radnego Gołuńskiego złośliwości wie tylko on sam. Niemniej, wobec zaistniałej sytuacji samorząd rozpoczął poszukiwania innego rozwiązania. Trwało to długo, ale wreszcie przyniosło efekt.

- Rzeczywiście udało nam się znaleźć alternatywę. Jest ona nieco bardziej skomplikowana pod względem technicznym, ale nie mamy wyjścia. W przeciwnym razie moglibyśmy czekać równie dobrze i kolejny rok - potwierdza Anna Bajerska z wydziału rozwoju lokalnego kartuskiego magistratu.

Studzienka z posesji radnego nie będzie więc już potrzebna i gdy tylko przyłącze zostanie wykonane, gmina będzie mogła ogłosić wreszcie przetarg.

- Ten drobny szczegół wstrzymał nas na kilka miesięcy. Z końcem października zamierzamy już jednak ogłosić przetarg. Oczywiście z uwagi na wszystkie te przeszkody stawiane przez radnego nie zdołamy zakończyć prac w tym roku. Liczymy jednak, że do końca czerwca 2011 roku obiekt będzie już gotowy - kończy Mirosława Lehman.

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    hm - niezalogowany 2010-10-02 21:27:47

    Raczek chyba o sobie mówisz. Też mogę powiedzieć że wisisz mi kasę i co? Zmyślone opowieści kapitana misia to możesz sobie wydawać w twoim własnym komiksie .:cool Jak gość ma problem to na policję niech zgłosi a oni zweryfikują prawdę.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    raczek - niezalogowany 2010-10-02 19:05:52

    @jemJOzKASZEB: Jego obecny pryncypała :lol: kupił swego czasu w taki sam sposób ziemię na Szarłacie , tyle ,że wykorzystał kaca alkoholików Za psi grosz ....:lol: Kot kupił za psi grosz ...:lol::lol::lol::lol::lol::lol::lol::lol::lol:[/quote] Kupil też meble do swego domu , ale!!!!! za nie nie zapłacił :D. Można za nie teraz kupic dobry nowy samochód. Ceny nie bede podawał , ale jest to ładna sumka. Jak stolarz ( ze Stężycy) sie upomniał o zapłate, to go postraszył US. I taka osoba chce byc burmistrzem, chyba że w więzieniu. Może inni też napiszą o jego przekrętach- wkońcu mamy wolnośc słowa.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    jemJOzKASZEB - niezalogowany 2010-10-01 21:16:31

    nie daleko pada jabłko od jabłoni :lol::lol::lol:@epson: Jego obecny pryncypała :lol: kupił swego czasu w taki sam sposób ziemię na Szarłacie , tyle ,że wykorzystał kaca alkoholików Za psi grosz ....:lol: Kot kupił za psi grosz ...:lol::lol::lol::lol::lol::lol::lol::lol::lol:

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości