21 marca oficjalnie witamy kalendarzową wiosnę. To czas, w którym przyroda powoli wybudza się do życia po wielu tygodniach zimy. Już gdzieniegdzie widać przebiśniegi, a na drzewach pierwsze pąki. Powitaniu wiosny towarzyszył obrzęd żegnania zimy. Dziś ten zwyczaj jest powoli zapominany, jednak jeszcze kilka lat temu, najczęściej dzieci w szkołach, przygotowywały słomiane kukiełki - tzw. marzanny. By wypędzić zimę palono je lub topiono. Na Kaszubach był to obrzęd bardzo popularny.
Marzec kończy zimę i zwiastuje wiosnę. Jej astronomiczny początek wyznaczono w ostatniej dekadzie miesiąca, zaś w przyrodzie aura niekiedy bardzo dowolnie ustala ten termin. W dawnej obrzędowości ludowej żegnanie zimy rozpoczynano po dniu św. Grzegorza (12 III), ale nie później jak do św. Józefa (19 III).
Według tradycji chłopa.kaszubskiego za początek wiosny, czyli tzw. zymku, uchodzi dzień Józefa, tj. 19 'marca. W dniu tym rozpoczynano 'dawniej zwyczajowo orkę (nawet przy niesprzyjającej, śnieżnej pogodzie należało odłożyć choćby jedną skibę na niwie, zgodnie z porzekadłem: "Na swiętógo Józwę przez pole brózda". Dawnym zwyczajem pasiecznik zagląda tego dnia do uli pszczelich i oczyszcza je pieczołowicie. Dzień ten uchodzi również w mniemaniu ludu za bardzo korzystny dla nasadzania gęsi na jaja. Równie pomyślny ma być ów dzień dla wypraszania przez kobiety szczęśliwego zamążpójścia.
- Działo się tak bez względu na rzeczywisty stan pogody, nawet w 1820 roku, kiedy to - jak przekazały kroniki - na Pomorzu ostra zima trzymała aż do końca marca. Gdyby nawet, jak owego pamiętnego roku, oddech na mrozie zamarzał, drzewa z hukiem pękały, czy ptaki padały w locie, zwyczaj kazał do dnia św. Józefa zimę stracić. We wszystkich miejscowościach nad wodami, czy było to nad morzem, jeziorem, rzeką lub nad marnym stawkiem, zbierano się do topienia zimy. Jej fizycznym symbolem była goła słomiana kukła. Czasem odziewano ją w stare, zniszczone łachy, a głowę owijano dziurawą chustą. Ręce i nogi też były słomiane, uplecione na kształt warkoczy. Wielką kukłę na długiej żerdzi niosła młodzież przez wieś z głośnym śpiewem i krzykami, że wypędzona zima już nie wróci i wnet nadejdzie ciepło. Robiono przy tym mnóstwo hałasu, uderzając w jakieś blaszane, nikomu nie potrzebne cz dziurawe wiadra. Orszak zmierzał ku wodzie, by w niej utopić słomiane wyobrażenie uciążliwej i dłużącej się zimy - pisze Roman Landowski w "Dawnych obyczajów rok cały"
Jeżeli srogi mróz do tego dnia nie popuścił, zima kres swój osiągała w przeręblu, wcześniej na tę okazję wyrąbanym. Drągami odpychano kukłę możliwie najdalej od brzegu lub wsuwano pod lód, żeby sobie odpłynęła i długo nic wracała.
W niektórych regionach Pomorza obrzęd żegnania zimy łączono razem z powitaniem wiosny. Po utopieniu słomianej kukły, znad wody wracano do wsi z zielonym gaikiem. Na tej samej żerdzi, którą wywleczono zimę na zatracenie, wnoszono wieniec, pięknie przystrojony w pierwsze zielone gałązki wierzbiny, leszczynowe bazie i barwne wstążeczki. Zielony gaik był możliwy w te lata, gdy przyroda się pospieszyła z wegetacją roślinności. Obrzędy te miały miejsce w sąsiedztwie dnia św. Józefa. Symbol powitania wiosny kojarzono często z najwcześniejszy-mi tego roku zalotami. A św. Józef Oblubieniec jest przecież patronem rodziny i dobrego zamęścia. Nadchodząca wiosna budziła do życia nie tylko ukazującą się spod śniegu ziemię...
Bochen darowany ziemi
Gdy przedwiośnie dochodzi kresu zaczyna się pora budzenia życia. Odradzanie się natury to powrót nadziei, zapowiedź siły i dostatku. Na św. Józefa, należało koniecznie otworzyć ziemię, a więc przewrócić chociaż jedną skibę. Ta pierwsza wiosenna orka nie mogła się odbyć bez najwymowniejszego symbolu dobrobytu jakim jest chleb.
Po rytualnym wręcz wyniesieniu pługa poza obejście, gospodarz łamał bochen, specjalnie na ten dzień przez gospodynię upieczony, by połową chleba nakarmić konia. Drugą połowę kładł na plug i tak wyruszał na na pole. W ten sposób chleb, pełniący rolę siedziby dostatku, przekazywał tę ważną właściwość narzędziu rolniczemu, a za jego pośrednictwem - ziemi, gdy lemiesz odłożył pierwszą skibę. Wzmocnieniem rytuału było włożenie połowy bochna w bruzdę świeżo przeoranej roli. Podobnie czyniono na rozpoczęcie orki pożniwnej, gdy darowanie chleba było aktem podzięki. Podczas orki wiosennej poprzez chleb przekazywano prośbę, a część bochna była zadatkiem przyszłego, bogato oczekiwanego plonu.
Bochen darowany ziemi, czy to bezpośrednio czy z udziałem zwierząt, zamieniał się, jakby przeobrażał dostatek bujnego łanu. Dlatego niekiedy odstępowano matce-ziemi nawet ostatnią kronikę odjętą od własnych ust.
Jaskółka i bociek
W kalendarzu wiosna wprasza się z dniem 21 marca. Ludowa tradycja każe wiosenną porę wypatrywać między Józefem Oblubieńcem a Zwiastowaniem (19-25 III):
"Święty Józef Oblubieniec otwiera wiośnie gościniec"
Dzień Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny w zwyczajach ludu różne przyjął nazwy: Matki Bożej Roztwornej, Strumiennej lub Kwietnej. Każda z nich ma przyrodnicze uzasadnienie: 25 marca zazwyczaj ustępujące lody roztwierają ziemię, uwalniając z okowów strumienie, a spod resztek śniegu niejeden już wygląda kwiatek. Zlatują się też pierwsze ptaki.
Za przełomowy dla wiosennej wegetacji dzień uznawany jest według tradycji dzień Marii (25 marca), zwany gwarowo strumianny albo roztwórny. W tym okresie zresztą przypada tez kalendarzowa wiosna astronomiczna (21 marca). Charakterystyczne dla Kaszub są pękające wówczas z hukiem lody na licznych jeziorach i strumieniach, które z wolna topniejąc przemieniają się w życiodajną wodę.
Nic też dziwnego, iż dawny obyczaj ,nakazywał w Roztwórną zapoczątkować rolnikowi choćby symbolicznie siew, zwłaszcza grochu; gospodarcza prognoza kaszubska stwierdza bowiem: "Kiej będzesz groch sól w marcu, to go.będzesz warzeł w garcu,, a kiej w maju to bądzesz go warzył w jaju". Strumianną kończył się dawniej w majątkach ziemskich bilans roczny, a robotnikom rolnym i służbie dworskiej wypłacano zarobki i godzono na nowy okres.
W ludowych przysłowiach o tej porze roku czołowe miejsce zajmuje jaskółka. Stąd pierwsza jaskółka, będąca zapowiedzią czegoś nowego. Chociaż jedna jaskółka wiosny nie czyni, to:
Na Maryi Zwiastowanie jaskółka ze snu powstanie
Jaskółka pojawia się razem z wiosną jako symbol światła i płodności. Jest też synonimem szczęścia, podobnie jak i bocian, a ten zwiastuje długowieczność. Ponieważ bocian corocznie powraca w to samo miejsce, lud kojarzył go z zapowiedzią Zmartwychwstania. Bociek powinien swoją podróż tak zaplanować, by stawić się w gnieździe między 19 a 25 marca. Jeśli się pospieszy, to już na "Świętego Józefa bocianów pełna strzecha" To ważne, by się pojawił w pierwszym terminie, bowiem
"Gdy na Józefa bociany przybędą, choroby zbożom szkodzić nie będą".
* Tekst powstał na podstawie publikacji:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze