Po trzech etapach Tour de Pologne zdecydowanym liderem jest triumfator wszystkich trzech odcinków, Niemiec Marcel Kittel, który na sprinterskich finiszach nie ma sobie jak dotąd równych. Kartuscy kolarze jadą ze zmiennym szczęściem. Bernas wciąż trzyma się głównego peletonu, zaś Gradek stracił do czołówki na ostatnim etapie ponad minutę.
Póki co 68 Tour de Pologne jest popisem jednego zawodnika - Marcela Kittela (Skil Shimano). Niemiec zaliczył hat-tricka, zwyciężając we wszystkich trzech pierwszych etapach największego polskiego touru.
Polacy nie mają jak dotąd na koncie żadnego spektakularnego sukcesu, ale na każdym z odcinków z bardzo dobrej strony pokazuje się któryś na rodzimych kolarzy. W niedzielę prawdziwą rewelacją był młody Adrian Kurek, który przypomnijmy w ostatniej chwili zastąpił w składzie reprezentacji kraju Jarosława Kowalczyka (Cartusia Kartuzy). Polak jest zresztą wiceliderem wyścigu.
W poniedziałek do walczącego o żółtą koszulkę Kurka dołączył Bartłomiej Matysiak, który najlepiej punktował tego dnia w klasyfikacji górskiej. We wtorek zaś w ucieczce uczestniczyli Łukasz Bodnar i Piotr Gawroński. Ten ostatni, po wchłonięciu przez peleton nie wytrzymał jednak tempa i linię mety minął z blisko 4,5-minutową stratą do zwycięscy.
Kartuscy kolarze uczestniczący w tourze, jak dotąd nie są być może zbyt widoczni, ale trzymają się peletonu, szczególnie Paweł Bernas. Na drugim etapie był 71, zaś na trzecim 80, za każdym razem z tym samym czasem czołówka. Nieco gorzej radzi sobie Kamil Gradek. W poniedziałek był 77, nie odstając od peletonu, ale we wtorek dotarł do mety w drugiej grupie zawodników, ze stratą minuty i 14 sekund straty do lidera.
W klasyfikacji generalnej Gradek jest więc po trzech etapach 151, tracąc do Kittela 1,44 minuty, zaś Bernas 105, ze stratą zaledwie 30 sekund. Tyle samo, co plasujący się na 13 miejscu w "generalce" Adam Blythe (Omega Pharma-Lotto)!
W środę kolejny etap touru, Oświęcim-Cieszyn o długości 176,9 km.
Komentarze