Do dramatycznych wydarzeń doszło wczoraj wieczorem w Łebieńskiej Hucie (pow. wejherowski). Samochód osobowy wjechał tam w grupę nastolatków i uciekł z miejsca zdarzenia. Jeden z poszkodowanych chłopców nie żyje.
Tragedia rozegrała się ok. godz. 19:30 na drodze wojewódzkiej nr 224. Jak ustaliły przybyłe na miejsce służby ratunkowe samochód osobowy marki Opel Insignia wjechał tam w 4-osobową grupę chłopców. Trzech nastolatków poruszało się rowerami, jeden pieszo. Sprawca uciekł, pozostawiają dzieci na drodze.
Ratownicy, którzy dotarli na miejsce jako pierwsi, w tym m.in. ochotnicy z pobliskiego Pomieczyna, ale także zespoły ratownicze z Kartuz i Żukowa podjęły na miejscu akcję reanimacyjną najbardziej poszkodowanego chłopca. Życia 10-latka nie udało się jednak uratować.
Rany odnieśli także pozostali nastolatkowie w wieku 12, 13 i 16 lat. Jak informowała jeszcze wczoraj asp. sztab.. Anna Potrykus, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Wejherowie - cała trójka została przetransportowana do szpitala. Stan jednej z nich był bardzo ciężki. Chłopiec zabrany został śmigłowcem LPR. Niestety konieczna była amputacja jego lewej nogi.
Niezależnie od akcji ratunkowej działania poszukiwawcze prowadzili w godzinach nocnych także policjanci. Sprawca wypadku uciekł bowiem z miejsca zdarzenia. Po kilku godzinach funkcjonariusze Oddziału Prewencji Policji w Gdańsku zatrzymali 33-letniego mieszkańca powiatu kościerskiego. Asp. sztab. Anetta Potrykus przekazała, że zatrzymany odmówił badania alkomatem, w związku z czym pobrano mu krew w celu sprawdzenia stanu trzeźwości.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze