Co roku koła łowieckie, również te z powiatu kartuskiego i kościerskiego, przeprowadzają tzw. akcję dokarmiania zwierzyny. W związku z wyjątkowo mroźną i śnieżną zimą, która od jakiegoś czasu panuje na Kaszubach, członkowie kół łowieckich zostawiają karmę zwierzętom w znacznie większych ilościach.
Jak stwierdził łowczy Koła Łowieckiego "Głuszec" w Kartuzach Józef Cybula tegoroczna akcja dokarmiania zwierzyny jest szczególna, gdyż wymaga ona bardziej systematycznego zostawiania karmy. Koła łowieckie przeznaczają na rzecz akcji m. in. kukurydzę, ziemniaki, buraki cukrowe, marchew, sól oraz siano. Są one zostawiane w lesie w wyznaczonych do tego miejscach. Dokarmiana jest m. in. zwierzyna płowa, czyli jeleń lub sarna.
- Dla dzików zostawiamy żywność najczęściej na pasach zaporowych lub też w innych miejscach - powiedział Józef Cybula. - Mamy własne źródła, z których bierzemy żywność lub też po prostu ją kupujemy. - Akcja przeprowadzana jest nie tylko przez Koło Łowieckie "Głuszec", ale również przez inne koła - dodał.
Koła łowieckie, jak się okazuje, wydają na dokarmianie niemałe pieniądze.
- Co roku wydajemy od siedmiu do ośmiu tysięcy złotych na jedzenie dla zwierząt - stwierdził Edward Łapa z Koła Łowieckiego "Bielik", któremu podlega obwód łowiecki w okolicy Karsina. - W okresie, kiedy spadnie sporo śniegu wywozimy do lasu znacznie większą ilość siana, ze względu na to, że śnieg uniemożliwia zwierzynie pobieranie karmy naturalnej.
W obu powiatach poczynania kół łowieckich kontrolują lokalne nadleśnictwa. W związku z ciężkimi warunkami pogodowymi obowiązuje zakaz polowania na wszystkie zwierzęta poza drapieżnikami.
Andrzej Baranowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze