Reklama

Trzaskający eternit uratował rodzinę od tragedii!

11/03/2004 20:05
W nocy około godz. 1.30 coś mnie zbudziło. Odniosłam wrażenie, że "strzelają" korki od prądu. Przestraszona zbudziłam męża i gdy wybiegliśmy z domu, w płomieniach był już cały dach z eternitu. Eternit trzaskał głośno i może dzięki temu się obudziłam i uratowałam rodzinę przed tragedią. W tym momencie nikt z nas nie ratował dobytku bo najważniejsze były dzieci! Zresztą co można było ratować skoro ogień był wszędzie, a ciemny dym zasłaniał cały dom?! - mówi pani Teresa Benka.

Ich wiekowy dom całkowicie spłonął. Zenon Benka, mąż Teresy dodaje:
Ogień był tak mocny, a płomienie tak wysokie, że trzeba było się usuwać daleko w tył. Najważniejsze, że nikomu nic się nie stało - dzieci i mój teść uniknęli tragedii. Natychmiast dzwoniłem do straży i policji, ale chyba ze zdenerwowania wykręcałem złe numery. Na szczęście nasz sąsiad Krzysztof Rychert szybko się połączył ze strażą i jako pierwsi przyjechali strażacy z Goręczyna. Potem nadjechały wozy z Kartuz, Somonina, Ostrzyc i chyba z Brodnicy Górnej. Tlące się zgliszcza strażacy gasili jeszcze nad ranem. Straciliśmy wszystko! - mówi pan Benka. - Z taką prawdą musieliśmy się pogodzić. Dzisiaj jak pan widzi trwają prace przy usuwaniu pogorzeliska. Nie stoimy w miejscu - żyć trzeba dalej. Dzięki pomocy, która nadeszła od: sąsiadów, krewnych, rodziny, znajomych, księdza proboszcza Huberta Kitowskiego, sołtysów oraz Urzędu Gminy, wierzymy, że szybko staniemy na nogi. Będzie na pewno trudno, ale wiara czyni cuda!
- Solidarność ludzka w takich chwilach jest godna najwyższego uznania! Za pośrednictwem "Głosu Kaszub" chcielibyśmy serdecznie podziękować za wszelaką pomoc. Wielkie Wam Ludzie Bóg zapłać! - mówią małżonkowie Benka. - Nie wiemy co byśmy bez pomocy takich właśnie ludzi zrobili.
Państwo Benkowie muszą gdzieś mieszkać i dlatego decyzja mogła być tylko jedna - wyremontować póki co, pomieszczenia gospodarcze i tam rozlokować rodzinę. Kiedy byłem u pogorzelców kończyły się już prace malarskie i doprowadzano energię elektryczną. Pracami remontowymi kieruje Kazimierz Adamczyk - właściciel Zakładu Usług Murarsko-Tynkarskich z Rąt.
Teraz, gdy minął szok po pożarze, potrzebny jest spokój. Pomagam Teresie i Zenkowi od początku. Zazwyczaj pracujemy do godz. 22.00, bo czas nagli - mówi dobry kolega pogorzelców Kazimierz Adamczyk.
Ale ludzi dobrego serca jest więcej m.in.: Andrzej Armatowski (sąsiad), małżonkowie Katarzyna i Adam Wydrowscy z Goręczyna, Kazimierz Myszk (znajomy), mieszkańcy Ramlej - Wiesław Magulski, Andrzej Tusk, Bronisław Grzędzicki, Jerzy Grzędzicki z Dąbrowy, Antoni Flisikowski z Goręczyna, Paweł Drążkowski, Janusz Rybakowski, rodzina Kazimierza Adamczyka - żona Danuta i synowie Daniel i Łukasz, sołtys z Rąt - Zbigniew Ustowski, Mariusz Rybakowski, Patryk Bladowski, Zenon Ustowski z Rąt, Karol Węsiora z Goręczyna, Wojciech Flisikowski i inni. Posiłki rodzinie Benka gotują siostra Teresy - Sabina Plichta oraz mieszkanka Goręczyna - Ludwika Piernicka.
Wszystkim tym ludziom chcemy bardzo serdecznie z serca podziękować - mówią pogorzelcy. - Teraz, gdy już ochłonęliśmy, musimy myśleć o wybudowaniu nowego domu.

Państwo Benka mają piątkę dzieci: Tomek już pracuje w zawodzie kucharza, Anna - uczennica ZSZ i O w Kartuzach, Beata - uczennica gimnazjum w Goręczynie, Wioleta i Urszula uczennice SP w Goręczynie.
- Jak wszystko dobrze pójdzie powinniśmy budowę domu rozpocząć za kilkanaście dni. Murarką zajmie się sąsiad Antoni Kunowski. W tej chwili załatwiam też sprawy z kartuską "Energą", ale nie jest to sprawa prosta, bo firma ta stawia warunek, że podłączenie prądu wymaga postawienia skrzynki, która kosztuje ponad 2 tys. zł - mówi pan Benka. - Na taki wydatek nas nie stać. Zobaczymy, może pomoże rozwiązać sprawę Urząd Gminy. Mamy niewiele pieniędzy, które na apel księdza proboszcza H. Kitowskiego parafianie złożyli na tacę oraz tych zbieranych przez sołtysów. Nie zalegam z rachunkami za prąd i dlatego myślę, że pójdą nam na rękę aby odsprzedać skrzynkę po obniżonej cenie. Nasze wszystkie oszczędności poszły z dymem.

Kto pomoże?
Pogorzelcom potrzeba szczególnie materiałów budowlanych. Po cichu liczą, że z pomocą przyjdą lokalne firmy budowlane, hurtownie materiałów budowlanych, sklepy itp. Do tej pory pomoc materiałową obiecał panu Benke, właściciel firmy "Margo" Mariusz Czapiewski.
Mamy wspaniałych sąsiadów, krewnych, znajomych i nieznajomych. W takiej sytuacji widać, że to nie prawda, że ludzie nie chcą pomagać. Ludzie potrafią wiele pomóc! - mówią małżonkowie Benka.

dom.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości