Reklama

Trzeba kochać muzykę

04/07/2005 18:32
Rozmowa z Robertem Gawlińskim, liderem zespołu Wilki, gwiazdy XXX Truskawkobrania na Złotej Górze

Rozmawiamy przed koncertem, który jeszcze niedawno mógł nie dojść do skutku. Fanów elektryzowała wiadomość o Pańskiej chorobie, która spowodowała odwołanie kilku koncertów, między innymi występ na festiwalu Top Trendy w Sopocie. Co się dokładnie działo?

Zaatakował mnie wirus – powiem szczerze, że jeszcze nigdy nie byłem tak przeziębiony, jak tym razem. Zapalenie górnych dróg oddechowych taka była diagnoza lekarzy. Przyjąłem potężną dawkę antybiotyków. Staram się w ogóle unikać antybiotyków, zamiast tego wyleżeć chorobę i wypić herbatę z miodem, ale tym razem to było silniejsze ode mnie.

Za nami scena, na której w tej chwili występuje Mandaryna...

Mandaryna jest ładna.

... a przed sceną około czterdziestu tysięcy ludzi. Jakie koncerty wolą Wilki? Gdzie wolicie występować? Tak jak tu – w plenerze – czy może bardziej kameralnie, w klubach?

Gramy jedne i drugie, bo każdy ma swój urok. Oczywiście granie dla tak ogromnej ilości ludzi jest maksymalnie pobudzające. Czuję tremę, już, w tej chwili. Przypominają mi się dawne czasy Jarocina z połowy lat osiemdziesiątych, kiedy tam było też po 40 tysięcy ludzi, a w porywach nawet 80. Niezapomniane przeżycie. Szczególnie, że była to w dużej mierze publiczność wysublimowana. Wiadomo, że w tej chwili jesteśmy Wilkami. Dużo ludzi nas kocha. Jest to duża przyjemność jeśli chodzi o wszystko. Całe życie staje się fajniejsze, jeśli zdajesz sobie sprawę, że to, co robisz jest dla kogoś ważne. Jeśli nawet ułamek tego, co zrobiłeś jest dla kogoś ważne. Myślę, że koncerty dla dużej widowni mają swój urok, a koncerty w klubach mają kompletnie swój urok. Przeważnie przychodzą na nie sami fani. Bywa tak, że gramy, gramy i ktoś woła zagrajcie to czy tamto. My mówimy ok. Ale nagle okazuje się, że my jeszcze tego nie graliśmy na koncertach. I wtedy jest wielka improwizacja.

Macie wielu wiernych fanów, którzy szukają każdej informacji o Was. Ostatnio pojawiły się wieści o nowej płycie, która ma się pojawić na wiosnę przyszłego roku.

Tak, we wrześniu wchodzimy do studia. Nie wiemy kiedy wydamy płytę, bo planujemy ją wydać sami. Jest w związku z tym strasznie dużo pracy. Jesteśmy w tej chwili totalnie zapracowanym zespołem. Mamy tylko nadzieję, że nie odbije się to na muzyce i na świeżości, którą chcemy zawsze dawać naszym przyjaciołom, naszym fanom.

Powstała właśnie nowa wytwórnia, która należy zresztą do Pana, nosi ona taką samą nazwę, jak zespół. Wyda ona pod koniec sierpnia płytę grupy Żywioły, która ostatnio gra jako Wasz support. Planujecie jakoś promować ten zespół?

Tak, chcemy wydać im płytę. Chcemy również pomóc im bardzo, bo wydaje mi się, że jest stagnacja na rynku muzycznym w Polsce. Wielkie wytwórnie gdzieś straciły impet i skończyły się w pewnym sensie. Oczywiście nie wszystkie, bo czy wielka czy mała wytwórnia to wiele zależy od tego, czy pracują tam dwie, trzy, czasami jedna osoba nakręcona na muzykę, która naprawdę ma miłość do muzyki i chęć nakręcania całej koniunktury. Myślę, że na rynku muzycznym przyszedł czas dla ludzi, którzy po prostu kochają muzykę, a niekoniecznie myślą o tym, żeby zarobić pieniądze. Nie ukrywam, że nie narzekam na sferę finansową, a chcę zwyczajnie poczuć satysfakcję i radość, na przykład z chłopakami z Żywiołów, jeśli coś nam się uda.

Stagnacja na rynku muzycznym niestety jest faktem. Jaka będzie nowa płyta Wilków, jeśli miałaby ten rynek rozruszać?

Po pierwsze, myślę, że będzie wspaniała płyta Żywiołów. Strasznie kibicuję temu zespołowi. Wiem, że to nieładnie brzmi, bo sami tę płytę wydajemy. Natomiast płyta Wilków, jeśli tylko uda nam się wykrzesać taką energię jaką jesteśmy w stanie, to będzie to najbardziej rockandrollowa nasza płyta. W tej chwili zresztą nie chciałbym wejść do studia – dużo gramy, do tego ostatnia choroba... Trochę osłabłem. Natomiast scena wyzwala zawsze te resztki emocji i energii, więc myślę, że będzie ok. Mamy zresztą wspaniałych fanów, strasznie ich kocham. Wybaczą mi, że zaśpiewam na przykład „Moją Baby” niż coś szybszego. Będzie spokojniej, ale będzie takie samo święto.

Ostatnio pojawiły się również informacje o Pańskim nowym projekcie solowym.

Nie przesadzam z tym. Bardzo dobrze gra mi się z chłopakami, jesteśmy rodziną. Oczywiście są i kłótnie i animozje i czasami nie odzywamy się do siebie przez tydzień, ale to nie są kłótnie, któ.re mogą spowodować rozpad zespołu. Jeśli będzie moja solowa płyta, to będzie to tylko rodzaj twórczego odpoczynku. Czasami potrzebuję takiego odpoczynku – nie chcę już grać koncertów, nie chcę już udzielać wywiadów, potrzebuję czasu na prywatność. Przychodzi taki moment. I po miesiącu mam już ochotę do tego wszystkiego wrócić, tak jestem skonstruowany. Kocham muzykę i nie ukrywam, że jest to moja pasja w życiu.

Fani to właśnie doceniają. Czy mogą liczyć na to, że Wilki pozostaną priorytetem koncertowym?

Nie mam pojęcia. Bardzo bym sobie życzył, żeby był większy nacisk ze strony młodych ludzi, którzy mają power. Dlatego też otwieramy wytwórnię, bym tym wszystkim młodym pomóc. W sensie – jak się uda zarobić pieniądze będziemy szczęśliwi, jak się nie uda, nie będziemy nieszczęśliwi. Po prostu cieszymy się z tego, że coś wydajemy. Generalnie chciałbym pomagać artystom. Jeśli umiem, to bym chciał.

Podobnie czynił, nieżyjący już, Pański mentor w pewnym sensie – Grzegorz Ciechowski, który też promował talenty, kochając muzykę. Czy chce Pan pójść w tę stronę z wytwórnią Wilki?

Nie, ja nie będę producentem młodych ludzi. Nie będę ich uczył niczego. Młodzi ludzie muszą się rozwijać. Chcemy im stworzyć warunki, aby mogli grać właśnie tę muzykę, którą chcą grać. Jest tu miejsce jedynie na przyjacielskie rady. Bardzo się tego zespół Żywioły obawiał, że przyjdzie mentor Gawliński, który będzie im poprawiał teksty. Nie będziemy tego nigdy robić. Wydaje mi się, że ta muzyka, która jest wartościowa i prawdziwa musi płynąć po prostu z serducha. A tam nie ma za bardzo miejsca na jakieś korekty.

Rozmawiał

Waldemar Gojtowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    5_ton_lnu - niezalogowany 2005-07-12 10:07:13

    cóż zrobić, nawet nie wiedziałem, że coś takiego się dzieje. (;

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    szpieg - niezalogowany 2005-07-12 07:33:26

    mogłeś byc wczoraj na spotkaniu, laski majtki ściągały przez głowę, taka była impra 8)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    szpieg - niezalogowany 2005-07-10 00:32:41

    szukajcie a znajdziecie, proście a będzie wam dane itd. ja tam nie szukałem, nie prosiłem, samo przyszło, potem po nastu latach samo poszło , i kolejne przyszło, ale juz stop! powiedziałem sobie- czas się ustatkować 8)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości