Sezon budowlany w pełni a na Kaszubach znalezienie fachowca graniczy z cudem! Wydaje się, że kto tylko mógł, wyjechał do pracy do "przyjaznych" krajów: Irlandii, Anglii, Szwecji. Popyt w ojczyźnie na dobrych budowlańców jest tak duży, że samemu warto zastanowić się nad zdobyciem odpowiednich umiejętności.
Nie lada kłopot od wiosny mają zwłaszcza właściciele domków letniskowych na Kaszubach, którzy budują od początku, bądź wykańczają swoje cudeńka. W wielu miejscach robota stoi, złożone materiały "trafia szlag", a inwestorzy nabijają kasę operatorom różnych sieci - dzwoniąc po ogłoszeniach i znajomych.
- Miałem umówionych tynkarzy na maj, ale okazało się, że cała brygada zniknęła - mówi pan Czesław z Sopotu. Dwa lata temu kupił działkę nad Jeziorem Raduńskim koło Chmielna. Przez całe ubiegłe lato postawił fundamenty, mury i dach. W tym roku chciał wykończyć resztę, ale chwilowo zajęty jest... rwaniem włosów z głowy, bo tynkarze są w Szwecji, dekarz w Niemczech, kafelkarzy nie można w ogóle znaleźć, choć jeszcze niedawno mówiło się, że pół wioski potrafi układać płytki.
- To jakiś koszmar, ci co ogłaszają się w gazetach rechoczą do słuchawki kiedy im mówię, że chcę zacząć robotę jeszcze w tym miesiącu! - opowiada. - Najbliższe terminy to koniec sierpnia, wrzesień, ale czy ja wiem, co wtedy się okaże? Może też zwiną się do tego czasu i pojadą do jakiejś Irlandii?
Ceny do góry
Inny problem, z którym muszą się zmierzyć inwestorzy, to wyższe ceny za usługi budowlane. W tym roku fachowcy cenią się o wiele bardziej niż np. jesienią.
- No jasne, że teraz jest drożej - odpowiada hydraulik z anonsów - Kto ma jakieś kontakty za granicą i nie jechał w ciemno, dawno już zagrzał sobie miejsce i żyje jak pączek w maśle. To już nie te czasy, kiedy samemu trzeba było szukać roboty i jeździć na budowy. Ceny się podniosły, bo nie ma komu robić. Zimą siedziałem w Berlinie i wychodziłem pięć razy lepiej niż tutaj. Teraz jest lato, to trochę robię większych zleceń w Trójmieście. Ale to nie znaczy, że mam zasuwać za psie pieniądze.
Nieoficjalne szacunki mówią, że w ciągu ostatniego roku do pracy za granicą wyjechało od 2 do 4 mln Polaków. Gazeta.pl podała, że agencja pracy, która zatrudnia w Holandii polskich pracowników, chce im wybudować osadę z domami, polskimi sklepami i kościołem.
Płace w miejscu
Spośród ponad trzystu ofert pracy dostępnych w Powiatowym Urzędzie Pracy w Kartuzach około jedna trzecia to stanowiska w zawodach budowlanych. Stawki jakie proponuje się kandydatom są jednak śmiesznie niskie i niekiedy nie przekraczają 1 tys. zł miesięcznie.
- Mamy bardzo niskie zainteresowanie tymi ofertami - mówi Katarzyna Kąkol z biura pośrednictwa PUP w Kartuzach. - Bezrobotni wolą nawet wyrejestrować się z urzędu niż podjąć taką pracę. Od niedawna obserwujemy, że nowe oferty zgłaszane przez pracodawców opiewają na znacznie wyższe kwoty niż wcześniej. Przedsiębiorcy, jak na przykład Kokoszki, oferują już 12 zł za godzinę. Właściciele firm zmuszeni są do takich kroków, bo inaczej nie znajdą w ogóle pracowników.
- Pan Czesław, który buduje koło Chmielna dom, zastanawia się czy samemu nie spróbować sił jako tynkarz i kafelkarz.
- Jak tak dalej pójdzie wezmę sobie kogoś do pomocy i sam rusze z robotą - kręci główą. - Jeszcze wyjdzie na to, że na starość zostanę kafelkarzem, skoro to taki elitarny zawód.
Janusz Świątkowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze