Dom Pomocy Społecznej im. Jana Pawła II w Stężycy istnieje od dziewięciu lat. W tej chwili zamieszkuje go 35 pensjonariuszy. Działa tam również Środowiskowy Dom Samopomocy, który jest placówką dziennego pobytu dla szesnastu osób. Od czterech lat stężyckim DPS-em zawiaduje dyrektor Hanna Stencel.
Kiedy ośrodek był jeszcze w budowie, niektórzy zastanawiali się, po co „coś takiego” powstaje w centrum wsi. Dzisiaj nikogo już nie dziwi widok pensjonariuszy spacerujących po Stężycy. Czemu się zresztą dziwić, skoro są to ludzie grzeczni, uśmiechnięci, schludnie ubrani, krótko mówiąc – nie wadzący nikomu swoją obecnością.
- Nastawienie do naszych podopiecznych na pewno zmieniło się przez lata naszej działalności – powiedziała Hanna Stencel, dyrektor Domu Pomocy Społecznej w Stężycy. – Dzisiaj traktowani są „normalnie”, nie wzbudzają niezdrowej sensacji. Bardzo często przechodnie potrafią się nawet zatrzymać na chwilę i porozmawiać.
Do DPS-u trafiają osoby niepełnosprawne intelektualnie oraz w podeszłym wieku, potrzebujące opieki, nie radzące sobie, samotne i chore. Przebywający tam pensjonariusze mają od 25 lat do ponad 90 lat.
Dom jest placówką otwartą, bardzo dobrze współpracującą ze środowiskiem lokalnym. Organizowane są integracyjne uroczystości okolicznościowe, imprezy rekreacyjno-rozrywkowe, wycieczki, festyny czy przedstawienia teatralne, w których aktorami są sami pensjonariusze. Działa również siedmioosobowy zespół muzyczny Stężycka Kapela. Do dyspozycji jest ponadto sala komputerowa i aparat cyfrowy. Wszystko to przydaje się do redagowania kwartalnika „Nasz Dom”, który pensjonariusze przygotowują pod okiem swoich opiekunów.
- Nasi podopieczni to ludzie bardzo szczerzy, potrafiący okazywać radość, na wszystko reagują spontanicznie i doceniają to, co mają – wyznała pani dyrektor. – Większość z nich nie zaznała innego życia niż to w domach pomocy społecznej i tym jest łatwiej się zaadoptować – dodała moja rozmówczyni. – Gorzej jest z tymi, którzy przyszli do nas ze swoich domów. Oni często tęsknią za tym, co było.
Dyrektor Hanna Stencel wprowadziła w życie ciekawy pomysł. Zorganizowała Klub Wolontariuszy oraz Wolontariat 50 +.
- W klubie działam już od ponad półtora roku – powiedziała licealistka Alicja Zdrojewska. – Zaczynałam od mycia podłóg i sprzątania. Teraz pomagam m. in. osobie, która nie widzi i nie słyszy. Muszę się przyznać, że gdy pomagałam karmić ją po raz pierwszy, sytuacja ta bardzo mnie wzruszyła. Teraz już wiem, że tym ludziom mogłabym pomagać do końca życia.
Martyna Zarach przyszła pomagać do DPS-u kilka miesięcy później, do czego zachęciła ją mama. Babcie obu licealistek należą do Wolontariatu 50 +.
- Najbardziej zaskoczyła mnie otwartość, szybkie nawiązywanie kontaktów i wyjątkowa szczerość pensjonariuszy – oznajmiła Martyna. - Potrafią się dzielić wszystkim, czym mają, nawet jeżeli jest to „tylko” jeden cukierek. To naprawdę wzruszające.
Longina Templin
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze