Reklama

Upamiętnili 74. rocznicę rozstrzelania Danuty "Inki" Siedzikówny

W piątek w Kartuzach odbyły się uroczystości, podczas których upamiętniono Danutę "Inkę" Siedzikównę, dzielną sanitariuszkę szwadronu V Brygady Wileńskiej Armii Krajowej. Została rozstrzelana 28 sierpnia w Gdańsku. Od kilku lat w Kartuzach znajduje się poświęcony jej obelisk. A pamięć o niej podtrzymuje m.in. Towarzystwo Upiększania Kartuz.

Na kartuskiej uroczystości upamiętniającej "Inkę" byli obecni m.in.: posłanka Magdalena Sroka, Piotr Karczewski radny serjmiku wojewódzkiego i doradca prezydenta, starosta Bogdan Łapa wraz z wiceprzewodniczącym rady Mirosławem Szutenbergiem, wiceburmistrz Kartuz - Wojciech Jaworowski, kartuscy radni z przewodniczącym Mariuszem Trederem na czele oraz przedstawiciele Policji, Straży Pożarnej, Nadleśnictwa Kartuzy, Związku Piłsudczyków RP, Muzeum II Wojny Światowej, a także harcerze i uczniowie kartuskiej Dwójki.

Uroczystość Przygotowało Towarzystwo Upiększania Kartuz z Kazimierzem Socha-Borzestowskim na czele. Podczas spotkania zebrani mieli okazję wysłuchać historii Inki. Przedstawił dr Karol Polejowski z Muzeum II Wojny Światowej. Danuta Siedzikówna pochodziła z Podlasia. Miała 11 lat, gdy zaczęła się wojna. W 1940 roku straciła ojca, trzy lata później matkę. W roku 1943, w wieku 15 lat, wstąpiła do Armii Krajowej, ale swoją późniejszą działalność partyzancką związała z V Brygadą Wileńską Armii Krajowej od 1945 roku. Gdy jesienią tego roku dowódca Zygmunt Edward Szendzielarz "Łupaszko"  rozwiązywał oddział, dla jego żołnierzy było oczywistym, że to nie koniec walki. Wiosną w 1946 roku major Łupaszka zwołał swoich dawnych podkomendnych i ochotników, by jak to określił "po raz trzeci w czasie wojny wyjść w pole i z bronią w ręku walczyć o niepodległą Polskę".

Reklama

- Już na samym początku Danuta Siedzik ochotniczo wstąpiła do odtworzonej brygady, choć wcale nie musiała. W wieku 17 lat pracowała w leśnictwie w Miłomłynie i mogła tam dalej żyć, próbując ułożyć sobie życie w takiej Polsce, jaka wówczas się kształtowała. Ona podjęła decyzję o dalszej walce o wolny kraj - opowiadał dr Karol Polejowski.

Od kwietnia do lipca 1946 roku Inka była sanitariuszką jednego ze szwadronów V Brygady Wileńskiej na Pomorzu. Początkowo dowodził nim 21-letni Zdzisław Badocha "Żelazny", a po jego śmierci Olgierd Christa pseud. Leszek. Inka brała udział we wszystkich akcjach obu dowódców do połowy lipca 1946.

Reklama

- Została aresztowana w wyniku zdrady wewnętrznej. Jej koleżanka Regina Mordas-Żylińskiej została aresztowana przez urząd bezpieczeństwa i wydała lokale konspiracyjne m.in. ten we Wrzeszczu, gdzie znajdowała się Inka. Aresztowano ją w nocy z 19 na 20 lipca. Przeprowadzono brutalne śledztwo, szybko sklecono akt oskarżenia i przeprowadzono parodię procesu, podczas którego wydano na nią wyrok śmierci. Była to zemsta władz komunistycznych za to, że nie udało im się zlikwidować szwadronów, które zadawały władzy dotkliwe ciosy. Szwadron z Inką rozbił m.in. policyjną obławę pod Podjazami w gminie Sulęczyno - mówił historyk.

Inka została rozstrzelana w areszcie w Gdańsku. Jej ciało wrzucono do dołu w ziemi razem z ciałem jej kolegi Feliks Selmanowicza "Zagończyka". Spoczywało tam prawie 70 lat. W 2014 roku staraniem prof. Szwagrzyka z IPN-u udało się odnaleźć szczątki obu partyzantów. Znajdowały się na cmentarzu nieopodal więzienia, gdzie zostali rozstrzelani, pod chodnikiem, po którym codziennie poruszały się setki nieświadomych sytuacji osób.

Na uroczystość przybył też prof. Piotr Niwiński. Wyjaśnił, co łączyło żołnierzy V Brygady Wileńskiej z Kaszubami.

Reklama

- Większość żołnierzy wyklętych walczących pod dowódctwem mjra Łupaszki na Pomorzu to wilenianie. Co mają wspólnego z Kaszubami? Wśród nich byli  też Kaszubi - Alfons Hirsz z Żukowa, Otto Marcilke z Przodkowa, Leon Cichosz z Kartuz. Alofns Hirsz zdezerterował z Wermachtu, przyłączył się do wileńskiej brygady i przybrał pseudonim Kaszub i walczył do końca w brygadzie. Potem pomagał przyjaciołom z partyzantki. Co ich łączy? Byli To młodzi ludzie, których łączyło to, o co walczyli i umiłowanie Polski, umiłowanie wolności, sprawiedliwości, uczciwości i niechęć do zakłamania i brutalnej władzy. To ich łączy i dziś jest wzorem dla nas - podkreślał prof. Niwiński.

Przybliżył zebranym postaci mieszkańców Kaszub, którzy również byli członkami V Brygady Wileńskiej - Alfons Hirsz z Żukowa,

Reklama

Podczas spotkania poruszono też temat Solidarności w związku 40. rocznicą jej powstania. Tę historię przybliżył Andrzej Borzestowski.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gość 2020-08-28 17:21:44

    A było coś o mordowaniu ludności cywilnej na Wileńszczyźnie, jako akcji odwetowej Łupaszki. Pewnie nie bo po co taki kryształ kalać.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Pisiorek - niezalogowany 2020-08-29 10:11:42

    Powiedz mi ubeckie ścierwo, ilu wymordował wasz idol Izaak Stolzman ? Powiedz mi ubeckie ścierwo ile wyroków śmierci wydał wasz idol Stefan Michnik syn Ozjasza ? Podaj ubeckie ścierwo komu ty wyrwałeś paznokcie w waszych ubeckich kaźniach ?

    • Zgłoś wpis
  • gość 2020-08-29 21:28:55

    jakiej cywilnej?? nieuku każdy kto kolaborował z system zbrodniarzy komunistycznych bądź nazistowskich to z automatu stał się okupantem i prześladowcą Polaków, jak można zbrodniarzy nazywac ludnością cywilną, to tak jakby zbrodniarza Stefana Michnika, nazywać cywilnym dziadkiem w Szwecji

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości