Reklama

Uratowali dziadka z wnuczką narażając własne życie. Druhowie z OSP Sulęczyno nagrodzeni

Ani chwili się nie wahali. Natychmiast ruszyli z pomocą, choć warunki zdecydowanie im nie sprzyjały. Musieli przedrzeć się przez powalony przez burzę las, stawić czoło szalejącemu huraganowi i lejącym się z nieba opadom. Dzięki odwadze, ofiarności i bohaterstwu uratowali uwięzionych w domku letniskowym 70-letniego mężczyznę i jego 14-letnią wnuczkę. Mowa o druhach Robercie Rodzie i Kamilu Sylka z Sulęczyna, którzy za niezwykle niebezpieczną akcję w nocy z 11 na 12 sierpnia, jako dwaj z czterech osób z całej Polski, odznaczeni zostali medalami za uratowanie życia przyznawanych przez Fundację im. Hanki Bożyk.

Bez wątpienia była to jedna z najbardziej niebezpiecznych i najtrudniejszych akcji w nocy z 11 na 12 sierpnia. W domku letniskowym w Kłodnie nad jeziorem Mausz uwięzieni zostali 70-letni mężczyzna i jego 14-letnia wnuczka. Na miejsce skierowano jeden z zastępów. Dojazd był jednak tylko możliwy do ściany lasu, a poszkodowani znajdowali się trzy kilometry w głąb masywu leśnego. Druhowie Robert Roda i Kamil Sylka wyposażyli się w piły spalinowe i bez zastanowienia ruszyli na pomoc dziadkowi i jego wnuczce.

- Nie było możliwości dojazdu do tych ludzi. Helikopter, który wezwaliśmy, też nie doleciał. Musieliśmy kolejne trzy kilometry przejść pieszo. Nie wiemy sami, skąd mieliśmy w sobie tyle siły. Szliśmy pod i nad drzewami, wycinając je. Kiedy już dotarliśmy na miejsce było słychać płacz dzieci, krzyk ludzi i łamiące się drzewa. Nie było nic widać. W momencie, gdy nas zobaczyli, ucieszyli się jakby sam papież przyjechał - wspomina dh Rober Roda, prezes OSP w Sulęczynie.

Strażacy udzielili poszkodowanym kwalifikowanej pierwszej pomocy, a następnie zgłosili potrzebę skierowania na miejsce jednostki pływającej, dzięki której przetransportowano rannych do Sulęczyna. Stamtąd karetką przewieziono ich do szpitala.

Za swoją ofiarność i bohaterstwo druhowie Robert Roda i Kamil Sylka zostali nagrodzeni medalami za uratowanie ludzkiego życia "Pogotowie Ratunkowe, dlaczego nie zdążyło?", które przyznaje Fundacja im. Hanki Bożyk. Wręczenie nagród odbyło się w piątek w Warszawie.

- Te medale, którymi zostaliśmy odznaczeni, traktujemy jako nagrodę dla wszystkich naszych kolegów druhów, którzy ratowali życie w nocy z 11 na 12 sierpnia. Tak naprawdę działania te trwają do dziś, bowiem nadal usuwamy skutki sierpniowej nawałnicy - podkreśla dh Robert Roda.

- Bardzo się cieszę, że druhowie z OSP Sulęczyno, znaleźli się w gronie nagrodzonych, jako nieliczni w Polsce, jedyni w Pomorskiem. Ich działania w nocy z 11 na 12 sierpnia zdecydowanie zasługują na tę nagrodę. Działania wykonywane były w utrudnionych warunkach, przy huraganie i obfitych opadach deszczu, które utrudniały, ale też zagrażały zdrowiu i życiu ratowników. Co więcej, strażacy nie tylko musieli dotrzeć do poszkodowanych, ale też udzielić im profesjonalnej pomocy przedmedycznej i zorganizować transport. Dzięki temu uratowali dziadka i wnuczkę - zaznacza dh Edmund Kwidziński, Dyrektor Zarządu Wykonawczego Wojewódzkiego Oddziału ZOSP RP w Gdańsku.

Warto dodać, że medale przyznawane są raz w roku, a trafiają jedynie do czterech osób z całej Polski. Fundację założył mąż Hanny Bożyk, która zmarła, bo na przyjazd zespołu ratownictwa medycznego czekała 63 minuty, choć karetki stacjonowały 3 km dalej.

Przypomnijmy też, że druhowie Robert Roda i Kamil Sylka za odwagę i determinację w niesieniu pomocy podczas nawałnicy w sierpniu 2017 roku oraz za profesjonalizm w działaniach ratowniczych zostali uhonorowani Perłą Kaszub.

AL
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    energetyk - niezalogowany 2018-02-12 19:41:39

    dh Edmund Kwidziński, Dyrektor Zarządu Wykonawczego Wojewódzkiego Oddziału ZOSP RP w Gdańsku , zapomniał co się wydarzyło w Powiecie Kościerzyna : w Powiatach : Dziemiany, Lipusz, Karsin. Sulęczyno, bez obrazy, to mały Pikuś. Tam do dzisiaj nie istnieją lasy. Dzięki Ochotniczych Straż Pożarnych, Państwowych Straż Pożarnych z całego województwa pomorskiego i ościennych , Leśników, Enerdze, powoli wszysto wraca do normalności. Tam wszyscy ratowali życie ludzi i dobytki. Szanowny Panie dh Edmundzie Kwidziński , Teraz czas na Kościerzynę, chociażby, słowo, Diekuję

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Typowe polaczki - niezalogowany 2018-02-12 12:45:15

    Żal Wam dupę ściska, bo to nie Was odznaczyli, no ale któż inny może tutaj siedzieć i komentować, jak nie Ci, którzy nic innego w życiu nie potrafią, nie osiągnęli i nie osiągną, Mario - OSP to skrót od Ochotnicza Straż Pożarna - OCHOTNICZA to znaczy, że nic nie muszą, za to Ty POWINIENEŚ chociaż raz w życiu znaleźć się w takiej sytuacji, żebyś się posrał ze strachu, i nie miał tej przyjemności, żeby taki Roda i Sylka zdąrzyli bo muszą ...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Daniel - niezalogowany 2018-02-11 19:59:20

    Wszyscy są od tego, żeby pomagać innym. Tylko są tacy jak Mario, którym się wszystko należy. I tacy którzy pomagają bezinteresownie narażając swoje życie.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości