Reklama

Uwaga! Jałowce pod ochroną. Za dyngowanie możesz słono zapłacić

Politycy zafundowali nam kolejną nowelizację prawa. Tym razem posłowie wzięli pod lupę ustawę o ochronie przyrody. Zmiany są zaskakujące szczególnie dla Kaszubów, bo ich skutkiem jest ograniczanie ich wielopokoleniowej wielkanocnej tradycji. Nowe przepisy zakazują ścinania jałowca, a więc głównego atrybutu kaszubskiego dyngusa. Za złamanie zakazu grożą surowe sankcje karne.

Nowa ustawa została przegłosowana w Sejmie, przeszła bez poprawek w Senacie, a następnie podpisana przez prezydenta we wtorek, by jej zapisy mogły obowiązywać już od tegorocznych świąt wielkanocnych. Właściwe rozporządzenie ze szczegółowymi wytycznymi wydał też minister środowiska. Jak możemy w nim wyczytać, sprawcą całego zamieszania jest szutrownik przecinek, a więc mały, ale niezwykle istotny dla zachowania równowagi w przyrodzie owad, dla którego lęgowiskiem jest właśnie jałowiec. Co więcej, akurat początkiem wiosny przypada jego okres godowy.

Dlatego też środowisko ekologów lobbowało, aby szutrownik przecinek znalazł się pod ochroną już podczas tegorocznego okresu godowego.

- Jałowiec w środowisku naturalnym odgrywa istotną rolę biocenotyczną. Często stanowi miejsce zakładania gniazd przez wiele gatunków ptaków śpiewających. Także króliki chętnie kryją się i kopią nory w kępach jałowców. Obecność jałowca jest kluczowa na ubogich siedliskach borowych dla bytowania licznych owadów i pajęczaków związanych z zaroślami tego gatunku. Podkreślić należy, że wiele organizmów żyje dzięki temu, że w pobliżu występuje właśnie jałowiec. U jałowca pospolitego dominuje symbioza w formie endomikoryzy. Wspólnie z jałowcem współwystępuje ok. 140 gatunków grzybów, dlatego tak ważne jest, by tą roślinę objąć szczególną ochroną - podkreśla Aniela Zdrojowa, ekspert ochrony życia owadów z Fundacji "Ekologia naszym życiem".

- Na jałowcu żyje kilka gatunków monofagów, czyli organizmów, którym ta roślina jest niezbędna do życia. Jednym z nich jest właśnie szutrownik przecinek (xylabilia tantis), który poddano ścisłej ochronie. To pajęczak, który ma unikalne znacznie dla leśnej ekoflory, gdyż zwalcza inne szkodniki drzew. Można powiedzieć, że to wyjątkowy strażnik leśnych drzew - dodaje.

Poseł ziemi kaszubskiej z ramienia PiS, który z uwagi na wagę dla naszego regionu sprawy chciał pozostać anonimowy, ubolewa nad tym, iż kaszubska tradycja smagania jałowcem zostanie ograniczona, ale jak zaznacza, za nowelizacją ustawy przemawiały ważne względy ekologiczne.

- Ekologia jest bardzo ważna. Musimy iść z duchem czasu. Dbać o naszą przyrodę. Musimy zachować gatunki roślin i zwierząt dla przyszłych pokoleń. Szutrownik przecinek jest na wymarciu, dlatego został objęty ochroną. Z myślą o wielkanocnej tradycji dyngowania, która jest wciąż żywa na Kaszubach, wprowadzono wyjątek. Zakaz nie dotyczy jałowca hodowlanego, przy którym jest pewność, że nie jest on lęgowiskiem owada. Z czasem, gdy gatunek tego owada powiększy się, będzie można pomyśleć o modyfikacji zapisów ustawy - zaznacza poseł PiS.

Posłowie opozycji opowiedzieli się przeciw nowelizacji ustawy.

- Uważam, że zakazywanie ścinania jałowca jest złym rozwiązaniem. Moim zdaniem powinno się poszukać innych rozwiązań celem ochrony gatunku szutrownika przecinka. Tradycje i zwyczaje są nieodłącznym elementem naszego regionu. Dzięki dyngusowi wyróżniamy się na tle innych regionów, bo zwyczaj charakterystyczny tylko dla Kaszub. Tradycja dyngowania przetrwała setki lat i wciąż jest żywa. Nie może być tak, że jednym głosowaniem zakażemy Kaszubom jej kultywowania - podkreśla poseł opozycji.

Choć wszyscy podkreślają, że nowelizacja ustawy o przyrodzie podyktowana jest wyłącznie aspektami ekologicznymi, pojawiają się liczne spekulacje, że ma ona także podłoże religijne. Niegdyś podczas kazań krytykowano już bowiem pogański zwyczaj dyngowania.

Już w 1420 r. synod diecezji poznańskiej wydał nawet uchwałę "Dingus prohibiter", zakazującą "napastowania o jaja", czyli upraszania o pisanki. Te wybryki uznawano za grzech śmiertelny i obrazę Boga. Wskazywano na grzeszny aspekt dyngusa - "jednego dnia idą do kościoła i do komunii, a drugiego gnębią dobrych ludzi, żądając jajek". Takie zachowanie, jak grzmieli z ambon księża, nie przystało dobrym chrześcijanom.

Niemniej warto w tym roku gałązki jałowca odłożyć na bok, bo w przeciwnym przypadku może nas spotkać surowa kara. Zgodnie z zapisami ustawy, złamanie zakazu zagrożone jest karą grzywny w wysokości od 100 do 1.000 zł (w zależności od ilości zniszczonego jałowca), a w skrajnych przypadkach nawet ograniczeniem bądź pozbawieniem wolności.

Nad respektowaniem nowych zapisów prawa czuwać ma policja.

- Z ministerstwa środowiska otrzymaliśmy szczegółowe wytyczne odnośnie ochrony jałowca. Już od piątku policjanci patrolują rejony leśne, dzielnicowi rozmawiają z mieszkańcami i informują ich o zmianie przepisów. W tym roku z uwagi na to, że zmiany weszły niedawno w życie, chcemy uniknąć karania, dlatego skupiliśmy się na kampanii informacyjnej. Jeśli mimo to ujawnimy łamanie zakazu, będziemy musieli nałożyć mandat karny - przestrzega asp. Piotr Kwidziński, rzecznik kościerskiej policji.

Pozostaje więc pytanie, co z wielopokoleniową tradycją smagania po nogach jałowcem, od którego wykupić się można ofiarowując jajka. Czy w zamian pojawi się nowy zwyczaj?

- Kaszubi zawsze radzili sobie w trudnych sytuacjach, więc z pewnością i tym razem sobie poradzą. W przekazach historycznych odnośnie tradycji dyngowania poza smaganiem gałązkami jałowca, można doszukać się także "łaskotania" po nogach gałązkami brzozy. Z tymże smagano nimi mniej urodziwe panny, a więc te, które nie cieszyły się zainteresowaniem wśród kawalerów. Skoro jednak obecnie ograniczono nam używania jałowca, można zaczerpnąć z tego zwyczaju. Tradycja bowiem odgrywa ważną rolę na Kaszubach i warto, by ją podtrzymywać dla przyszłych pokoleń, nawet w trochę zmienionej formie - podsumowuje Barbara Kąkol, dyrektor Muzeum Kaszubskiego w Kartuzach.

AL
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    dyngus - niezalogowany 2018-04-03 15:34:40

    Prima aprilis jalowiec to krzak chwast

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Oczywiście promocja wre - niezalogowany 2018-04-01 18:07:07

    Nie mogło zabraknąć aspiranta w treści w dodatku mało smiesznej. Czy na komendzie nie ma dla tego Pana ciekawszych zajęć

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    ~ - niezalogowany 2018-04-01 13:18:49

    Słabe strasznie, Redakcji powinno być wstyd, że takie coś opublikowali. Tyle się dzieje na świecie, że można się podpiąć pod jakikolwiek temat, jak kiedyś w Łubianie miały być Igrzyska Zimowe albo przyjęcie uchodźców. Słabsze było tylko stanie radiowozem na trawniku.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości