Ze względu na łagodną zimę odnotowuje się znacznie większą liczbę kleszczy niż zwykle. Letnie temperatury sprzyjają ich zwiększonej aktywności. Kontakt z tym małym intruzem może (ale nie musi) być niebezpieczny dla naszego zdrowia. Dlatego warto wiedzieć z czym właściwie mamy do czynienia.
Chyba nie ma osoby, która miałaby pozytywne skojarzenia lub doświadczenia z tym stawonogiem. Nie jest zbyt urodziwy, mamy z nim styczność, zwykle kiedy przyssie się do naszej skóry, a co gorsza może przenosić groźne choroby. Niestety niepokojąca jest także jego powszechność. Jak się okazuje kleszcze mogą występować niemal wszędzie, zarówno w lasach, ogródkach, a także miejskich terenach zielonych. Najbardziej upodobały sobie skrajne części polan, borów czy ścieżek.
Kleszcz - podejrzany pajęczak
Na całym świecie opisano niespełna 900 gatunków kleszczy. Szczęśliwie w Polsce występuje ich jedynie 19. Kleszcze mogą żyć od 2 do 4 lat, natomiast żerować na zwierzętach i ludziach od 2 godzin do nawet 7 dni. Jeśli chodzi o wielkość, to opisane stawonogi mogą osiągać w środowisku zaledwie do kilku milimetrów. Znacznie zwiększają swoją objętość po opiciu się krwią.
Jednak to, że zobaczymy przerażającej wielkości kleszcza na naszej nodze raczej nam nie grozi, bo wcześniej z pewnością go rozpoznamy i w porę się pozbędziemy. Kleszcz sam w sobie niebezpieczny nie jest. Nie posiada groźnego jadu, a ilość krwi, którą nam podkrada nie jest groźna dla naszego zdrowia. Niestety kleszcze mogą być nosicielami ciężkich chorób. Ponad 30% kleszczy jest zarażonych boreliozą i innymi patogenami. Dlatego gdy znajdziemy kleszcza na swoim ciele, nie wpadajmy w panikę, ponieważ nie jest to jednoznaczne z chorobą.
Jak się ustrzec?
Idąc na dłuższe wyprawy do lasu, czy spędzając czas na świeżym powietrzu, powinniśmy się odpowiednio przygotować. Kleszcze są bardzo wrażliwe na nasz zapach, w związku z czym zaleca się stosowanie różnego rodzaju repelentów, które odstraszyłyby intruzów. Dodatkowo ważny jest ubiór, tzn. założenie dłuższej odzieży, która maksymalnie ograniczy dostęp kleszczy do naszej skóry. Oczywiście podczas letnich upałów może być to niewykonalne, jednak powinniśmy mieć to na uwadze zwłaszcza przy dłuższych wędrówkach.
Po każdym leśnym spacerze powinno się dokładnie sprawdzić każdy fragment swojego ciała. Często zdarza się, że podczas kąpieli kleszcz sam odpada, bowiem zanim przyssie się na dobre, często jeszcze wędruje i szuka dogodnego miejsca. Lubuje się szczególnie w tych rejonach ciała, gdzie skóra jest cieńsza np. w okolicach pachwin czy w dole podkolanowym.
Jak usunąć?
Przede wszystkim: jak najszybciej. Czas często jest podstawowym czynnikiem, który może zwiększyć bądź zmniejszyć ryzyko zainfekowania chorobą. Dlatego, gdy tylko zauważymy przyssanego "intruza", najlepiej od razu zabrać się za usuwanie, nie czekając na przypływ odwagi. Krąży wiele mitów dotyczących skutecznego pozbycia się kleszczy, a także rodzinnych prawd przenoszonych "z dziada pradziada".
Na pewno nie należy w żaden sposób smarować miejsca przyssania, a już na pewno nie tłustymi substancjami, smalcem czy kremami. Istnieje mit, który mówi, że w ten sposób kleszcz się po prostu udusi. W ten sposób jednak zwiększamy ryzyko, że kleszcz wprowadzi nam swoje wydzieliny do naszego krwioobiegu.
Dobrze użyć zwykłej pęsety i starannie uchwycić pajęczaka, możliwie jak najbliżej skóry i po prostu go wyciągnąć. Prawdopodobnie nie ma znaczenia czy będziemy nim kręcić w prawo czy w lewo, liczy się szybki i zdecydowany ruch. Najważniejsze jest oczywiście to, abyśmy nie zostawili żadnego śladu po insekcie. Jeśli nie jesteśmy w stanie sami usunąć tego natręta, najlepiej poprosić o pomoc. W aptekach są w sprzedaży także specjalne pompki, które w bardzo prosty sposób pomogą nam z tą sytuacją. Nasza czujność nie powinna się jednak kończyć z chwilą wyciągnięcia kleszcza.
- Samo usunięcie kleszcza nie wymaga kontaktu z lekarzem, chyba że kleszcz zlokalizowany jest w delikatnym i niebezpiecznym miejscu (np. powieka oka). Następnie należy obserwować skórę w okolicy ukłucia przez kleszcza - do 30 dni. Jeżeli wokół miejsca ukłucia pojawia się naciek zapalny już w kilka godzin po ukłuciu - zapewne jest to tylko odczyn alergiczny na kontakt owada ze skórą (nie zawsze jest to kleszcz, czasem owad pozostaje niezidentyfikowany). Jeżeli naciek zapalny wystąpi w ciągu 2-3 dni po ukłuciu - zwykle jest to infekcja bakteryjna wywołana bakteriami zawsze obecnymi na naszej skórze, np. paciorkowcami lub gronkowcami - po prostu wykorzystują skaleczenie skóry do wniknięcia w głębsze jej warstwy, wywołując chorobę nazywaną różą - informuje dr hab. med. Tomasz Smiatacz, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych GUM.
Kleszcze - nosiciele chorób
Kleszcze mogą przenosić do 130 odmian wirusów, ponadto wiele rodzajów bakterii. Jednak najgroźniejsze z nich to kleszczowe zapalenie mózgu i borelioza. W pierwszym przypadku jest to choroba wirusowa, która może mieć fatalne skutki w postaci zapalenia opon mózgowych i zapalenia mózgu.
Na kleszczowe zapalenie możemy się zaszczepić. Jest to szczególnie zalecane dla osób, których miejsce pracy zwiększa ryzyko kontaktu z pajęczakiem bądź turystom często przebywającym na łonie natury.
Borelioza - jakie są objawy?
Borelioza jest chorobą bakteryjną, a dokładnie zakażeniem krętkami. Jak informuje Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Gdańsku, w ubiegłym roku w powiecie kościerskim zapadalność na boreliozę wynosiła 20 zachorowań na 100 tys. mieszkańców. W pierwszym półroczu tego roku zarejestrowano już aż 9 przypadków zachorowań w porównaniu do 7 w analogicznym okresie poprzedniego roku.
Pierwszym i najbardziej charakterystycznym objawem, już po ukąszeniu przez kleszcza może być wystąpienie rumienia. Nie jest to jednak zmiana, która występuje zawsze i u wszystkich.
- Typowy rumień boreliozowy jest duży, o średnicy powyżej 5 cm, może mieć nawet kilkadziesiąt cm średnicy. Typowo - ma przejaśnienie w środku i żywoczerwoną obwódkę. Może też mieć charakter jednolitego, sinoczerwonego nacieku. Ważne aby pamiętać, że typowy rumień boreliozowy pojawia się pomiędzy 5 a 30 dniem po ukłuciu. Może też wystąpić w lokalizacji anatomicznie odległej od miejsca ukłucia (stąd nazwa - rumień wędrujący), choć w Polsce zdarza się to rzadko. W razie spostrzeżenia na skórze takiego nacieku warto skontaktować się z lekarzem pierwszego kontaktu, w celu potwierdzenia (lub wykluczenia) tego rozpoznania - dodaje Tomasz Smiatacz.
Na boreliozę nie można się zaszczepić, natomiast przebycie choroby nie uodparnia w żaden sposób człowieka. Jak przekonują specjaliści, nie powinniśmy badać też samego kleszcza, ponieważ jest to kosztowne i nie mieści się w standardach leczniczych. Przy zignorowaniu zakażenia i niewłączenia antybiotykoterapii może dojść do przewlekłej formy choroby, której przebieg jest podstępny i trudny do zdiagnozowania - nawet po paru latach od zakażenia mogą wystąpić bóle stawów czy problemy neurologiczne. Do potwierdzenia diagnozy wykonuje się testy serologiczne, czyli badania przeciwciał z krwi potwierdzające, że Twój organizm miał kontakt z krętkiem wywołującym boreliozę. Niestety, diagnostyka jest trudna i obarczona ryzykiem błędu. Testy często dają wyniki fałszywie dodatnie (czyli wykrywają chorobę u osób zdrowych).
Lepiej zapobiegać niż leczyć!
Aby uniknąć nieprzyjemności związanych z chorobami odkleszczowymi zawsze trzeba zwracać uwagę na ubiór, pamiętać o repelentach odstraszających kleszcze. Nie możemy zapominać też o sprawdzeniu, czy na naszym ciele po wycieczce do lasu "nie mamy" kleszcza, a w razie pytań i wątpliwości powinniśmy udać się do lekarza pierwszego kontaktu.
Piotr Kallalas
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze