Około godziny 3:00 nad ranem w Kartuzach, kiedy większość obywateli spała, w ogrodzie Restauracji Miłosz pojawił się nieproszony gość. I nie chodzi o spóźnionego klienta ani smakosza nocnych deserów, ale o niezidentyfikowanego złodzieja – najprawdopodobniej futrzastego, zwinnego i wyjątkowo łasego na porzeczki.
Zdarzenie miało miejsce tuż przy grządkach z czarną i czerwoną porzeczką. Podczas rutynowego podlewania właściciele zostali zaskoczeni – z krzaków wyskoczył niespodziewany amator witaminy C, który najwyraźniej wcześniej zaszył się w zaroślach i rozpoczął intensywną „degustację” plonów. Nie uprzedził, nie zapłacił, ale za to bardzo skutecznie przywłaszczył sobie solidną część tegorocznych zbiorów.
Po czterogodzinnej uczcie osobnik oddalił się w kierunku północno-wschodnim, prawdopodobnie w stronę Grzybna, po czym zniknął w lesie niczym ninja na emeryturze. Trop za nim póki co urywa się w krzakach.
W związku z tą bezprecedensową napaścią na lokalne owoce, zwracamy się z prośbą o pomoc w identyfikacji sprawcy. Karnacja: raczej futrzana. Rysy twarzy: wyraźne, o dzikim charakterze. Styl poruszania się: zwinny, z elementami parkouru ogrodowego. Jeśli ktoś widział, zna, lub może podać namiary na ten ogoniasty element – prosimy o kontakt. Każda informacja się liczy!
Skradzione porzeczki miały wartość nie tylko smakową, ale i emocjonalną – sadzone z sercem, pielęgnowane z miłością, teraz zostały zredukowane do wspomnień i kilku smętnych liści.
Dla restauracji to gorzka strata. Dla złodzieja – słodka zdobycz. A dla nas wszystkich – porzeczkowy alert!
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze