Reklama

W marcu została mamą, teraz walczy o życie. Pomóż Kasi pokonać raka - zostań dawcą

Zaledwie kilka miesięcy temu była jedną z wielu młodych kobiet, która z radością oczekiwała na swoje pierwsze maleństwo. Szczęśliwa mężatka, pełna pasji 27-latka odliczała chwile do narodzin synka. W lutym jednak usłyszała diagnozę, która wywróciła do góry nogami całe jej życie - chłoniak T-limfoblastyczny. Mimo złośliwego nowotworu, 22 marca na świecie pojawił się jej zdrowy synek. Kasia natomiast rozpoczęła trudną walkę o swoje życie. Pomóc jej w niej może każdy z nas. Nadzieją dla młodej mamy jest przeszczep szpiku. Ruszyły poszukiwania dawcy.

Kasia Papka ma 27 lat. Mieszka w Sierakowicach. Do niedawna czerpała z życia pełnymi garściami. W ciągu ostatnich lat spełniła największe marzenia swojego życia. Jest farmaceutką - do zawodu przygotowywała się kilka lat, ukończyła Gdański Uniwersytet Medyczny. Swoją wiedzą, doświadczeniem i wsparciem służyła pacjentom podczas pracy w aptece w Stężycy. Już w trakcie studiów poznała mężczyznę swojego życia - Andrzeja. W 2015 roku wzięli ślub. W Sierakowicach znaleźli swoje miejsce na ziemi, stworzyli pełen ciepła i miłości dom. Ich życie płynęło spokojnie i szczęśliwie. Jesienią spełniło się największe z ich marzeń - dowiedzieli się, że zostaną rodzicami. Przez kolejne miesiące z radością przygotowywali się do nowej, najpiękniejszej z ról. Niestety w lutym tego roku szczęście prysło jak bańka mydlana.

- Do siódmego miesiąca ciąża przebiegała prawidłowo, czułam się świetne, jak to mówią, prawdziwy stan błogosławiony. Niestety potem pojawiły się duszności, które zaczęły narastać w takim tempie, że po kilku dniach nie byłam w stanie wypowiedzieć słowa. Trafiłam do szpitala w Wejherowie. Wstępne badania wykazały, że w lewej opłucnej mam prawie dwa litry płynu, którego większość ściągnięto, abym mogła oddychać. Ze względu na ciążę trafiłam na oddział patologii ciąży. Rozpoczęły się bardziej szczegółowe badania, choć ze względu na dziecko lekarze mieli utrudnione zadanie - brali pod uwagę różne choroby, w tym nowotwór, jednak wtedy wydawało mi się to abstrakcją. Martwiłam się jedynie o to czy synek będzie zdrowy, i czy przez moje problemy nie urodzi się za wcześnie - opowiada Kasia.

Niestety po trzech tygodniach pobytu w szpitalu okazało się, że w śródpiersiu Kasi jest guz ogromnych rozmiarów. Dalsze badania potwierdziły przypuszczenia lekarzy - chłoniak T-limfoblastyczny. To bardzo złośliwy nowotwór, który najpierw atakuje płuca, a następnie szpik kostny. Jest bardzo agresywny i błyskawicznie rozprzestrzenia się w organizmie chorego. Na szczęście szybko rosnący guz nie zaszkodził maleństwu. 22 marca, miesiąc wcześniej niż planowano pojawił się na świecie Tymon.

- Największą ulgą dla mnie była wiadomość, że synek jest zdrowy i mimo, że urodził się prawie miesiąc przed terminem, potrafił samodzielnie oddychać i nie musiał przebywać w inkubatorze. Po porodzie spędziliśmy w szpitalu pięć dni, przez które nie odstępowałam synka na krok. Już wtedy wiedziałam, że będę go musiała zostawić ze względu na konieczność jak najszybszego wdrożenia leczenia mojej choroby. To chyba było i jest w tym wszystkim najgorsze. Te kilka ostatnich tygodni jest jak zły sen, z którego myślałam, że zaraz się obudzę - opowiada młoda mama.

Kasia pięć dni po porodzie opuściła z synkiem szpital. Niestety mogła się nim nacieszyć w domu zaledwie kilkanaście godzin, bo następnego dnia musiała rozpocząć leczenie na oddziale hematologii w Gdańsku.

- Niestety cykle leczenia mojej choroby wymagają ciągłej hospitalizacji - każdy to minimum sześć tygodni spędzonych w szpitalu, a ile trzeba ich będzie przeprowadzić - nie wiadomo. Bardzo tęsknię za synkiem i to on daje mi największą motywację do walki z chorobą - podkreśla dziewczyna.

Młoda mama przez kolejne dni mogła widywać się z synkiem, bo jej wyniki pozwalały na krótkie spotkania poza oddziałem. Mąż Kasi i jej najbliżsi przywożą Tymka pod szpital i spędzają wspólne chwile w samochodzie.

- Te spotkania dodają mi siły i przypominają, że jak najszybciej muszę wrócić do domu, a mały potrzebuje mamy. Ostatnie tygodnie mojego życia uświadomiły mi kilka ważnych kwestii m. in. ze powinniśmy cieszyć się w życiu każdą chwilą, a ile razy na co dzień o tym zapominamy często nie doceniając tego co mamy. Codziennie dziękuję Bogu za to, że obdarował mnie i męża zdrowym synkiem, to największa łaska. Mam teraz wszystko czego potrzeba do szczęścia brakuje tylko jednego - zdrowia, ale głęboko wierzę, że uda mi się pokonać chorobę, szybko wrócę do rodziny i będę mogła cieszyć się życiem - mówi Kasia.

- Cieszę się i jestem wdzięczna również za to, że jest wokół mnie tylu dobrych ludzi, rodzina, przyjaciele, znajomi, a nawet obcy pomagają, ślą słowa wsparcia, modlą się za mnie - to jest naprawdę bardzo budujące i dodaje wiary i sił do walki z chorobą - dodaje.

Szansą na powrót do zdrowia dla Kasi i innych chorych jest przeszczep szpiku kostnego od niespokrewnionego dawcy. Już za miesiąc w Stężycy, Kartuzach i Miechucinie odbędą się akcje rejestracji w bazie potencjalnych dawców szpiku. Akcję w Stężycy zaplanowano na 20 maja - podczas Przebojowej Majówki. W Kartuzach i Miechucinie odbędzie się w niedzielę 21 maja.

Kasia od lat aktywnie angażowała się we wszelkie akcje DKMS. Była wolontariuszką i wszędzie, gdzie mogła propagowała rejestrowanie się w bazie dawców. Sama uczyniła to zaraz po tym, jak osiągnęła pełnoletniość.

Mieszkańcy Kaszub już dwukrotnie udowodnili, że mają wielkie serca - tłumnie ruszyli na pomoc Kasi z Borzestowskiej Huty i Pawłowi z Mojusza. Kasia znalazła swojego bliźniaka genetycznego i pokonała raka. Teraz jest kolejna okazja, dla tych, którym dotąd nie udało się zarejestrować. W powiecie kartuskim mieszka prawie 130 tys. ludzi, w kościerskim 70 tys. - może wśród nich jest genetyczny bliźniak Kasi?

Wielu osób myśli, że pobieranie szpiku kostnego wiąże się z bólem, nakłuciami w kręgosłup i niebezpieczeństwem - to wieki błąd. Pobranie komórek macierzystych, które wszczepiane są później choremu to nieskomplikowany i bezpieczny zabieg.

W 80 proc. przypadków szpik pobiera się z krwi obwodowej. Przed pobraniem przez pięć dni dawca przyjmuje czynnik wzrostu G-CSF, aby zwiększyć ilość komórek macierzystych w krwi obwodowej. Jest to substancja produkowana również naturalnie w organizmie człowieka np. w momencie przechodzenia infekcji. Podczas przyjmowania czynnika mogą wystąpić objawy grypopodobne.

Komórki pobiera się metodą zwaną aferezą. W dniu pobrania krew dawcy wyprowadzana jest z jednej ręki, następnie przechodzi przez maszynę, gdzie separowane są komórki macierzyste i wraca do organizmu poprzez drugą rękę.

Metoda ta nie wymaga hospitalizacji i jest stosowana w 80% przypadków.

Kto może zostać dawcą?

Zarejestrować może się każdy zdrowy człowiek pomiędzy 18 a 55 rokiem życia, ważący minimum 50 kg (bez dużej nadwagi). Zajmuje to tylko chwilę, polega na przeprowadzeniu wstępnego wywiadu medycznego, wypełnieniu formularza z danymi osobowymi oraz pobraniu wymazu z błony śluzowej z wewnętrznej strony policzka. Na podstawie pobranej próbki zostaną określone cechy zgodności antygenowej, a jeśli okaże się, że kod genetyczny dawcy zgadza się z kodem genetycznym chorego, wtedy dochodzi do przeszczepienia. Wszyscy, którzy chcą się zarejestrować, powinni mieć ze sobą dokument tożsamości z nr PESEL. Rejestracja jest bezpłatna. Zarejestrowani trafią do bazy DKMS.

Fundacja DKMS to aktualnie największa baza dawców szpiku w Polsce, w której zarejestrowanych jest i ponad 987 000 (październik 2016) potencjalnych dawców szpiku, a już 3 533 (październik 2016) osób oddało swoje komórki macierzyste lub szpik, dając szansę na życie pacjentom zarówno w Polsce, jak i na świecie.

Podziel się cząstką siebie. Ciebie to nic nie kosztuje, a dla kogoś może oznaczać nowe życie!

Zarejestrować się można również drogą internetową wchodząc na stronę www.dkms.pl.

Magdalena Damps-Zdrojewska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    kkk - niezalogowany 2017-04-26 08:43:11

    TRzymam kciuki. powodzenia.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    ram - niezalogowany 2017-04-25 14:51:41

    Jakbym czytała swój życiorys sprzed 15 lat . Kasiu dasz radę , ja to pokonałam tez dzięki wspaniałym lekarzom z Hematologii w Gdańsku .

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Agata - niezalogowany 2017-04-25 13:20:42

    Jestem w bazie dawców. Daj Boże komuś uratować życie!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości