„Nasza orkiestra ma prawie 70 – letni rodowód i jak wynika z kronikarskich zapisów zawsze grali w niej ludzie młodsi i starsi, ale tych młodych było więcej w okresie międzywojennym i tuż po zakończeniu drugiej wojny (...)” - to słowa prezesa OSP w Kartuzach, Zbigniewa Lniskiego, które powiedział naszej gazecie podczas wywiadu (wrzesień 1999 r) na temat działalności orkiestry dętej Kartuskiej Ochotniczej Straży Pożarnej.
Jednocześnie prezes zwrócił się wtedy z apelem do wszystkich miłośników grających względnie uczących się gry na instrumentach dętych, by wstępowali do orkiestry, bo z różnych powodów np. choroby, pracy zawodowej, czy wieku, powoli ubywają muzycy, którzy od wielu, wielu lat w niej grali i zawsze byli oddani swojej muzycznej pasji.
Umuzykalnionej młodzieży na Kaszubach nigdy nie brakowało i dlatego pomysł utworzenia Młodzieżowej Orkiestry Dętej przy OSP w Kartuzach był strzałem w dziesiątkę, a jego inicjatorem byli: Komendant Powiatowy PSP, bryg. Edmund Kwidziński i burmistrz, Mieczysław G. Gołuński, który potrafił wygospodarować z budżetu gminy nieco pieniędzy na zakup wielu instrumentów dętych.
Orkiestra powstała na przełomie 2003/04 r i liczy około 20 młodych muzyków z różnych miejscowości powiatu kartuskiego m. in. z: Żukowa, Sianowa, Somonina i Kartuz. Są wśród nich też 4 dziewczyny. Nową kadrę szkoli Wojciech Hewelt z Będargowa, który ukończył szkołę muzyczną w Wejherowie, następnie Liceum Muzyczne w Gdańsku, a obecnie jest studentem Akademii Muzycznej także w Gdańsku.
- Kierownictwo Komendy Powiatowej PSP stworzyło nam bardzo dobre warunki do pracy, co pozwala spokojnie pracować podczas prób, czy zajęć indywidualnych z młodymi muzykami. Powoli zaczynamy się zgrywać i nawet nieźle nam to wychodzi. Pierwszy inauguracyjny występ zespół dał podczas uroczystości wigilijnej w Somoninie, potem w Domu Dziecka i naszej strażackiej świetlicy. Wypadliśmy nieźle, a oklaski jakie otrzymała orkiestra bardzo wszystkich zmobilizowały do jeszcze większego zaangażowania się podczas prób - powiedział pan Wojtek.
W straży wszyscy są zgodni, że dla istniejącej orkiestry stworzono dobre zaplecze i w tej sytuacji można bez przesady stwierdzić, że jedna z najstarszych orkiestr w województwie pomorskim, czyli nasza kartuska, która – o czym przypominamy – założona została 76 lat temu, w roku 1929, przez długie lata będzie uczestniczyć tak jak dotychczas, w lokalnych uroczystościach o różnym charakterze.
Krótki historyczny zarys:
Powstanie orkiestry w okresie międzywojennym uzależnione było przede wszystkim od posiadania pieniędzy na zakup instrumentów dętych. Jak na tamte czasy zdołano zebrać niemało, a była to kwota 3312 zł. Na początku grało w niej 41 muzyków. Pierwszym kapelmistrzem był prawdopodobnie Jan Herbasz, a po nim Władysław Bemowski i Aleksander Tomaczkowski. Od września 1971 do roku 2002 kierował nią przez kolejnych 31 lat, doskonały dyrygent, Edward Grygorowicz. Odszedł z orkiestry, z którą tak bardzo był związany, z powodu podeszłego wieku (81 lat). O wielu odniesionych sukcesach orkiestry, m. in. w konkursach, przeglądach czy festiwalach pisać nie trzeba, bo nasi muzycy zawsze z godnością reprezentowali Kartuzy i swoją OSP.
Kiedyś czytałem, że muzycy orkiestry dętej są do tańca i do różańca i dlatego nikomu nie odmawiają wstępu do niej. A tak naprawdę, gdy orkiestra gra i maszeruje, ludzie przystają, słuchają i biją brawa! Wszystkim muzykom sprawia to ogromną radość i frajdę, bo rzeczywiście w orkiestrze dętej – obojętnie, czy z renomą i tradycją, czy nowo organizującej się, jest jakaś siła. A swoją drogą godne uznania jest również to, że dzieciom i młodzieży daje się szansę muzycznego wyżycia się, podnoszenia kwalifikacji i gry na różnych instrumentach, a także kulturalnego spędzania wolnego czasu.
Podkreślam ponownie – utworzenie Młodzieżowej Orkiestry Dętej to strzał w „dziesiątkę” i pewność, że w Kartuzach „strażackie granie” trwać będzie długo, bo wskazuje na to tradycja.
/dom/
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze