Reklama

W Pomieczynie uczczono 79. rocznicę Marszu Śmierci

W niedzielne popołudnie w Pomieczynie oddano hołd 54 byłym więźniom obozu Stutthof, którzy zginęli podczas Marszu Śmierci i spoczęli w zbiorowej mogile na miejscowym cmentarzu. Zebrani wspólnie się pomodlili, złożyli kwiaty oraz zapalili znicze.

Na przełomie stycznia i lutego 1945 roku w setki wyniszczonych, znękanych, wycieńczonych więźniów obozu koncentracyjnego KL Stutthof maszerowało  pod hitlerowskim nadzorem ze Sztutowa przez Cedry, Kolbudy, Żukowo, Przodkowo, Pomieczyno i dalej aż do Lęborka. Brnęli  w siarczystym mrozie chorzy, głodni i wykończeni, gnębieni przez hitlerowców. Wycieńczająca wędrówka zabrała mnóstwo istnień. W samym Pomieczynie w zbiorowej mogile spoczywa aż 54 uczestników marszu.

Dzięki bohaterskiej postawie mieszkańców Pomieczyna i okolic, wielu więźniom udało się uciec i ocalić życie. Na wspomnienie tych wydarzeń od 2015 roku parafia pw. św. Józefa w Pomieczynie z proboszczem księdzem Henrykiem Zielińskim, a później i Stowarzyszenie Rodzina Kolpinga w Pomieczynie, organizują uroczystości  upamiętniające Marsz Śmierci. Każdego roku w pierwszą niedzielę lutego, na pamiątkę wydarzeń z 1945 roku, wierni zbierają się w pomieczyńskim kościele na uroczystej mszy św. i odwiedzają mogiłę więźniów.

Reklama
- Chciałbym wyrazić taką radość, że mogę z Wami być tu po raz kolejny. Od 2015 roku, od 71 rocznicy zaczęliśmy upamiętniać to wydarzenie. Myślę, że dobrze się stało. Dało to nam asumpt do myślenia o tych ludziach, którzy w tamtych czasach przeżyli piekło tu na ziemi. Na przestrzeni tych ostatnich lat spotykała nas różna pogoda od mrozu poprzez wiatr i deszcz. Dla nas to była tylko namiastka tego, co musieli przeżyć uczestnicy Marszu Śmierci. Oni szli w pasiakach, nie mieli parasolów, mieli bose stopy i musieli dać lat. My dziś tę pamięć przeżywamy w komfortowych warunkach. Ta uroczystość daje nam do myślenia, jak krucha jest wolność, to, że wolność nie jest dana nam raz na zawsze, że musimy o nią dbać. Przykładem jest tocząca się wojna tuż za naszą wschodnią granicą. To dowód na to, że ten spokój jest kruchy jak lód na przedwiośniu. Dziś wspominamy nie tylko uczestników Marszu Śmierci, ale też osoby, które pomagały tym ludziom narażając także siebie. Tych ludzi nikt nie pytał, czy chcą takiego losu. Znaleźli się w obozie Stutthof, a później pędzeni zakończyli w Rybnie. W obliczu obecnej sytuacji ta uroczystość na szczególny wymiar realnego zagrożenia, które jest nad nami. Dlatego należy sobie zadać pytanie, czy my ludzie XXI wieku, pokolenia, które przyzwyczaiło się do życia w stale rosnącym dobrobycie  i postępie naukowym, szanujemy tę wolność zdobytą przez naszych przodków dzięki przelanej krwi - podkreślał wójt gminy Przodkowo Andrzej Wyrzykowski. 
Andrzej WyrzykowskiAndrzej Wyrzykowski

Po uroczystej Mszy świętej nastąpił przemarsz na cmentarz do mogiły więźniów tą samą trasą, którą przed siedemdziesięciu  dziewięcioma laty przechodził Marsz Śmierci.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości