Miejscowości Glincz i Babi Dół wspólnie tworzą sołectwo. Wiosną i jesienią sołtys Genowefa Zasada organizuje dla mieszkańców wiejskie zebrania. Podczas wczorajszego spotkania były prośby, żale, a nawet petycja. Albin Bychowski, burmistrz żukowskiej gminy słuchał, wyjaśniał i obiecywał pomoc.
Zdecydowanie dominowały pytania i wątpliwości mieszkańców Babiego Dołu. Co ich boli najbardziej? Kłopoty z wodą. Nie dosyć, że mają ją tylko nocą, to jeszcze sanepid zakwestionował jej jakość. Jeden z dyskutantów zarzucił nawet żukowskim władzom, że nie mają pojęcia, co się we wsi dzieje.
- Sprawę znamy i będziemy ją załatwiać – ripostował burmistrz. – Chociaż tak naprawdę, to gminie nic do tego, bo wodociąg jest własnością Nadleśnictwa Kolbudy, ale...
I to „ale” - jak się później okazało – było najważniejsze. Faktem jest, że stan techniczny wodociągu jest fatalny. Dlatego też żukowski samorząd zamierza we wsi wybudować nowy wodociąg (bez przyłączy). Natomiast nadleśnictwo opracuje dokumentację techniczną.
- Zabezpieczymy na ten cel pieniądze w przyszłorocznym budżecie i inwestycję tę będzie można realizować już w pierwszym półroczu 2008 roku – dopowiedział burmistrz Bychowski.
To niewątpliwie była dobra wiadomość dla mieszkańców Babiego Dołu. Co jeszcze spędza im sen z powiek? Ano chcieliby mieć w swojej wsi oświetlenie na przystanku PKS i na przejściu dla pieszych oraz wiatę na przystanku, na którym dzieci oczekują na autobus. Przydałoby się również nazwać ulicę, przy której stoją tamtejsze bloki. Domy co prawda mają numery, ale w praktyce wcale nie ułatwia to życia lokatorom.
Mieszkańcy Glincza natomiast walczą o wybudowanie tzw. garbów na ul. Lipowej.
- To nie jest takie proste, jakby się na pozór wydawało – stwierdził Marek Trepczyk, pracownik żukowskiego urzędu, a jednocześnie radny powiatowy. - Taka sprawa musi trafić do komisji bezpieczeństwa ruchu drogowego, która działa przy starostwie powiatowym. Najczęściej nie ma zgody na garby, jeżeli jest to trasa, którą przemieszczają się szkolne gimbusy. A tak jest w wypadku ul. Lipowej. - Co nie oznacza, że nie należy spróbować – dodał radny.
„Najmłodszy” problem mieszkańców Glincza, to brak lewoskrętu z ul. Kościerskiej do ich wsi. Bardzo by się tam takie udogodnienie przydało. A tak niedawno Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad remontowała tę trasę. Dlaczego tego nie zrobiono – zastanawiali się uczestnicy zebrania. Czyżby o tym „zapomniano”? W tej sprawie mieszkańcy chcą wystosować petycję, która – jak sugerował burmistrz – ma dopomóc w interwencji u inwestora zmodernizowanej drogi nr 20. Może się uda, bo rozmowy z GDDKiA są wyjątkowo trudne.
Longina Templin
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze