Reklama

„Wiankowe” w Wieżycy – finał projektu, który połączył ponad tysiąc osób

Reklama w INFO
09/12/2025 10:00

W Kaszubskim Uniwersytecie Ludowym odbyło się doroczne „Wiankowe” – wydarzenie, które tradycyjnie zamyka rok działań w projekcie „Ja, TY, My – Sąsiedzi”. Tegoroczna edycja miała jednak wyjątkowy charakter. Była ostatnią odsłoną trzyletniego programu, który – jak podkreślali uczestnicy – realnie odmienił lokalne społeczności, zbliżył do siebie ludzi i pokazał, że wspólne działanie jest jedną z najpotężniejszych sił, jakie może mieć wieś.

Zanim uczestnicy zasiedli do tworzenia wianków i strojenia choinki, podsumowano rok pełen inicjatyw. Liczby mówią same za siebie: 10 wydarzeń sąsiedzkich, 40 godzin wsparcia dla liderek i liderów, 36 godzin warsztatów, konferencja, dwa wyjazdy studyjne i finałowe spotkanie Wiankowe. Łącznie z różnych form działań skorzystało aż… 1318 osób. To nie statystyki – to ludzie, sąsiedzi, którzy dzięki projektowi spotkali się, zaczęli działać razem, odkryli swoje możliwości i zbudowali relacje, które – jak wskazywano wielokrotnie – zostaną z nimi na długo po zakończeniu programu.

Piknik integracyjny we wsi bez infrastruktury

Reklama

Wśród relacji z inicjatyw szczególnie wybrzmiała ta z Załęża – wsi, w której mieszkańcy nie mają do dyspozycji szkoły, świetlicy, czy remizy. Brakuje tam dosłownie jakiejkolwiek przestrzeni do spotkań. Mimo to – dzięki projektowi i dofinansowaniu – udało się zorganizować duży piknik integracyjny.

- Jestem z Załęża i organizowaliśmy piknik integracyjny. Nie mamy miejsca do spotkań. Nie ma u nas szkoły, domu kultury, sklepu czy straży pożarnej. Brakuje przestrzeni, w której moglibyśmy się integrować. Dzięki właśnie wsparciu z projektu „Ja, TY, My.. Sąsiedzi” i otrzymanemu dofinansowaniu udało nam się zorganizować piknik dla mieszkańców. Nasza społeczność jest dość liczna, bo liczy około 600 osób, z czego połowa to mieszkańcy napływowi. Wiadomo więc, że integracja bywa trudna. Tym bardziej cieszy mnie fakt, że na nasze wydarzenie przyszło około 500 osób i spędziliśmy razem cztery fantastyczne godziny. Dzięki współpracy, udało się stworzyć naprawdę udaną imprezę. Bardzo dziękuję wszystkim zaangażowanym. Słyszałam od wielu mieszkańców, że to świetna inicjatywa i że chcą więcej takich wydarzeń. To dla mnie największa nagroda. Najtrudniejsze okazało się zmobilizowanie sołtysa i Rady Sołeckiej do wsparcia pikniku — tłumaczono mi, że to niefortunny termin, bo koniec sierpnia to czas przygotowań do dożynek. Mimo to udało nam się połączyć siły, a impreza okazała się sukcesem. Dlatego już wiemy, że w przyszłym roku ponownie wspólnie zorganizujemy podobne wydarzenie – podkreśla Karolina z Załęża.

Reklama

Jej relacja doskonale pokazuje, jak projekt przełamywał bariery, uruchamiał potencjał mieszkańców i dawał im poczucie wpływu. Nawet tam, gdzie nie ma infrastruktury, jest coś ważniejszego – ludzie, którzy chcą być razem.

Mirachowo – siła tradycji i wspólnej pracy

W Mirachowie z kolei dzięki projektowi wspólnie stworzono wieniec dożynkowy. 

- Jako nowej sołtys Mirachowa bardzo zależy mi na wspieraniu różnych działań i integrowaniu naszej społeczności. Mam szczęście pracować z silnym, zaangażowanym zespołem. W mojej radzie jest między innymi Agnieszka — osoba pełna energii i pomysłów — a wokół niej i pozostałych członkiń mamy grono doradców i mieszkańców, którzy zawsze chętnie pomagają. Dzięki temu projektowi, o którym Pan wspominał, mogliśmy aktywnie włączyć się w przygotowania do naszego wydarzenia. Wspólnie wykonaliśmy ogrom pracy, czego dowodem jest cały album ze zdjęciami, dokumentujący kolejne etapy tworzenia wieńca dożynkowego. Zaczęliśmy od zbierania kłosów, później przyszedł czas na suszenie kwiatów. Następnie trzeba było przygotować konstrukcję — spawać ramę, a potem rozpocząć dekorowanie. Było klejenie, tkanie, układanie i dokładne podklejanie poszczególnych elementów. Sama wiele się przy tym nauczyłam. Ogromnie pomogły mi dziewczyny z naszego koła, a także starsze mieszkanki Mirachowa, które prowadziły nas krok po kroku. To od nich uczyłyśmy się tradycyjnych technik i sposobów wyplatania. Praca szła równo, w dobrej atmosferze, i dzięki temu udało nam się stworzyć wieniec, z którego byłyśmy naprawdę dumne. Pojechałyśmy z nim nawet na dożynki wojewódzkie. Co prawda nie zdobyłyśmy żadnej nagrody, ale satysfakcja była ogromna — nasz wieniec niczym nie ustępował innym, a świadomość, że powstał dzięki wspólnej pracy, była dla nas najważniejsza. Naprawdę było warto – zaznaczała sołtys Mirachowa Mirosława Labuda

Reklama

„Ten projekt był jak moje dziecko”

Tegoroczna, trzecia edycja projektu „Ja, TY, My Sąsiedzi” ponownie zaskoczyła – przede wszystkim pomysłami na inicjatywy.

- Widać było ogromną kreatywność uczestników. Jedni organizowali duże, rozbudowane działania, inni mniejsze, ale wszystkie miały swoją wyjątkową wartość. Przykładem jest Stowarzyszenie Sołectwo Mezowo, które zorganizowało naukę pływania na SUP-ie. To atrakcja rzadko spotykana w naszych stronach, a mimo to mieszkańcy tak bardzo ją polubili, że sami chcieli spróbować. Takie pomysły – świeże, odważne i oddolne – były dla mnie dużym pozytywnym zaskoczeniem. Zauważyłam też wyraźnie zmieniające się trendy w warsztatach. Oczywiście kaszubskie tradycje nadal są obecne i wciąż powracają w działaniach, ale w tym roku bardzo mocno wybrzmiał powrót do natury. Ludzie szukają kontaktu z przyrodą – i na talerzu, i w ziołolecznictwie, i w sposobach spędzania czasu. Mimo że to wsie, mimo że to inicjatywy oddolne, kierunek „powrót do natury” był wyjątkowo widoczny - akcentowała Agnieszka Gleinert-Pobłocka, koordynatorka projektu. 

Reklama

To właśnie takie oddolne zmiany – jak podkreślała – budują trwałe więzi. Projekt bowiem nie tylko aktywizował, ale wpływał na realne zmiany społeczne – powstawały nowe grupy, koła, partnerstwa i inicjatywy, które przetrwają poza formalnym czasem trwania programu.

- W efekcie widzimy realne zmiany: na przykład w Gołubiu, skąd sama pochodzę, po pierwszej edycji powstał Klub Rozmaitości, a po trzeciej – przekształcił się on już w formalne KGW Gołubianki, które dalej prężnie działa. Takie historie pokazują siłę projektu. W tym roku mocnym elementem były także działania międzypokoleniowe, jak warsztaty survivalowe, w których angażowała się cała wieś. Wspólnie uczyli się, jak rozpalać ognisko czy radzić sobie w terenie – i to naprawdę zbliżało ludzi - zaznacza Agnieszka Gleinert - Pobłocka. 

Reklama

Koordynatorka projektu zwróciła też uwagę na wątek, który bywa trudny, ale niezwykle ważny.

- Chciałabym też wspomnieć o czymś, co było dla mnie ważne, choć trudne: wsparciu psychologicznym. U nas na Kaszubach ten temat bywa odbierany negatywnie, dlatego zależało nam, by pokazać go w innym świetle – jako realną pomoc, a nie „problem”. I mimo że podczas dzisiejszego spotkania nikt się publicznie nie podzielił doświadczeniami, to widać było, jak bardzo te warsztaty były potrzebne. Z pierwszych, nieśmiałych rozmów uczestniczki przeszły do uśmiechów, otwartości i rozmów o komunikacji czy budowaniu zespołu - podkreśla. 

Reklama

Jak dodawała,  praca w tym projekcie także ją nauczyła ogromu rzeczy, w tym wyrozumiałości, uważności, cierpliwości i lepszej komunikacji.

- Jako koordynatorka muszę dbać i o potrzeby grup, i o formalności wobec sponsora – a to bywa wyzwaniem. Nieraz widziałam, jak brak komunikacji potrafi rodzić napięcia. Ale nauczyłam się, jak temu zapobiegać i jak tłumaczyć rzeczy tak, aby każdy czuł się zaopiekowany. Najważniejsze jest jednak to, że ten projekt pokazał, jak wielką moc ma wspólnotowość. Czasem jedna mała inicjatywa potrafi połączyć całą wieś. W tym roku widziałam wiele takich momentów – chociażby „Ognisko Czterech Książek”, które było wręcz modelowym przykładem tego, czym powinien być projekt „Ja, TY, My Sąsiedzi”: sąsiedzi organizują coś dla sąsiadów, oddolnie, z serca, bez wielkich budżetów, ale za to z ogromnym zaangażowaniem. Ten projekt jest dla mnie wyjątkowy. Mogę śmiało powiedzieć, że traktuję go jak własne dziecko. Włożyłam w niego dużo serca, energii i czasu, ale satysfakcja – i efekty, które widzę w społecznościach – są tego warte - podsumowuje koordynatorka projektu Agnieszka Gleinert - Pobłocka. 

Reklama

„Wiankowe” zostaje – bo ludzie chcą być razem

Choć projekt formalnie dobiegł końca, to – jak zadeklarowano – tradycja „Wiankowego” będzie kontynuowana co roku w formule „koszykowej”. Kaszubski Uniwersytet Ludowy potwierdził chęć dalszego współorganizowania spotkań. To ważny sygnał: wspólnotowość, która narodziła się podczas trzyletniej pracy, nie zniknie wraz z końcem finansowania. Bo to nie projekt łączy ludzi – to ludzie łączą się dzięki projektowi.

A w Wieżycy, przy zapachu igliwia, dźwięku rozmów i szelestu wianków, było czuć jedno: ta sąsiedzka sieć naprawdę żyje.

Reklama

Zadanie Ja, Ty, My – Sąsiedzi realizowane przez Kaszubski Uniwersytet Ludowy finansowane było ze środków otrzymanych z Narodowego Instytutu Wolności - Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego (NIW-CRSO) w ramach Rządowego Funduszu Inicjatyw Obywatelskich NOWEFIO na lata 2021-2030.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 09/12/2025 12:12
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości