Reklama

Wiatr zwiastunem dobrych lat dla klanu Myszków

30/08/2011 13:09
20 sierpnia, przy wyjątkowo wietrznej pogodzie, odbył się trzeci już zjazd rodziny Marty i Józefa Myszków, rodem z Lisich Jam (gmina Sierakowice).

Część religijna uroczystości odbyła się w kościele na Wygodzie. I nawet tu, wewnątrz świątyni, powiewy wiatru dawały o sobie znać, oferując kilku pokoleniom rodziny "wyjątkowe efekty specjalne" - jak nazwał to koncelebrujący mszę świętą wraz z miejscowym wikarym, ks. Zenon Myszk, wnuk Marty i Józefa. Podczas uroczystości sakralnej bardzo często gasło światło, a co za tym idzie, przestawały działać mikrofony i organy.

- Może ten wiatr ma właśnie jakąś szczególną wymowę dla nas - mówił ks. Zenon. - Przecież nie od dziś wiadomo, że w historii Kościoła wiatr kojarzy się zawsze z wielkim przełomem, a mianowicie z Zesłaniem Ducha Świętego, które poruszyło Apostołów tak skutecznie, że przestali się obawiać wszystkiego i mogli z odwagą i mocą w sercu głosić Ewangelię. Może dziś ten wiatr zwiastuje jakiś przełom w naszej rodzinie?

Ksiądz Zenon Myszk, syn Adeli i Czesława Myszków, jest w tej chwili proboszczem parafii w Łebie i jednocześnie dziekanem tamtejszego dekanatu.
Po uroczystej mszy świętej członkowie rodu Myszków odwiedzili groby swoich zmarłych krewnych. To już też tradycja w tym klanie, że o tych, co odeszli, się nie zapomina. Tego dnia, wszyscy tworzą jedną wielką rodzinę.

W rodzinnym siedlisku w Lisich Jamach zawiadywanym dziś przez Danutę i Jana Kotłowskich, a zwanym Betlejem, odbyła się druga część uroczystości. Tu nadszedł czas na wspomnienia, jak również dzielenie się planami i marzeniami na kolejne lata. Wspólnie spędzany czas umilała kapela z Mściszewic.

Podczas tego trzeciego już zjazdu, klan Myszków miał okazję nie tylko zwiedzić wciąż zmieniającą się, piękną rodzinną posiadłość, ale też zapoznać się z profesjonalnie wykonanym drzewem genealogicznym rodu.

Pierwszy zjazd rodziny Myszków odbył się 30 czerwca 2001 roku. Wtedy spotkały się 133 osoby. Pomysł na podtrzymywanie więzi rodzinnych został wspólnie zaakceptowany i w myśl tej idei 19 sierpnia 2006 roku potomkowie Marty i Józefa zjechali się ponownie.

- Dziś, podczas trzeciego już zjazdu naszej rodziny, spotkały się 134 osoby, pięć pokoleń naszej rodziny - mówi Anna Skierczyńska, najmłodsza córka Marty i Józefa. - Poza moim rodzeństwem: Czesławem, Jadwigą i Teresą, nasi rodzice mogliby dziś przytulić do serca 28 wnuków, 64 prawnuków, 22 praprawnuków i 45 powinowatych.

Podczas zjazdu najstarszy, żyjący członek rodu, syn Marty i Józefa - Czesław, miał 82 lata, a najmłodsza praprawnuczka Karolinka - 2 miesiące i 10 dni. Większość rodu mieszka w powiecie kartuskim i lęborskim, a część w Warszawie i jej okolicy.

- Nasi rodzice wspólne życie spędzili w Lisich Jamach - kontynuuje pani Anna. - Od swego ojca Michała nasz tato otrzymał 30 morgów, porośniętej drzewami ziemi. Po wykarczowaniu postawił szkieletowo - szachulcową checz, składającą się z trzech izb i kuchni. Chata była skromna, bez energii elektrycznej, bieżącej wody, kaloryferów, ale czysta i przytulna. Ojciec, oprócz prac polowych, zajmował się kołodziejstwem, a mama prowadzeniem domu i wychowywaniem dzieci oraz sprzedażą produktów rolnych. Nasz dom był domem otwartym, do którego na pogawędki i wspólne modlitwy różańcowe, chętnie przychodzili sąsiedzi. W domu zawsze było dużo gości, zjeżdżała się rodzina, na posiłki przychodzili nauczyciele z miejscowej szkoły. Tę tradycję gościnności kontynuują dziś Danuta i Jan Kotłowscy, radośnie witając krewniaków i znajomych, darząc, czym chata bogata.

Społeczny przekrój rodziny Myszków jest dziś odbiciem ogólnego rozwoju i postępu w Polsce. Członkowie rodu wykonują różne profesje. W rodzinie jest ksiądz, dwóch zawodowych żołnierzy, policjant. Najliczniejszą grupę stanowią nauczyciele. Aż jedenaście osób z wykształceniem magister pedagogiki może samodzielnie prowadzić szkołę. Trochę mniejsze grono, bo osiem osób, posiada dyplom magistra inżyniera z zakresu budownictwa lądowego, inżynierii materiałowej, geodezji, informatyki i zarządzania. Inżynierów wspiera 12 magistrów od prawa karnego, ekonomii, bankowości, rachunkowości, turystyki, filozofii, lingwistyki stosowanej i filologii polskiej.

- Każde kolejne pokolenie wzbogaca historię naszego rodu i wnosi doń nowe wartości - powiedziała na zakończenie swej opowieści pani Anna. - Te spotkania pozwalają nam poznać głębiej dzieje rodziny, siebie nawzajem i umocnić łączące nas więzi.

W rodzinnym siedlisku zabawa trwała do późnych godzin nocnych.

Lucyna Puzdrowska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości