Śmigus - dyngus to jeden z najbardziej znanych zwyczajów wielkanocnych. Obecnie kojarzy się głównie z polewaniem wodą, na Kaszubach jednak tradycją było smaganie się gałązkami jałowca lub brzeziny.
Dawniej na śmigus - dyngus na Pomorzu mówiono szmaguster. Słowo pochodzące z języka niemieckiego oznaczało (oryg. Schmackostern) oznaczało tyle co wielkanocne trącanie. Od szmagania wzięło się smaganie i śmiganie, stąd słowo śmigus. Dyngus pochodzący od staroniemieckiego dingnus, dingnis oznacza okup, wykup - były nim datki od gospodyń, których odwiedzali chłopcy z życzeniami. Później dołączono do tego pogański, starogermański zwyczaj polewania się wodą. Dawniej był to po prostu wyraz radości po odejściu zimy. Z czasem Kościół przypisał do tego symbol oczyszczającej mocy wody. Na Kaszubach zwyczaj oblewania się wodą z rzecz i strumyków kultywowano w Wielką Sobotę.
Dawniej w tym regionie nie było zwyczaju polewania się wodą w Poniedziałek Wielkanocny. Zaczął się rozpowszechniać dopiero po 1920 roku. Tutaj królował zwyczaj smagania się gałązkami brzeziny lub jałowca.
- Degus, jak to mówimy jest jednym z najżywotniejszych zwyczajów. Zresztą niewiele kosztuje a sprawia wiele przyjemności.Już parę dni przed świętami chłopcy i dziewczęta zaopatrują się w zielone rózgi brzezinowe albo jałowcowe. Robi się to w tajemnicy; – młodzież bowiem wykrada je sobie, ażeby możność wydzielania razów zapewnić tylko sobie. Degowanie bowiem polega na smaganiu nóg drugiej osoby, a ponieważ zabieg ten jest niekiedy nawet bolesny – przyjemniej byłoby wydzielać razy niż je otrzymywać - opowiadał Franciszek Treder, założyciel Muzeum Kaszubskiego w Kartuzach podczas wywiadu , który przeprowadzał Leon Ropella (zapis rozmowy udostępniony przez kartuskie muzeum).
- "Wielkanocne trącanie" jest niczym innym jak pamiątką po cierpieniach Chrystusa, szczególnie jego biczowaniu i okaleczaniu cierniem.To już w Niedzielę Palmową chłopcy szli do lasu po brzozowe witki, by przez tydzień moczone w wodzie nabrały sprężystości, a ciernisty szakłak i jałowiec suszono, bo wyschnięte gałęzie bardziej kłuły. Tak przygotowaną "bożą rózgą" w Poniedziałek Wielkanocny nękano dziewczeta. Był ten czas na chłopców, bo im się odwzajemniały dziewczęta w następny dzień, czyli trzecie święto, bowiem niegdyś wtorek był jeszcze dniem świątecznym - pisze Roman Landowski w publikacji "Dawnych obyczajów rok cały. Między wiarą, tradycją i obrzędem".
Dziewczęta, by ustrzec się przed dyngowaniem i chłopcami starannie zamykały drzwi na klucz.
- Ci bardziej pomysłowi i wytrwali, często za zgodą rodziców dziewczyny lub po przekupieniu jej brata, już w niedzielę wieczorem chowali się na strychu czy w zapomnianej komórce, by przeczekać noc. O świcie zakradali się do sypialni i po odrzuceniu pierzyny śmigali swoje upatrzone ofiary po nogach i innych odsłoniętych nagościach - opisuje autor książki.
U młodych kawalerów śmigus był wyrazem zalotów. Mówiono, że kto mocniej smaga, ten bardziej kocha. Przestawał, gdy dziewczyna wykupiła się jajkami. Smaganiu w wielu regionacch Polski towarzyszyła przyśpiewka " Śmigu, śmigu po dyngusie, to są rany po Chrystusie. Dyngu, dyngus aja aja nie chcę chleba, jeno jaja".
- A ponieważ przeważnie deguje się leżących w łóżku albo nie całkiem ubranych, zabieg ten uważa się również jako pewnego rodzaju kontrolę – czy nogi się umyło, czy pościel jest czysta. Z konsekwencjami takiej kontroli muszą się liczyć przede wszystkim dziewczęta - mówił Franciszek Treder.
Mniej urodziwych dziewcząt nie odwiedzano. Te, które odwiedziło wielu chłopców, miały poczucie akceptacji i swojej atrakcyjności. Im bardziej dziewczyna miała czerwone nogi, tym większe miała powodzenie u kawalerów.
- Rózgowanie było dla dziewcząt karą za ich kuszenie i przesadną zalotność. Było czasem wiele bólu, ale każda chciała zostać wychłostana. W przeciwnym razie dziewczyna skazana była na wielki dyshonor, bo to oznaczało że nie była godna niczyjej uwagi. By uniknąć takiej "zniewagi" niejedna brzydula sama sobie wychłostała nogi, żeby wszyscy wiedzieli, że też ma swojego adoratora - pisał Roman Landowski.
Deyngujących obdarowywano jajka i ciastka. Im więcej się ich dało, tym rzadziej pojawiać się będzie robactwo w mieszkaniu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Kolejny pogański zwyczaj w sekcie katolickiej. Sekta katolicka śpiewa Alleluja a boi się wyjaśnić parafianom co znaczy to słowo.b
Piękny zwyczaj oby niezaginol....
Kolejny pogański zwyczaj w sekcie katolickiej. Sekta katolicka śpiewa Alleluja a boi się wyjaśnić parafianom co znaczy to słowo.b
Piękny zwyczaj oby niezaginol....