Wielkanoc na Kaszubach pełna była wyjątkowych obrzędów i zwyczajów. O tym, jak dawniej mieszkańcy regionu spędzali święta rozmawiamy z Barbarą Kąkol, dyrektor Muzeum Kaszubskiego w Kartuzach.
Jak dawniej przeżywano Wielkanoc na Kaszubach? Czy są zwyczaje, które dziś już zapomniano? Nie kultywujemy ich?
Wielkanocne zwyczaje na Kaszubach rozpoczynają się od Niedzieli Palmowej. Dziś w kościołach święci się bogato zdobione palmy, dawniej przynoszono gałązki wierzby. Ważne było, by ostrożnie donieść je do domów, tak by żaden kotek z bazi nie odpadł, bo wróżyło to złemu wylęgowi gąsiąt. Palmy potem zatykano za ramy obrazów, gałązki wkładano też do stodół i chlewa, by od nieszczęśliwych zdarzeń chronić całe gospodarstwo. Bazie kotki też proszkowano i spożywano jako środek leczniczy na ból gardła. Dawniej wierzono, że Wielki Czwartek to dobry okres na przesadzanie kwiatów,sadzenie drzew, malowano wtedy pnie białym wapnem i tradycję tę przekazywano z pokolenia na pokolenie. W Wielki Piątek Kaszubi smagali się gałązkami agrestu na znak pokuty i cierpienia pana Jezusa. W niektórych miejscowościach np. w Sierakowicach w Wielki Piątek był zwyczaj dokładnego wymiatania izb, śmieci należało wymieść poza posesję, co miało chronić obejście przed plagą robactwa. Jeden z najbardziej znanych zwyczajów, dziś już niekultywowany związany był z Wielką Sobotą, która miała też wymiar magiczny. Nocą lub nad ranem chodzono nad rzeki i strumyki i tam obmywano twarz wodą, wierzono bowiem, że ma ona magiczną, uzdrowicielską moc. Niektórzy zabierali nawet wodę z sobą do domów. Tradycja ta dotyczyła zwłaszcza dziewcząt, które wierzyły, że woda wpływa cudownie na urodę, leczy trądzik i usuwa krosty. Bardzo ważne było to, by wracając potem do domu nie oglądać się za siebie.
Jak na Kaszuby trafił zwyczaj malowania pisanek?
Był zawsze obecny w kaszubskiej tradycji. Jajka oznaczają nowe życie i są symbolem świąt. Jajek nie malowano w sposób znany nam dziś, barwiono je w łupinach cebuli i buraków, dopiero później zaczęto wykorzystywać kolorowy papier, którym farbowano jajka. Pisankami panny mogły wykupić się u kawalerów, którzy odwiedzali je w Wielkanocny Poniedziałek i smagali gałązkami jałowca lub brzozy. Po wręczeniu kolorowych jajek chłopak mógł zakończyć dygowanie.
Co jadało się podczas wielkanocnych świąt na Kaszubach?
Na Kaszubach początkowo nie było tradycji chodzenia ze święconką do kościoła. Na wielkanocne śniadanie jadano prażnicę, czyli jajecznicę na boczku. Często było tak, że po powrocie z rezurekcji śniadanie łączono już z obiadem. Na kaszubskich stołach królowały przede wszystkim jajka, pieczono baby i drożdżówkę. W zamożnych domach na stole pojawiał się rosół, gęsina, kaczka, królik. W bogatych gospodarstwach na święta urządzano świniobicie i spożywano m.in. zylc i salceson, ale w zwykłych domostwach świąteczne stoły były skromniejsze. Co ciekawe, królujący dziś na stołach żur dawniej był daniem postnym. Spożywano go podczas wielkiego postu. Podczas Triduum Paschalnego młodzi chłopcy chodzili z garem żuru i rozlewając go wołali "koniec twojego czasu", tworzono też oracje i fraszki ze śledziem, który też spożywano podczas postu. Na Wielkanoc przygotowywano też specjalnie zdobione masło, wkładano je do drewnianej formy w kształcie baranka.
Jak Kaszubi spędzali święta dawniej?
Niedziela Wielkanocna była dniem poświęconym rodzinie, spędzano ją w domach przy wspólnym biesiadowaniu, słuchano różnych historii i spożywano to, co przygotowywała gospodyni. Drugi dzień świąt miał charakter bardziej towarzyski. Odwiedzano rodzinę, sąsiadów. Dawniej okres Wielkiejnocy był czasem dawania na zapowiedzi, w tym okresie również kojarzono pary. Gospodarzy odwiedzał wrejarz, czyli swat i pytał czy ojciec wyraża zgodę, by dany chłopak przychodził na randki do jego córki.
Dziś w kwiaciarniach sklepach z artykułami dekoracyjnymi mnóstwo jest wielkanocnych ozdób, którymi można ozdobić dom. Jak dawniej dekorowano na Kaszubach domy na święta?
Domy przystrajano gałązkami brzózek i wierzby, ścinano je na dwa tygodnie przed świętami by ładnie rozkwitły. Domostwo było przystrojone skromnie, ale miało to swój urok.
Dziś w Wielkanocny Poniedziałek dzieci otrzymują do koszyczków upominki od zajączka. Jak było dawniej?
Dzieci na Kaszubach w Poniedziałek Wielkanocny szukały zajączka. Najpierw wykonywały ze słomy gniazda, które umieszczano w ogrodzie, pod drzewem bądź przy krzaczku. Rodzice wkładali tam różne słodkości, a potem przenosili gniazdo w inne miejsce. Szukanie upominku dawało dzieciom wiele radości.
A jak zajączek trafił na Kaszuby? Możliwe, że tradycja szukania go wzięła się z Niemiec, gdzie dzieci poszukują wielkanocnych jajeczek?
Bardzo możliwe, że zając pojawił się w naszej tradycji po tym, jak sąsiadami Kaszubów byli Niemcy. Nasze kultury się przenikały. Tradycja choinki również dotarła do nas z Niemiec, wcześniej nie było jej w polskich domach.
Dziś w Wielkanocny Poniedziałek głównie oblewamy się wodą. Jednak dawniej na Kaszubach królował jałowiec.
Tak, to zwyczaj śmigusa-dyngusa wyróżnia nas od innych regionów Polski. Dawniej nad ranem w poniedziałek panny odwiedzali kawalerowie z gałązkami jałowca lub brzozy i smagali dziewczyny nimi po nogach. Mniej urodziwych dziewcząt nie odwiedzano. Te, które odwiedziło wielu chłopców, miały poczucie akceptacji i swojej atrakcyjności. Im bardziej dziewczyna miała czerwone nogi, tym większe miała powodzenie u kawalerów.
MD-Z
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze