Reklama

Wielki jubileusz dha Wojciecha Dułaka. Od 45 lat dba o wysoki poziom gotowości bojowej strażaków z gminy Stężyca

Gdy miał 14 lat wstąpił do MDP. Cztery lata później zasilił szeregi członków czynnych, a mając 28 lat został powołany na komendanta gminnego. I funkcję tę pełni do dziś. Mowa o dh Wojciechu Dułaku, który świętuje 45-lecie służby Komendanta Gminnego ZOSP RP w Stężycy. Za wieloletnią współpracę dziękowały mu władze gminy i przedstawiciele wszystkich jednostek OSP podczas sobotniej uroczystości w Nowych Czaplach.

„Bogu na chwałę, Ojczyźnie w potrzebie i bliźniemu na ratunek” - to motto przyświecało sobotniej wyjątkowej uroczystości w Nowych Czaplach, gdzie świętowano 45. lecie służby Komendanta Zarządu Gminnego ZOSP RP w Stężycy - Wojciecha Dułaka.

Za jego działalność dziękowali mu przedstawiciele wszystkich jednostek z terenu gminy Stężyca, władze gminy, wiceszef kartuskiej straży, jak i Prezes Zarządu Powiatowego ZOSP RP w Kartuzach.

- Chcieliśmy podziękować panu za wszystkie te lata współpracy. Udało nam się przeżyć wiele lat owocnej współpracy. Na swoim koncie mamy wiele ważnych wydarzeń i myślę, że były one bardzo pozytywne, szczególnie w ostatnich latach, kiedy to przeszliśmy modernizację naszych jednostek. Był to okres, kiedy przeszliśmy największe przeobrażenie. Pana praca jest niedocenienia, bo to pan na co dzień współpracuje ze strażakami, dba, aby ich gotowość bojowa zawsze była na najwyższym poziomie. Całe swoje życie podporządkował pan tej służbie, działaniu na rzecz drugiego człowieka i za to bardzo dziękujemy. Życzymy zdrowia i kolejnych wielu lat owocnej współpracy - podkreślał wójt gminy Stężyca Tomasz Brzoskowski.

Reklama

Wojciech Dułak w wieku 14 lat wstąpił do młodzieżowej drużyny pożarniczej. Gdy osiągnął pełnoletność zasilił szeregi członków czynnych. W wieku 28 lat, w grudniu 1974 roku został powołany na funkcję komendanta gminnego i pełni ją do dziś. Jak wspomina, do straży „ciągnęło” go odkąd pamięta. Do tej pory spędził w niej około 60 lat, często poświęcając jej swój wolny czas.

- Na szczęście udało się dojść do kompromisu z żoną. Była bardzo wyrozumiała. Rozumiała moją pasję. Nie przeszkadzało jej, że sporo czasu zajmuję się strażą. Pamiętam taką sytuację związaną z pierwszym wyjazdem na szkolenie komendantów. Trwał tydzień. Żona wytrzymała, ale mój półtoraroczny syn mnie nie poznał - wspomina dh Wojciech Dułak.

Reklama

Jako komendant gminny, najogólniej ujmując, jest odpowiedzialny za utrzymanie gotowości bojowej jednostek OSP z tereny gminy. Podczas pełnienia jego funkcji zmienił się ustrój państwowy, a co za tym idzie także funkcjonowanie systemu ochrony przeciwpożarowej.

- Dużo zmieniło się wraz z wejściem w życie nowej ustawy o ochronie przeciwpożarowej. Cały sprzęt został przekazany na stan gminy. Trzeba było przejąć wszystkie obowiązki, których wcześniej nie było, a więc sprzęt, samochody, zaopatrzenie i rozliczenie paliwa. Trzeba było dokonać reorganizacji systemu ochrony przeciwpożarowej w gminie. Część jednostek zlikwidowaliśmy, co nie zawsze spotkało się z pozytywnych odzewem ich członków - zauważa dh Wojciech Dułak.

Reklama

- W 1993 roku zostałem zatrudniony jako inspektor ochrony przeciwpożarowej i BHP w Urzędzie Gminy w Stężycy. Obecnie jestem na emeryturze i dodatkowo zajmuje się ochroną przeciwpożarową w gminie - dodaje.

Poza sprawowaniem nadzoru nad działalnością ratowniczo-gaśniczą strażaków, sam też wyjeżdżał do akcji i brał udział w działaniach.

-W pamięci pozostają głównie te zdarzenia, w których giną ludzie. Pamiętam jeden z pożarów - baraku. Otrzymaliśmy zgłoszenie w momencie, gdy obiekt stał już cały w płomieniach. Gdy przybyliśmy na miejsce, barakowóz był już praktycznie spalony. Z przeprowadzonego wywiadu wynikało, że wewnątrz mieli znajdować się ludzie. Jeden na szczęście opuścił barak, drugi w nim został. W zgliszczach znaleźliśmy zwęglone ciało. Wypadki drogowe - śmiertelne. Było ich sporo - przyznaje nasz rozmówca.

Reklama

- Na szczęście nasza służba nie tylko wiąże się z przykrymi zdarzeniami. Było też sporo śmiesznych zdarzeń, szczególnie tych związanych ze zwierzętami. Raz otrzymaliśmy zgłoszenie o dyżurnego Stanowiska Kierowania KP PSP w Kartuzach o kocie uwięzionym na drzewie na terenie jednego z ośrodka wypoczynkowa. Straż zaalarmowała jakaś zaniepokojona kobieta. Przyjechaliśmy na miejsce. Sprawiliśmy drabinę. Jeden ze strażaków wszedł na nią, a kot postanowił uciec jeszcze wyżej. Nie było szans, byśmy go zdjęli. Ale jak to z kotami bywa, sam zszedł z drzewa - dodaje. 

Jubileusz 45.lecia pełnienia funkcji Komendanta Zarządu Gminnego ZOSP RP w Stężycy, był czasem do refleksji i spojrzeniem do przeszłości. Zapytany o to, czy mając świadomość tego, ile wyrzeczeń kosztuje służba w straży, wybrałby tę samą drogę, odpowiada bez zastanowienia.

Reklama

- Tak. Zdecydowanie tak. Nie wyobrażam sobie życia bez straży. Straż jest we mnie zakorzeniona i nie chce wyjść - śmieje się dh Wojciech Dułak.

- Nie ma ludzi nie zastąpionych. Liczę się z tym, że będę musiał odejść ze straży. Ten czas na pewno nastąpi - dodaje.

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Osp - niezalogowany 2020-02-02 20:29:01

    Chłop wysoki to i poziom straży też wysoki, hihihi... Gratuluję !

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2020-02-07 10:04:16

    Panie Wojtku, gratulacje i wszystkiego najlepszego. Mieszkaniec Stężycy

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości