Reklama

Wielki Tydzień i Święta Wielkanocne w dawnych zwyczajach i obrzędach kaszubskich

Wielki Czwartek to w kościele katolickim początek tzw. Triduum Paschalnego. Dla wiernych jest to niezwykle ważny czas, wypełniony duchowym przygotowaniem do wielkiej radości ze Zmartwychwstania Chrystusa. Z okresem wielkanocnym na Kaszubach związanych jest bardzo wiele ciekawych obrzędów i tradycji. Z okazji rozpoczynających się wkrótce świąt postanowiliśmy przypomnieć te dawno zapomniane.

Z okresem wielkanocnym związanych jest na Kaszubach bardzo sporo zwyczajów i obrzędów. Wiele tradycji związanych jest już z początkiem Wielkiego Tygodnia, czyli Niedzielą Palmową.

- Obecnie w kościołach święci się bogato zdobione palmy, dawniej przynoszono gałązki wierzby. Ważne było, by ostrożnie donieść je do domów, tak by żaden kotek z bazi nie odpadł, bo wróżyło to złemu wylęgowi gąsiąt. Palmy potem zatykano za ramy obrazów, gałązki wkładano też do stodół i chlewa, by od nieszczęśliwych zdarzeń chronić całe gospodarstwo. Bazie kotki też proszkowano i spożywano jako środek leczniczy na ból gardła - opowiada Barbara Kąkol, dyrektor Muzeum Kaszubskiego w Kartuzach.

Co ciekawe dawniej wierzono, że Wielki Czwartek to bardzo dobry dzień na prace w ogrodzie. Kaszubi wówczas przesadzali kwiaty, sadzili drzewka, malowali pnie białym wapnem. Zwyczaj ten dziś już zapomniany, dawniej przekazywano z pokolenia na pokolenie.

Z kolei w Wielki Piątek, dzień Męki Pańskiej przed laty na Kaszubach przeżywano wyjątkowo. Na znak pokuty i cierpienia Jezusa smagano się gałązkami agrestu. Tego dnia wszystkich wiernych obowiązuje ścisły post. Dawniej tego dnia na Kaszubach spożywano tylko chleb, wodę i nieomaszczone ziemniaki. Wielki Piątek był też dniem ostatnich świątecznych porządków.

- W niektórych miejscowościach na Pomorzu w Wielki Piątek był zwyczaj dokładnego wymiatania izb, śmieci należało wymieść poza posesję, co miało chronić obejście przed plagą robactwa. Zwyczaj ten kultywowano między innymi w Sierakowicach - opowiada Barbara Kąkol.

Jeden z najbardziej znanych zwyczajów, dziś już niekultywowany związany był z Wielką Sobotą, która miała też wymiar magiczny.

- Nocą lub nad ranem chodzono nad rzeki i strumyki i tam obmywano twarz wodą, wierzono bowiem, że ma ona magiczną, uzdrowicielską moc. Niektórzy zabierali nawet wodę z sobą do domów. Tradycja ta dotyczyła zwłaszcza dziewcząt, które wierzyły, że woda wpływa cudownie na urodę, leczy trądzik i usuwa krosty. Bardzo ważne było to, by wracając potem do domu nie oglądać się za siebie - opowiada dyrektor muzeum.

Co ciekawe, królujący dziś na stołach żur dawniej był daniem postnym. Spożywano go podczas wielkiego postu. Podczas Triduum Paschalnego młodzi chłopcy chodzili z garem żuru i rozlewając go wołali "koniec twojego czasu", tworzono też oracje i fraszki ze śledziem, który też spożywano podczas postu. Na Wielkanoc przygotowywano też specjalnie zdobione masło, wkładano je do drewnianej formy w kształcie baranka.

Niedziela Wielkanocna była dniem poświęconym rodzinie, spędzano ją w domach przy wspólnym biesiadowaniu, słuchano różnych historii i spożywano to, co przygotowywała gospodyni. Drugi dzień świąt miał charakter bardziej towarzyski. Odwiedzano rodzinę, sąsiadów.

- Dawniej okres Wielkiejnocy był czasem dawania na zapowiedzi, w tym okresie również kojarzono pary. Gospodarzy odwiedzał wrejarz, czyli swat i pytał czy ojciec wyraża zgodę, by dany chłopak przychodził na randki do jego córki - opowiada Barbara Kąkol.

Na Kaszubach początkowo nie było tradycji chodzenia ze święconką do kościoła. Na wielkanocne śniadanie w świąteczną niedzielę jadano prażnicę, czyli jajecznicę na boczku.

- Często było tak, że po powrocie z rezurekcji śniadanie łączono już z obiadem. Na kaszubskich stołach królowały przede wszystkim jajka, pieczono baby i drożdżówkę. W zamożnych domach na stole pojawiał się rosół, gęsina, kaczka, królik. W bogatych gospodarstwach na święta urządzano świniobicie i spożywano m.in. zylc i salceson, ale w zwykłych domostwach świąteczne stoły były skromniejsze - mówi Barbara Kąkol.

Dzieci na Kaszubach w Poniedziałek Wielkanocny szukały zajączka. Najpierw wykonywały ze słomy gniazda, które umieszczano w ogrodzie, pod drzewem bądź przy krzaczku. Rodzice wkładali tam różne słodkości, a potem przenosili gniazdo w inne miejsce.

Jednym z najbardziej charakterystycznych wielkanocnych zwyczajów kaszubskich jest śmigus-dygus. Dziś w Wielkanocny Poniedziałek głównie oblewamy się wodą. Jednak dawniej na Kaszubach królował jałowiec. Nad ranem w poniedziałek panny odwiedzali kawalerowie z gałązkami jałowca lub brzozy i smagali dziewczyny nimi po nogach.

- Mniej urodziwych dziewcząt nie odwiedzano. Te, które odwiedziło wielu chłopców, miały poczucie akceptacji i swojej atrakcyjności. Im bardziej dziewczyna miała czerwone nogi, tym większe miała powodzenie u kawalerów - mówi dyrektor muzeum.

W kaszubskiej tradycji od zawsze obecny był też zwyczaj malowania pisanek. Jajka oznaczają nowe życie i są symbolem świąt.

- Jajek nie malowano w sposób znany nam dziś, barwiono je w łupinach cebuli i buraków, dopiero później zaczęto wykorzystywać kolorowy papier, którym farbowano jajka - opowiada Barbara Kąkol.

To właśnie pisankami panny mogły wykupić się u kawalerów, którzy odwiedzali je w Wielkanocny Poniedziałek z dygusem. Po wręczeniu kolorowych jajek chłopak mógł zakończyć dygowanie.

MD-Z
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości