Kartuskie Hospicjum „Dom Nadziei” potrzebuje dalszego wsparcia, by móc rozwijać opiekę nad ciężko chorymi i ich rodzinami. We wtorek placówkę odwiedzili wojewoda pomorska Beata Rutkiewicz oraz poseł Stanisław Lamczyk. Rozmawiano o finansowaniu hospicjum, opóźnieniach w płatnościach za nadwykonania, planowanym zakupie karetki oraz roli samorządów, które od początku współtworzą tę placówkę.
Wizyta w kartuskim hospicjum miała przede wszystkim zwrócić uwagę na potrzeby placówki oraz znaczenie opieki hospicyjnej. Beata Rutkiewicz odwiedziła „Dom Nadziei” po raz pierwszy. Towarzyszył jej poseł Stanisław Lamczyk, który – jak sam podkreślał – z kartuskim hospicjum związany jest praktycznie od początku jego działalności.
Wojewoda przyznała, że wizyta w hospicjum wiąże się z trudnymi emocjami. Jednocześnie, jak zaznaczyła, pobyt w takim miejscu może przynieść również zupełnie inne odczucia.
– Jeśli miałabym powiedzieć o emocjach, to oczywiście jest to wielki smutek i też strach przed przyjazdem. Ale z drugiej strony, kiedy się tutaj przychodzi, pojawia się taki optymizm, że są takie miejsca, które dbają o osoby, które odchodzą, ale również o ich rodziny – mówiła Beata Rutkiewicz.
Zdaniem wojewody opieka hospicyjna jest tematem, którego nie można spychać na dalszy plan. Starzenie się społeczeństwa i zmiany modelu rodzinnego sprawiają, że w przyszłości zapotrzebowanie na tego typu pomoc może być jeszcze większe.
– To, że jesteśmy tutaj z panem posłem, odwiedzamy takie miejsca i staramy się wspierać je w różny sposób, również swoją obecnością, pokazuje, że nie możemy od tego tematu uciekać. Państwo również w tych najtrudniejszych momentach dla rodziny powinno stanąć i wspomagać właśnie takie miejsca, które pozwalają na godne odejście – podkreśliła.
Beata Rutkiewicz zwróciła również uwagę na zmiany zachodzące w rodzinach, także na Kaszubach. Coraz częściej nie są one już wielopokoleniowe, a osoby starsze i ciężko chore nie zawsze mogą liczyć na całodobową opiekę najbliższych.
– Musimy też pamiętać, że nasze rodziny, również na Kaszubach, się zmieniają. Nie mamy już tych rodzin wielopokoleniowych i bardzo trudno będzie w przyszłości wymagać od naszych rodzin, aby się nami zajęły. To jest też nasza przyszłość – żeby pamiętać o tym i wspierać dzisiaj, kiedy możemy, takie właśnie miejsca – mówiła wojewoda.
Podczas spotkania poruszono również kwestie związane z finansowaniem placówki. Wojewoda wskazywała, że hospicja potrzebują nie tylko bieżącego finansowania, ale również środków na inwestycje i rozwój.
– Byłam tutaj w Hospicjum w Kartuzach po raz pierwszy. Ostatnio odwiedzałam hospicjum w Gdańsku. To są miejsca, które potrzebują inwestycji. Tutaj największa inwestycja jest już za hospicjum, natomiast w Gdańsku trwa obecnie budowa nowego miejsca. To zawsze są wyzwania – kwestia zebrania środków i zaangażowania ludzi dobrej woli – zaznaczyła.
Jak dodała, jednym z ważnych tematów są również programy rządowe wspierające działalność hospicjów.
– W Ministerstwie Zdrowia jest program, który wspiera hospicja. W tym roku nie został uruchomiony i tutaj z uczciwością muszę to przyznać. Rozmawiamy jednak, patrząc na całą siatkę potrzeb w kraju, że być może w kolejnym roku trzeba będzie ten program uruchomić po raz kolejny, ponieważ jest on od czasu do czasu uruchamiany – powiedziała Beata Rutkiewicz.
Reklama
O finansowych wyzwaniach, z jakimi na co dzień mierzy się „Dom Nadziei”, mówił ks. Marek Trybowski, dyrektor kartuskiego hospicjum. Jak podkreślił, jednym z podstawowych problemów jest wysokość kontraktu, który placówka otrzymała trzy lata temu, gdy rozpoczynała działalność.
– Jednym z problemów, z którymi się mierzymy, jest bardzo niski kontrakt, który otrzymaliśmy trzy lata temu, kiedy hospicjum rozpoczynało działalność. Później weszła w życie ustawa, która zniosła limitowanie tych usług. Od tego czasu NFZ rzeczywiście płaci również za nadwykonania, ale czasami robi to z bardzo dużym opóźnieniem. W efekcie zdarza się, że przez pół roku, a nawet dłużej, musimy kredytować te świadczenia – wyjaśnił ks. Marek.
Reklama
W tej sytuacji dużym wsparciem dla placówki pozostają mieszkańcy i darczyńcy. Hospicjum korzysta m.in. ze środków przekazywanych w ramach 1,5 proc. podatku oraz zbiórek organizowanych podczas pogrzebów.
– Trzeba jednak przyznać, że również dzięki Państwu i temu, że opinia o naszym hospicjum jest dobra, mieszkańcy angażują się w przekazywanie 1,5 procent podatku na naszą działalność czy w zbiórki organizowane najczęściej podczas pogrzebów jako forma pomocy dla hospicjum – mówił dyrektor.
Jak zaznaczył, dzięki temu placówka może w pewnym stopniu zachować płynność finansową i ograniczać konieczność korzystania z komercyjnego finansowania.
Mimo trudności finansowych kartuskie hospicjum nie rezygnuje z rozwoju. W drugim roku działalności placówka zakupiła kolejny samochód wykorzystywany w opiece domowej nad pacjentami.
Obecnie jednym z najważniejszych planów jest zakup karetki.
– Teraz pracujemy nad zakupem karetki, która umożliwiłaby transport chorych do szpitala w sytuacjach, kiedy potrzebna jest bardziej specjalistyczna pomoc medyczna, na przykład ze strony oddziału medycznego czy chirurgii – poinformował ks. Marek Trybowski.
Hospicjum współpracuje przy tym z Powiatowym Centrum Zdrowia w Kartuzach.
– Mamy bardzo dobrą współpracę z naszym PCZ-em, wzajemnie się wspieramy. To są właśnie te zadania, które stoją przed nami i które staramy się sukcesywnie realizować – podkreślił dyrektor.
Dla posła Stanisława Lamczyka wtorkowa wizyta miała również wymiar osobisty. Parlamentarzysta przypomniał, że zna historię kartuskiego hospicjum od początków jego działalności.
– Księdzu Markowi towarzyszę właściwie od samego początku – jeszcze wtedy, kiedy były pierwsze kontrakty na hospicjum domowe, a później, gdy pojawiły się problemy związane z prawem i pozwoleniami. Wszystko to tutaj wspólnie przeżywaliśmy – mówił.
Reklama
Poseł wspominał także pierwsze rozmowy dotyczące powstania hospicjum stacjonarnego oraz spotkania z samorządowcami poświęcone możliwościom jego finansowania.
– Pamiętam również pierwsze hospicjum stacjonarne i pierwsze spotkania, które organizowałem z samorządowcami. Podjęcie decyzji o finansowaniu tego przedsięwzięcia nie było łatwe – były problemy z przepisami i wiele rzeczy trzeba było przepracować. Ostatecznie jednak udało się to wszystko przeprowadzić – zaznaczył.
Jak dodał, jest dumny z tego, jak placówka rozwijała się na przestrzeni kolejnych lat.
Podczas wizyty zwracano uwagę nie tylko na kwestie finansowe i medyczne. Wojewoda podkreślała znaczenie osób, które na co dzień pracują w hospicjum, ale również wolontariuszy.
– Nie ukrywam, że taką moją myślą jest również to, żeby mówić o tych osobach, które tutaj pracują, ale także o wolontariuszach, którzy przychodzą, żeby pomagać. Są wśród nich również młodzi ludzie, jak się dzisiaj dowiedziałam. To pozwala z takim optymizmem myśleć o kolejnym pokoleniu – mówiła Beata Rutkiewicz.
Podobne spostrzeżenia miał poseł Stanisław Lamczyk. Jak przyznał, sam nie zdawał sobie sprawy z tego, jak duża grupa osób angażuje się w działalność kartuskiego hospicjum.
– Jestem pełen podziwu dla pracy księdza Marka, ale również całego zespołu ludzi, którzy tutaj pracują i każdego dnia angażują się w pomoc pacjentom i ich rodzinom. Kiedy dowiedzieliśmy się, ile osób, ilu wolontariuszy i młodzieży angażuje się w działalność hospicjum, przyznam, że sam nie miałem świadomości, jak duża jest to skala – podkreślił.
Samorządy współtworzyły hospicjum
Kartuskie Hospicjum „Dom Nadziei” od początku było przedsięwzięciem, w które zaangażowały się samorządy z terenu powiatu kartuskiego. Wszystkie samorządy powiatu są współautorami powstania hospicjum, a ich zaangażowanie było jednym z elementów, które pozwoliły stworzyć i rozwijać placówkę.
Do tej historii nawiązywał również poseł Stanisław Lamczyk, wspominając pierwsze spotkania z samorządowcami i rozmowy dotyczące finansowania hospicjum.
Dziś przed placówką stoją kolejne wyzwania. Jak podkreślała wojewoda Beata Rutkiewicz, istnieje przestrzeń do dalszej współpracy i wsparcia hospicjum przez lokalne samorządy.
– Tutaj, w powiecie kartuskim, rozmawiamy również o pewnym wsparciu dla hospicjum. Jest przestrzeń do współpracy, bo praktycznie wszyscy samorządowcy, z którymi rozmawiamy, czują to miejsce. Ta pomoc prawdopodobnie w jakimś czasie nadejdzie kolejna – zapowiedziała.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze