Reklama

Wszyscy grają, jeden wygrywa

17/07/2005 04:47
Rozmowa z Robertem Chojnackim, saksofonistą De Mono, gwiazdy II Biesiady Kaszubskiej

Przed Wami kolejne ciężkie lato, dopiero wróciliście z Włoch, w perspektywie występy w ramach Koncertowego Lata RMF. Jak to znosicie? Nie macie już czasami dość koncertowania?

Taki zawód, taka praca. Cieszymy się z każdego koncertu. Nie jest to żadna kurtuazja z powodu koncertu w Kartuzach. Jeżeli można, jeżeli zdrowie pozwala, to trzeba grać.

Jak sytuujecie siebie na scenie muzycznej w Polsce? To już prawie 20 lat, a niektórzy stawiają Was w szeregu obok Łez, Ryszarda Rynkowskiego czy nie istniejącego już Ich Troje...

Nie oceniamy tego, bo to nie ma sensu. Równie dobrze mogą nas stawiać obok Połomskiego, który 50 lat gra na scenie, czy obok Ireny Santor... To jest zawód. Nam, jako jednemu z nielicznych zespołów z lat 80., udało się przetrwać. W pewnym momencie było około 20 dobrych kapel działających pod szyldem "krajowa scena młodzieżowa" i wszystkie gdzieś się rozmyły, przestały grać. Okazało się, że jest to jak los na loterii - wszyscy grają, jeden wygrywa.

Nie myślicie o zmianie stylu, by zyskać większą popularność?

Nam nie chodzi o zdobywanie popularności, bo mówiąc nieskromnie, jesteśmy popularni. Mamy na koncie 9 płyt i jest z czego wybierać. Młodzież, która zaczynała nas słuchać, podobnie jak my, nie stoi w miejscu. To teraz już "starsza młodzież", która ma swoje rodziny i z nimi przychodzi na koncerty. Taka zmiana pokoleniowa wśród naszych odbiorców jest naturalna.

Najbliższe plany studyjne De Mono?

Planujemy wydać płytę jesienią. Wchodzimy do studia we wrześniu, ale bez żadnego napięcia, bo teraz sami wydajemy swoje płyty. Materiał będzie na pewno bardziej rockandrollowy, bardziej gitarowy. Chcemy, żeby była to płyta, która "zaskoczy".

Czyli szukacie nowej grupy odbiorców?

Nie, nie podoba się nam po prostu to, co gra się w radiach. Dlatego, że w radiach obowiązuje obecnie lista 4-5 przebojów, które lecą na okrągło, bez żadnego udziału prowadzącego. Tylko w Polsce tak się dzieje, bo Zachód przerabiał to 20 lat temu. Jest tragedią to, że w radiach nie ma audycji, nie ma żywego słowa. Jedynym przerywnikiem są tragiczne - najczęściej - wiadomości, nadawane o pełnych godzinach.

Co sądzicie o umieszczaniu utworów w Internecie, być może całych płyt?

To jest to, do czego wszyscy zmierzamy. Kompaktu nie będzie, za 2 lata okaże się przeżytkiem jak płyta winylowa. Jest to nowy etap, na który nie zwrócili uwagi nawet zawodowcy w Stanach w pewnym momencie. Płyty są za drogie. W Polsce? Uważam, że płyta powinna kosztować 10 złotych, góra 20, a na pewno nie 50. O płycie kompaktowej możemy już mówić w czasie przeszłym.

Perspektywy rozwoju więc są, macie wiernych fanów. Ile lat grania możecie im jeszcze obiecać?

Ja nie mogę nic obiecać. To Najwyższy Reżyser na górze stawia każdemu tyle i tyle i to On wie. Uważam, że jeśli będę się dobrze czuł z tym, to robię, to moje bycie na scenie będzie umotywowane i usprawiedliwione.

Rozmawiał:

Waldemar Gojtowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Anna - niezalogowany 2005-07-26 10:47:50

    Cieszę się, że De Mono było w Kartuzach. Byłam już na kilku ich koncertach i nigdy nie wracałam rozczarowana <tak jak po Mandarynie - bez urazy dla jej fanów>. Kapela gra na żywo, śpiewa na żywo a Playback nigdy nie wchodził w grę. Tak trzymać.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości