Reklama

Wyczyścili ze śmieci teren wokół Jeziora Tuchomskiego

Na parkingu przy jeziorze spotkało się w sobotnie przedpołudnie około 50 osób, aby wziąć udział w zbiórce śmieci, które zalegają wokół Jeziora Tuchomskiego. Po zakończonej akcji okazało się, że zapełniono po brzegi aż 60 worków. Najwięcej było szkła, butelek plastikowych i materiałów budowlanych. Ponadto zebrano dwa pełne worki… pampersów i trzy egzemplarze materaców.

Organizatorzy akcji byli: Nadleśnictwo Kolbudy, sołectwa Warzenko i Tuchom, Stowarzyszenie Vis Vitalis, grupa Off Road Trójmiasto 4x4, społeczna straż rybacka przy kole wędkarskim 41 Gdynia miasto oraz mieszkańcy Tuchomia i okolic.

Jezioro ma trzech właścicieli - gminę Przodkowo, Szemud i Żukowo. Z tego też powodu Tadeusz Skrzyński, sołtys Warzenka uznał, że należy włączyć się do wspólnego sprzątania. Uważa też, że to jeden ze sposobów polepszenia w znacznej mierze czystości wody w jeziorze.

Aleksander Mazurowski przyjechał z kolegami z grupy Off Road Trójmiasto 4x4, chcąc pomóc w sprzątaniu śmieci. Dlaczego? - Mówią, że my tylko niszczymy, a tak naprawdę dołączamy do tych, którzy likwidują wszystko to, co zostało niepotrzebnie wyrzucone i szpeci piękny krajobraz.

Sześć osób reprezentowało społeczną straż rybacką przy Kole Wędkarskim 41 Gdynia miasto.

- My na co dzień opiekujemy się tym jeziorem z tej racji, że przydzielił go nam okręg gdański Polskiego Związku Wędkarskiego - powiedział Jan Wołowicz, komendant społecznej straży rybackiej. - Kiedyś nikt nam nie pomagał, sami sprzątaliśmy. To co dzisiaj zebraliśmy to kropelka. Przed laty średnio wynosiliśmy stąd około 100 worków. Uważam, że idzie ku lepszemu.

Po zakończonej akcji z taka diagnozą zgodził się leśniczy Jarosław Gadziński z Leśnictwa Borowiec, który wydał około 60 worków. Wszystkie były pełne, ale ich ilość w porównaniu z poprzednimi zbiórkami śmieci znacznie się zmniejszyła.

- Takimi akcjami nie wysprzątamy wszystkiego, ale chodzi też o to, by zwrócić uwagę na problem wyrzucania śmieci - stwierdził leśniczy Jarosław Gadziński. - Bardzo cieszy też fakt, że dorośli angażują w to dzieci, a jest ich dzisiaj naprawdę sporo.

Ci, którzy po zakończonej pracy wrócili na parking przy jeziorze, stwierdzili, że przydałby się tam pojemnik na śmieci dla zmotoryzowanych turystów.

Nadleśnictwo Kolbudy rocznie wydaje około 300 tys. złotych na zbieranie śmieci, w tym leśnictwo Borowiec 20 tys. zł. To dotyczy tylko robocizny. Doliczyć jeszcze trzeba finansowanie utylizacji i wywozu śmieci.

Po zakończeniu zbiórki wszyscy spotkali się przy ognisku i kiełbaskach. Przy tej okazji kwestowano na rzecz chorych na białaczkę. Akcję "Dorwij blasta" przy współpracy z Fundacją z Pompą organizują kartuscy leśnicy, do których dołączyli ich koledzy z innych nadleśnictw. Zbierają pieniądze na oddział chemioterapii dla dzieci w szpitalu w Gdańsku. Po zakończeniu zbiórki organizatorzy zamierzają na rowerach przejechać trasę z Kartuz do Gdańska, aby przekazać otrzymane datki.

Longina Templin
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości