Reklama

Zagraniczne występy Discantusa

03/01/2013 12:10
Przedświąteczne tournee mają za sobą członkowie chóru Discantus w Gowidlina. W połowie grudnia grupa gościła w Belgii, w zaprzyjaźnionej z Sierakowicami gminą Saint Ghislain. - Po sukcesie jaki chór osiągnął przed dwoma laty na belgijskiej ziemi, przyszło nam ponownie cieszyć śpiewem serca osób, które podobnie jak my, kochają muzykę oraz w przedświątecznej gonitwie nie zapominają o prawdziwych wartościach, które są ideą Bożego Narodzenia - mówią śpiewacy z Kaszub.

Wyjazd z Gowidlina nastąpił 12 grudnia w godzinach porannych. Mieliśmy przed sobą długą drogę do pierwszego hotelu, w okolicach Hannoveru. Pierwszy koncert zaplanowany został na następny dzień w domu opieki społecznej w Waterloo. Miejsce to było nam dobrze znane, gdyż mieliśmy już okazję zaprezentować się przed pensjonariuszami i ich opiekunami w 2010 roku. Koncert został przyjęty z ogromnym wzruszeniem, które i nam się udzieliło. Po występie zostaliśmy poproszeni o wręczenie kwiatów jubilatom, którzy obchodzili tego dnia swoje święto oraz o wykonanie jeszcze jednej kolędy, co uczyniliśmy z wielką radością.

Z Waterloo udaliśmy się do hotelu Le Cosaque. Po rozlokowaniu się chórzyści mieli chwilę dla siebie. Wieczorem udaliśmy się do Maison du Peuple w Thulin gdzie zastaliśmy wypełnioną po brzegi oczekującą na nas salę koncertową. Po koncercie odbyła się wspólna kolacja, podczas której była możliwość porozmawiania z biesiadnikami. Spotkaliśmy się z ogromnym zainteresowaniem naszą artystyczną działalnością. Dowodem udanego koncertu było spore zainteresowanie publiczności naszą płytą z kolędami Gòde na Kaszëbach, którą wydaliśmy na chwilę przed wyjazdem za granicę.

Następny dzień zapowiadał się mniej pracowicie, ponieważ do południa mieliśmy czas wolny. W ramach popołudniowej siesty udaliśmy się na basen, by zregenerować siły przed wieczornym koncertem świątecznym w Neufmaison. Jeszcze przed występem zostaliśmy zaproszeni na uroczystą kolację do restauracji. Jedzenie było znakomite. Z dopisującymi nam humorami udaliśmy się do kościoła by się koncertowo zaprezentować. Po przywitaniu nas przez stronę belgijską, rozpoczęliśmy prezentację przygotowanych przez nas kolęd, głównie polskich i kaszubskich, które rozradowały serca wszystkich słuchaczy. Najlepiej świadczą o tym owacje na stojąco oraz zainteresowanie naszą świąteczną płytą. Po koncercie udaliśmy się na bożonarodzeniowy kiermasz, gdzie każdy z nas mógł nabyć pamiątkę dla siebie i najbliższych oraz skosztować tradycyjnych potraw i napojów serwowanych przez belgijską kuchnię.

Na dzień następny zaplanowane zostały dwa koncerty. Pierwszy odbył się w domu opieki w Louviere, a następny w kościele w Charleroi. Oba zostały przyjęte bardzo radośnie. Słowom uznania dla naszej pracy nie było końca. Po koncercie w Charleroi zostaliśmy zaproszeni na kolację, która byłą niemałą ucztą dla naszego podniebienia. Po posiłku zostaliśmy jeszcze poproszeni o wykonanie kilku kolęd, po czym zaczęły się wspólne śpiewy z gośćmi ze strony belgijskiej. Czas jednak gonił nieubłaganie, a następny dzień zapowiadał się bardzo pracowicie, dlatego po serdecznym podziękowaniu za ciepłe przyjęcie, udaliśmy się do naszego hotelu.

Nadeszła niedziela. Z samego rana udaliśmy się do miejscowego kościoła, aby uświetnić śpiewem niedzielną eucharystię. Po zakończeniu mszy świętej zaśpiewaliśmy także kilka polskich kolęd. W podzięce przygotowano nam bardzo miłą niespodziankę, mianowicie po wyjściu z kościoła dzwony - carillon zaczęły wybijać melodię piosenki "Kaszebscze jezora", której wysłuchanie sprawiło nam niesamowitą przyjemność.

Następnie zaplanowany mieliśmy koncert w domu opieki w Baudour. Po obiedzie oraz deserze, którym zostaliśmy uraczeni, zgromadziliśmy się, aby zaśpiewać nasze najpiękniejsze kolędy. Publiczność z wielkim aplauzem przyjęła nasze wykonanie, a największe wrażenie zrobiła na nich kolęda "Cicha noc", której ostatnią strofę wykonaliśmy po francusku. Ostatni tego dnia występ, a także ostatni występ na belgijskiej ziemi, odbył się w kościele w Morlanwelz. Był to uroczysty koncert świąteczny, w którym udział wziął także miejscowy chór. Publiczność bardzo żywo reagowała na wykonywane kolędy. Widać było, że byli pod wielkim wrażeniem pracy, jaką przyszło włożyć wszystkim artystom, aby zrealizować tak wspaniały koncert.

Dopełnieniem wieczoru był spektakularny finał, podczas którego dwa chóry z towarzyszeniem orkiestry wykonały utwór White Christmas. Oklaskom i głosom zachwytu nie było końca! Był to nasz ostatni dzień spędzony w Belgii, nazajutrz mieliśmy udać się w drogę do Holandii.

Celem naszej podróży była Haga, gdzie w polskiej ambasadzie mieliśmy okazję naszym śpiewem uświetnić tradycyjne spotkanie przedświąteczne dla polskich pracowników instytucji i trybunałów międzynarodowych mających siedzibę w mieście. Zanim jednak dotarliśmy do ambasady udaliśmy się na spacer po przepięknych haskich ulicach, które swoim klimatem i świąteczną atmosferą urzekały każdego z nas. Czasu było niewiele, jednak każdy kto chciał, zdążył kupić pamiątki oraz napić się rozgrzewającej herbaty w uroczej knajpce w samym sercu miasta.

O umówionej godzinie zjawiliśmy się w gmachu polskiej placówki dyplomatycznej. Po uroczystym przywitaniu gości i naszego chóru przez ambasadora Jana Borkowskiego, oraz pokrzepiającym słowie polskiego księdza, który także został zaproszony na tę okazję, nadszedł czas na występ. Zaprezentowaliśmy kolędy polskie, angielskie oraz kaszubskie, co spotkało się z ogromnym zachwytem ze strony zaproszonych gości. Na koniec wspólnie odśpiewaliśmy kolędę "Gdy się Chrystus rodzi", po czym nastąpiło łamanie się opłatkiem, a następnie wspólna wieczerza. Na stole pojawiły się tradycyjne polskie potrawy wigilijne, które smakowały wyśmienicie! Podczas kolacji usłyszeliśmy wiele słów uznania dla naszej pracy oraz życzeń dalszej wspaniałej kariery. Mogliśmy także wymienić uwagi na temat różnic w obyczajach polskich i holenderskich oraz podzielić się uwagami dotyczącymi kultury kaszubskiej. Po raz kolejny spotkaliśmy się z ogromnym zainteresowaniem naszym regionem oraz językiem kaszubskim.

Koncert w Hadze był naszym ostatnim występem na tym turnee. Jednak nie oznaczało to końca wrażeń, ponieważ na resztę wieczoru zaplanowane mieliśmy zwiedzanie Amsterdamu. Każdy kto chciał, mógł wybrać się na przechadzkę magicznymi amsterdamskimi ulicami i uliczkami, które oświetlały niezliczone ilości świątecznych lampek i światełek oraz przyozdobione były bożonarodzeniowymi dekoracjami i stroikami. Aura była przepiękna, a świadomość udanego wyjazdu i wspaniale przyjętych koncertów jeszcze bardziej potęgowały nasze pozytywne wrażenia!

Po noclegu w Amsterdamie, wyruszyliśmy bezpośrednio w drogę do Gowidlina. Podróż była długa i męcząca, jednak każdy myślami był już przy świętowaniu Bożego Narodzenia, które za chwilę miało objawić się z całą swoją mocą. Wszyscy wracaliśmy z poczuciem dobrze wypełnionego zadania oraz pełni wspaniałych wspomnień!
Wszystko to nie byłoby możliwe, gdyby nie pomoc finansowa ze strony Gminy Sierakowice, Powiatu Kartuskiego i Gminnego Ośrodka Kultury w Sierakowicach.

nadesłane/Kinga Kreft
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości