Reklama

Zamalować te wszystkie uprzedzenia! Reportaż o Warsztacie Terapii Zajęciowej w Somoninie

Przestrzeń koloru i akceptacji, gdzie niepełnosprawność nie jest przeszkodą, a możliwością – takim opisem można by zsumować działalność Warsztatu Terapii Zajęciowej w Somoninie. Nie da się przejść obojętnie obok stworzonych tutaj dzieł, a opowieści o warsztatowej społeczności nieraz wymykają się z ciasnych ram narzuconych przez społeczeństwo.

Warsztat Terapii Zajęciowej to przestrzeń kipiąca kolorami. Znajduje się tutaj 5 pracowni: Pracownia Plastyczno-Artystyczna, Pracownia Technik Różnych, Pracownia Witrażu, Pracownia Ceramiki oraz Pracownia Rzemiosła Regionalnego. Miejsce jest przeznaczone dla osób z niepełnosprawnościami i poprzez sztukę realizuje rehabilitację społeczną i zawodową.

Powstają tu barwne obrazy, wyplatane dywany, dekoracje świąteczne, magnesy, ceramiczne naczynia, szafki na klucze, barwna biżuteria, świeczki, malowane torby na zakupy, witraże, pięknie zapakowane herbatki… lista nie ma końca.

Reklama

- Oczywiście prace powstają na święta i inne imprezy okolicznościowe. Dzień Babci, Dziadka, potem mamy Walentynki, Dzień Kobiet, Wielkanoc. A od września przygotowujemy się na Boże Narodzenie - powiedziała Dobrawa Turzyńska, instruktorka Pracowni Rzemiosła Regionalnego.

Rytm dnia

Codzienność placówki wyznacza stały rytm: przyjazd, kawa i śniadanie, następnie praca w pracowniach – praca odbywa się we własnym tempie i trwa około 7 godzin z przerwami. Jest też czas na integrację. Dużą wagę przywiązuje się tutaj do dyscypliny. Przestrzeganie planu dnia daje podopiecznym poczucie bezpieczeństwa. Prócz pracy w pracowniach podopieczni wykonują proste czynności porządkowe – tym samym uczą się dbać o swoją przestrzeń.

Reklama

Warsztat jest ich drugim domem. Tuż obok obecny jest psycholog, który dba o dobrostan podopiecznych.

- Sztuka jest bardzo dobrym rozwiązaniem, ponieważ można i rozładować swoje emocje, i rozbudzić w sobie pewną pasję. Widzę też, że poprzez sztukę, podopieczni czują tu wspólnotę, zawsze mają wsparcie, nie czują się osamotnieni czy też wykluczeni – powiedział Michał Radej, praktykant i psycholog.

Odrzucenie i akceptacja

Spójrzmy na chwilę na świat oczami osoby z niepełnosprawnością. Posiada ograniczenia, wyróżnia się. Może porusza się na wózku, może mówi w nietypowy sposób. Jest inna, poza szablonem. Czy spotka się ze zrozumieniem otoczenia?

Reklama

- Do niedawna niepełnosprawność to był temat wstydliwy. Ale myślę, że jest dużo lepiej niż chociażby 20 lat temu. Jest to na pewno trudny temat, ale nie na tyle trudny żeby go zawsze odrzucać. Jeśli zrozumiemy, że świat jest idealny łącznie z osobami niepełnosprawnymi i z ich potrzebami, to zaczniemy patrzeć na sprawy zupełnie inaczej. Odrzucenie osób z niepełnosprawnością to problem, który świadczy tylko o jednym: jak osoba zdrowa radzi sobie z tematem niepełnosprawności. Każdy chce być akceptowany. Też nie każdy z naszych uczestników zdaje sobie sprawę ze swoich ograniczeń. Osoby niepełnosprawne pragną żyć jak wszyscy inni. Pragną kochać, mieć przyjaciół, chcą być dla kogoś ważni, wyjątkowi, pragną czuć się bezpiecznie. Tego szukają i odnajdują to w środowisku warsztatowym – powiedziała Magdalena Baczyńska, instruktorka zajęciowa w Pracowni Plastyczno-Artystycznej.

Uczestnicy WTZ są na siebie nawzajem bardzo wyczuleni. Sami reagują na potrzeby kolegów i koleżanek. Chętnie podają sobie pomocną dłoń, popychają wózek, pomagają sobie zaparzyć kawę. Często mówią “co ja bym bez ciebie zrobił…”.

Reklama

Jeden z uczestników prowadzi nawet własny kanał na YouTube. Nazywa się Mikro Cypek. Swoją obecnością w przestrzeni internetowej obala wiele mitów, choć nie jest lekko, bo nieraz doświadczył hejtu. Jak sam mówi: “ja się nie przejmuję ale na moim kanale są straszne komentarze. Działam dalej, żeby pokazać innym osobom, że nie trzeba się poddawać ani chować ze swoją niepełnosprawnością”.

Nieszablonowo działa też inny uczestnik Jacek Buława, który prócz rękodzieła wyraża siebie poprzez muzykę. Wylicza: “śpiewaliśmy, nagrywaliśmy klipy, występowaliśmy, grałem na keyboardzie i tamburynie, a teraz przygotowujemy się do konkursu piosenki”.

Reklama

Fabryka rękodzieła

Warsztat jest swoistą fabryką rękodzieła i sztuki. Uczestnicy na co dzień mają tutaj kontakt ze swoją kreatywnością.

- Ja uważam, że każda osoba potrafi być kreatywna, tylko ta kreatywność jest w nas niedorozwinięta, utracona albo stłamszona. Od dziecka słyszymy tłamszące komentarze, np. “a co ty tu dziecko namalowałaś? Niebieskie liście!?” I w taki sposób powstaje pierwsze ograniczenie naszej wyobraźni. A ja pytam: dlaczego nie? Skoro ja te liście tak widzę w mojej wyobraźni? Ta wyobraźnia jest moja! I tak samo jest z osobami niepełnosprawnymi. Jak im wmówimy “a Ty masz sztywne paluchy, Ty się nie nadajesz…” czy “tymi rączkami nic nie ulepisz, one Ci się trzęsą…” - jak taka osoba usłyszy to dwa miliony razy w swoim życiu, to staje się przekonana, że nic nie potrafi – opowiada Magdalena Baczyńska.

Reklama

Aby mogło powstać nowe dzieło, konieczna jest współpraca między uczestnikami a instruktorami.

- Ja osobiście staram się nie ingerować w proces moich podopiecznych ale za to często dokańczam ich dzieła – bo na przykład mają słaby wzrok i nie widzą tak dokładnie jak ja. Potem oprawę dla takiej pracy tworzą uczestnicy w innej pracowni, gdzie pani instruktor stara się wciąż przypominać “słuchajcie, ta rama musi mieć takie a takie wymiary… uważajcie na ręce...” i tak dalej. Jest to ciągła współpraca. Jedni robią ramy, drudzy je malują, inni przygotowują jakieś tam podobrazia. Następnie takie dzieło zawiśnie na ścianie w pracowni lub na korytarzu – dodaje.

Reklama

Każda pracownia daje uczestnikom zupełnie nowe możliwości. Co kilka miesięcy następuje rotacja – wtedy kilkuosobowe grupy zamieniają się pracowniami. Podopieczni uczą się obsługi narzędzi stolarskich, rzeźbienia w glinie, a nawet obsługi lutownicy.

- Szkło wycinamy, lutujemy i tworzą się różne formy. Jakie? To jest tak naprawdę dowolność – co komu w sercu gra. Uczestnicy wybierają odpowiednie dla siebie formy, a my im później pomagamy w lutowaniu. My tu cały czas czuwamy nad podopiecznymi, więc mimo, że jest to technika niebezpieczna, do żadnych wypadków nie dochodzi. Jeden z naszych podopiecznych zawsze powtarza, że tworzenie witrażu daje ukojenie, i że witraż ma duszę – opowiedziała Emilia Reich z Pracowni Witrażu.

Reklama

Trudności i satysfakcja

Dla instruktorów Warsztatu praca wypływa z powołania. Każdy sukces podopiecznych jest powodem do dumy, każda nowa umiejętność to święto. Jak tu nie czuć satysfakcji, kiedy się słyszy od uczestniczki: “wie Pani co, ja nie sądziłam, że mogę się w życiu jeszcze czegoś nowego nauczyć, a już na pewno nie z moją ręką…”.

Praca w Warsztacie Terapii Zajęciowej przynosi też wiele wyzwań. Do codzienności należy powtarzanie w kółko tych samych rozmów. Czynności z pozoru proste dla osób z niepełnosprawnością mogą być bardzo czasochłonne lub wręcz nieosiągalne. Dla niektórych wyzwaniem jest założenie skarpet – czynność dla większości błaha.

Reklama

- Ogromnym wyzwaniem jest przeżywanie sytuacji życiowych, np. kiedy podopieczny musi zmierzyć się ze śmiercią bliskiego. Cały świat wtedy legnie w gruzach i jest niemożliwość pozbierania się w drobnych czynnościach. Czasem ciężko zapanować nad emocjami. Niekiedy podopieczni nas zaskakują mówiąc “poszedłem i zaciągnąłem pożyczkę” i wtedy zadaniem jego opiekuna jest ten proces odwrócić. Inny przykład: “zamówiłem coś przez internet” – choć podopieczny nie wiedział, że musi za tę przesyłkę zapłacić – przyznaje Magdalena Baczyńska.

Rehabilitacja społeczna, rehabilitacja zawodowa, trening ekonomiczny – pod tymi hasłami kryje się nauczanie podopiecznych jak dysponować własnymi pieniędzmi.

Reklama

- Zabieramy podopiecznych busem do sklepu. Niektóre osoby nie mają swoich rodzin i nie ma nikogo, kto mógłby z nimi zrobić zakupy. A dzięki wyjazdowi z nami mogą poczuć, że mają swoje życie, że mogą sami o sobie zadecydować, wybrać sobie ubranie. Dla nich to jest przeżycie: wejść do sklepu, zapytać, poprosić o inny rozmiar i na domiar wszystkiego jeszcze zapłacić. Bo jak tu zapłacić, kiedy się nie umie liczyć? Trudno im uwierzyć, że dali ekspedientce jeden papierek, a wróciły do nich jeden papierek i jeszcze dwie monety – dodaje.

Zapraszamy

Poszukujący ciekawego upominku, dekoracji czy obrazu mogą odwiedzić siedzibę WTZ lub zobaczyć profil na facebooku, gdzie nie brakuje zdjęć prac plastycznych. Dzieła podopiecznych pojawiają się też na kiermaszach oraz na wystawie w urzędzie gminy. Istnieje nawet specjalna wystawa w restauracji Jezioranka – goście mogą zakupić obrazy, które do nich przemawiają. WTZ realizuje też zamówienia na upominki w większych ilościach.

Trwa nabór dla osób z niepełnosprawnościami z powiatu kartuskiego. WTZ gwarantuje dojazd.

- Podopieczni przyjeżdżają tutaj po to żeby pobyć z przyjaciółmi, aby zdobyć nowe umiejętności, a naszą radością są ich postępy terapeutyczne. Zazwyczaj kiedy przybywa do nas nowy podopieczny to na początku mówi, że nic nie potrafi, a po paru miesiącach odkrywamy, że ma on wiele talentów – podsumowała kierownik WTZ Iwona Kedrowska.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 28/02/2025 11:25
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości