17-letni Krzysztof Niklas swoim złotym medalem wywalczonym w czasie Mistrzostw Świata kadetów w zapasach zapisał się na stałe w historii Cartusii Kartuzy. Został pierwszym w klubie czempionem globu. Świeżo upieczonego mistrza powitali w Kartuzach koledzy z drużyny, trenerzy i bliscy. Nie zabrakło tradycyjnego "100 lat" i życzeń kolejnych sukcesów.
Krzysztof Niklas zapasy trenuje od 10 już lat. Ciężka i systematyczna praca zaczęła przynosić efekty już jakiś czas temu. Najpierw w postaci sukcesów na krajowym podwórku, które potem zaowocowały z kolei powołaniami do kadry narodowej i startami w imprezach najwyższej rangi.
Jego talent eksplodował już rok temu, gdy wygrał m.in. Puchar Polski kadetów oraz Międzynarodowe Mistrzostwa Polski kadetów. W nagrodę pojechał w czerwcu na Mistrzostwa Europy do Czarnogóry, na których zajął 11 miejsce. Po powrocie do kraju stanął jeszcze na podium krajowego finały Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży, a w sierpniu wyjechał z kadrą narodową na Mistrzostwa Świata do Serbii, gdzie poprawił swój wynik z czempionatu Starego Kontynentu i zajął siódme miejsce, dosłownie ocierając się o strefę medalową. Sukces tym większy, że Krzysiek dopiero w tym roku wszedł w szczytowy wiek kategorii kadetów.
Bieżący rok zaczął równie imponująco co poprzedni. W marcu wygrał Puchar Polski, ale majowe Mistrzostwa Europy zakończył dokładnie tak jak rok wcześniej - na miejscu 11. W czerwcu został wicemistrzem Polski kadetów w kat. 69 kg. Krótko potem dorzucił jeszcze 3 miejsce w silnie obsadzonym turnieju międzynarodowym w Serbii, czym zasłużył sobie na kolejną szansę startu w Mistrzostwach Świata.
A te okazały się być najlepszym turniejem nie tylko w jego dotychczasowej karierze, ale i blisko 40-letniej historii reprezentowanego przez niego klubu. Mimo wielu medali wywalczonych na imprezach najwyższej rangi, Cartusia jeszcze nigdy wcześniej nie miała jednak w swoich szeregach Mistrza Świata. Do teraz.
Krzysiek stoczył na Słowacji aż pięć walk, pokonując kolejno Dimitru Minaseurta z Mołdawii, Abubakrema Alimovem z Uzbekistanu i Rustamema Rakmatulaevema z Kirgistanu. Po tym pojedynku było już jasne, że Niklas stanie na podium, ale w półfinale rozbił wręcz Egipcjanina Omara Khalieta Shehata, zapewniając sobie miejsce w ścisłym finale rywalizacja w kat. 69 kg.
W decydującej walce oprócz trenera kadry wspierali go również trener klubowy oraz ojciec, którzy specjalnie dojechali na Słowację z Polski. Taka mobilizacja okazała się skuteczna, bo Krzysiek nie zaznał goryczy porażki także w najważniejszej ze swoich dotychczasowych walk. W finałowym pojedynku Mistrzostw Świata uporał się Chorwatem Antonio Kamenjasevicem i został najlepszym kadetem świata w kat. 69 kg!
Dumy z postawy swojego podopiecznego nie krył Andrzej Pryczkowski, prezes Cartusii i trener sekcji zapaśniczej, podkreślając, że to pierwszy tytuł Mistrza Świata w 40-letniej historii klubu.
- Wielokrotnie sięgaliśmy po tytuły Mistrza Polski, mamy medalistów Mistrzów Europy i Świata w różnych kategoriach, ale tego najcenniejszego medalu Mistrzostw Świata do tej pory nie udało nam się wywalczyć. Już choćby to pokazuje, jak wielką sprawą jest sukces Krzyśka - ocenia Andrzej Pryczkowski.
Niezwykle dumny, ale i wciąż oszołomiony swoim osiągnięciem jest również sam mistrz, który choć przyznaje, że jechał na Słowację po medal, wynik jaki osiągnął przerósł jego najśmielsze oczekiwania. Liczy też, że Mistrzostwo Świata kadetów to dopiero początek i w przyszłości sięgać będzie również po medale w kategorii juniorów, a potem seniorów.
Powrót do kraju i rodzinnych Kartuz umilili Krzyśkowi w piątek jego klubowi koledzy organizując powitanie z tradycyjnym "sto lat", bukietem kwiatów, tortem i konfetti.
Bartek Gruba
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze