Reklama

"Zapis N" - film grozy prosto z Kartuz

Trwają zdjęcia do pierwszego pełnometrażowego i niezależnego filmu, którego twórcami są dwaj mieszkańcy Kartuz - Piotr Lewna oraz Przemysław Wolski. "Zapis N", bo taki tytuł nosi produkcja, to horror. I to w zasadzie wszystko, co zdradzają filmowcy. Reszta owiana jest mgłą tajemnicy, która rozwiana zostanie najprawdopodobniej jesienią, na kiedy zaplanowano premierę obrazu.

- Ten pomysł siedział we mnie od bodaj dziesięciu już lat. Od zawsze chciałem zrobić film, ale za każdym razem coś stawało na przeszkodzie. Największym problemem był zwykle sprzęt. Na 18 urodziny kupiłem sobie kamerę, jak na tamte czasy dość dobrą, ale potem pojawiały się inne trudności - brak ludzi, scenariusza i tak mijały kolejne miesiące, lata - opowiada zajmujący się reżyserią Piotr Lewna.

Przewrót nastąpił stosunkowo niedawno, bo w czerwcu tego roku, gdy na drodze Piotra stanął Przemek Wolski, inny miłośnik kina, a przy tym człowiek interesujący się szeroko pojętym dźwiękiem i nagłośnieniem. Gdy przy okazji jednej z rozmów wypłynął pomysł tego pierwszego na film, dalej wszystko potoczyły się błyskawicznie.

- Streściłem go dosłownie w kilku zdaniach. Wkrótce potem stworzyliśmy szczegółowy plan wydarzeń, który następnie wspólnie przełożyliśmy na scenariusz. Uznaliśmy, że skoro są wakacje, mamy czas, sprzęt i dobre chęci, to jeśli teraz tego nie zrobimy, to może nie udać się już nigdy, a przynajmniej będzie o to bardzo trudno - dodaje Piotr Lewna.

Już pierwsze telefony do znajomych pokazały, że chętnych do udziału w przedsięwzięciu nie zabraknie. To, co stało się po pierwszych publikacjach prasowych na ten temat, przerosło jednak najśmielsze oczekiwania inicjatorów stworzenia pełnometrażowego, amatorskiego filmu.

- To było coś niesamowitego. Zaczynaliśmy przecież ze sporą dawką niepewności i znakami zapytania i wtedy zostaliśmy wręcz zasypani mailami z ofertą bezinteresownej pomocy. Pojawili się charakteryzatorzy, ludzie od efektów specjalnych, cała masa propozycji pomocy. Zarówno ludzi z doświadczeniem, jak i amatorów, chcących podzielić się z nami swoją widzą, umiejętnościami, a nawet przekazać potrzebne rekwizyty - wtóruje mu współautor projektu, Przemysław Wolski.

Na liście skorych do pomocy znalazł się nawet kaskader współpracujący w przeszłości z Markiem Siudymem oraz Mirosławem Baką oraz firma poligraficzna, skłonna wesprzeć młodych filmowców z Kartuz drukując plakaty i okładki. To co warte podkreślenia to fakt, że wszyscy chcą działać społecznie, z miłości do filmu.

Wobec tak sprzyjających okoliczności nie pozostało nic innego, jak rozpocząć zdjęcia. Niespełna dwudziestoosobowa ekipa spotyka się w miarę możliwości, zwykle w weekendy. Wśród nich znajdują się osoby mające już na koncie aktorskie doświadczenia, jak i zupełni nowicjusze. Praca przebiega jednak wyjątkowo sprawnie, a do tego w fantastycznej atmosferze.

- Praktycznie wszyscy dopiero się poznajemy, ale od razu rzuca się w oczy, że to grupa ludzi, dla których film i gra aktorska to pasja. Jest sporo śmiechu, żartów, każdy przychodzi i bierze w tym udział, bo naprawdę chce - zapewnia Mateusz Bis, jeden z aktorów.

- Fajne jest to, że wszyscy sobie pomagają. W obsadzie znajdą się ludzie, którzy gdzieś już grali, ale i tacy, dla których to zupełnie nowe doświadczenie. Nie ma to żadnego znaczenia, bo siadamy wspólnie, ćwiczymy kwestie, pomagamy sobie, dzielimy się uwagami i sugestiami. To jest chyba największy plus - dodaje.

Wszyscy zapewniają zresztą, że to dla nich olbrzymia frajda, ale i wyzwanie.

- Zdajemy sobie sprawę, że nie będzie to dzieło sztuki. Jesteśmy grupą amatorów, ja staram się reżyserować, choć nigdy wcześniej tego nie robiłem. Do tej pory zawsze oglądałem film z drugiej strony szkła i tu nie do przecenienia jest np. wsparcie Mateusza, który grywał w teatrze. O pracy aktorskiej wie zdecydowanie więcej. Przemek służy swoją wiedzą na temat dźwięku. To, co powstanie będzie tak naprawdę efektem pracy wielu osób.

Twórcy filmu jak najskrytszej tajemnicy pilnują szczegółów dotyczących fabuły ich dzieła. Wiadomo jedynie, że akcja toczyć będzie się w okolicach Łomży, a bohaterami jest grupa studentów, która trafia do nawiedzonego domu. Co dzieje się dalej, przekonać będzie można się dopiero w czasie premiery i późniejszych pokazów.

- Film nawiązywać będzie do klasyki horroru. Będzie nawiedzony dom, scena na cmentarzu. Tak naprawdę mamy tu mieszkankę kilku motywów, ale jest też coś zupełnie nowego, czego nie było wcześniej - mówią tajemniczo filmowcy z Kartuz.

Mimo zabójczego wręcz tempa, jakie sobie narzucili, nakręconego materiału przybywa w oczach. Jak wszystko pójdzie zgodnie z planem, w sierpniu ekipa powinna uporać się z montażem, a we wrześniu film będzie gotowy. W międzyczasie powstanie też na pewno trailer, który zobaczyć będzie można m.in. w portalu Kartuzy.info

"Zapis N" poza prezentacją lokalnej społeczności, przesłany zostanie również na wszelkie możliwe konkursy i festiwale filmów amatorskich. Przy odrobinie szczęścia ma więc szansę trafić do kinomaniaków w całym kraju.

Szersze informacje na temat filmu i pracy na planie można znaleźć na stronie www.zapisn.wordpress.com

Do tematu bez wątpienia wrócimy.

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości