Piątek 24 lipca jest ostatnim dniem pracy Mariana Kwidzińskiego jako zastępcy Komendanta Powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Kartuzach. Po wieloletniej służbie wiceszef straży postanowił przejść na emeryturę. W czwartek oficjalnie został pożegnany przez strażacką brać na czele z Pomorskim Komendantem PSP, czy samorządowców. Nam opowiedział o swojej ponad 20-letniej służbie i planach na przyszłość.
Dlaczego wybrał Pan straż pożarną na miejsce swojej pracy?
Po ukończeniu studiów mieszkałem we Włocławku, gdzie jako nauczyciel uczyłem w pobliskim Lipnie. Ze względów rodzinnych wróciłem w rodzinne strony. Rozpocząłem budowę domu i stanąłem przed koniecznością wyboru pracy. Jedną z możliwości była straż pożarna. Wówczas nie byłem związany ze strażą w jakikolwiek sposób. Wiedziałem, że jest to dobra, humanitarna służba. Wydawało mi się to ciekawym zajęciem. Złożyłem podanie do Komendy Powiatowej PSP w Kartuzach. Zostałem przyjęty. Po latach okazało się, że był to strzał w dziesiątkę.
Jak przebiegała Pana służba w straży pożarnej?
Moje początki w straży wyglądały na pewno inaczej niż wielu innych osób. Rozpocząłem pracę w straży wcześniej nie mając z nią styczności. Nie ukończyłem szkoły strażackiej. Zaczynałem jako stażysta zdobywając kolejne etapy wykształcenia i przeszkolenia, poprzez specjalistę, kierownika sekcji kontrolno - rozpoznawczej aż po zastępcę komendanta powiatowego. Przez wiele lat pracowałem w służbie kontrolno - rozpoznawczej, czyli w tej która nadzoruje i kontroluje przestrzeganie przepisów przeciwpożarowych.
Nie raz brał Pan udział w działaniach ratowniczo - gaśniczych. Czy jakieś zdarzenia szczególnie utkwiły Panu w pamięci?
W pamięci na pewno pozostają te najtragiczniejsze zdarzenia, czy specyficzne przypadki. Z pierwszym dużym pożarem zetknąłem się w 1994 roku. Paliła się szkoła specjalna w Kartuzach. W 2002 roku w Starkowej Hucie doszło do karambolu z udziałem niemal 20 samochodów. Nie zapomnę też wielu zdarzeń na drodze, w którym ginęli ludzie. Wypadki z ofiarami śmiertelnymi zawsze się pamięta. Są to zdarzenia, które mocno oddziałują na człowieka.
Gdyby miał Pan szansę ponownie stanąć przed wyborem pracy, czy dziś też wstąpiłby Pan w strażackie szeregi?
Z całą pewnością mogę powiedzieć, że tak. Nawet bym się nie zastanawiał. Była to wspaniała, pożyteczna praca związana z pomocą drugiemu człowiekowi. Na swojej drodze spotkałem wielu wspaniałych ludzi, zarówno wśród pracowników komendy, jak i osób, z którymi dane mi było współpracować. Na pewno był to bardzo dobry wybór.
Czy jest coś za czym będzie Pan szczególnie tęsknił?
Kończę pewien etap w moim zawodowym życiu. Jest to na pewno ciężki moment, szczególnie jeśli odchodzi się z miejsca, do którego lubiło się przychodzić. Taka jest jednak kolej rzeczy. Czasami trzeba podjąć taką decyzję. Osiągnąłem wysługę emerytalną i postanowiłem skorzystać z możliwości przejścia na emeryturę. Zdecydowałem, że jest to odpowiedni czas. Odchodzę ze służby, ale nie ze środowiska. Przez ponad 20 lat mojej pracy w straży miałem kontakt z wieloma osobami. Poza działaniami stricte ratowniczymi, prowadziłem akcje profilaktyczne, turniej wiedzy pożarniczej, czy Bezpieczne Życie. Dzięki temu miałem kontakt z dziećmi, młodzieżą, nauczycielami. Czas ten wspominam bardzo sympatycznie. Bardzo się cieszę, że miałem okazję poznać tylu wspaniałych ludzi i mam nadzieję, że będę nadal utrzymywał z nimi kontakty.
Co dalej? Czym będzie się Pan zajmował na strażackiej emeryturze?
Pewne plany mam, ale nie chciałbym o nich mówić, aby nie zapeszać. Na pewno dalej będę działał w samorządzie. Jestem przewodniczącym Rady Gminy Chmielno, co też wiąże się z obowiązkami.
Dziękuję za rozmowę.
AL
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Zasłużona, toć to mundurowy.
Czy mozna wiedzieć jaka to będzie emerytura po 20 latach pracy ? ;)