Wraca temat trudności, jakie z dojazdem do Trójmiasta, a nawet miast naszego powiatu mają mieszkańcy Przyjaźni (gm. Żukowo). Niedawno tamtejsza społeczność wystosowała w tej sprawie list do jednej z lokalnych redakcji. Teraz za sprawą jednej z Czytelniczek opinia na ten temat trafiła też do nas.
Oto pełna treść pisma, jaki trafiło na naszą skrzynkę odbiorczą:
"Wzrost dostępu do Trójmiasta dla mieszkańców Powiatu Kartuskiego poprzez przebudowę drogi powiatowej nr 1929G Lniska-Przyjaźń-Łapino" - tak nazwano inwestycję, o której i Państwo pisali. Inwestycja ta została zrealizowana w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Pomorskiego w (2009-2010r.) i możemy być z tego zadowoleni, ale nie do końca.
Nie przyczyniła się ona w pełni do poprawy dostępu do Trójmiasta dla mieszkańców np. wsi Łapino i Przyjaźń oraz Sulmin i Niestępowo, gdyż nie mamy bezpośredniego transportu publicznego w kierunku Trójmiasta. Nie mamy nawet dojazdu go granic powiatu kartuskiego i M. Gdańska, tj. do Kokoszek, gdzie moglibyśmy przesiadać się na gdański autobus. W dodatku Kokoszki rozwijają się, będą tam nowe miejsca pracy, a u nas nie każdy ma samochód, żeby móc tam łatwo dojechać.
Nasze władze samorządowe, włącznie z Radnym, nic nie robią w tym kierunku, a w dodatku nasz Sołtys gasi nasze zapały i uważa, że chętnych na takie dojazdy będzie 2-3 osoby i robi wszystko, żeby to udowodnić. Tak podcina się ludziom skrzydła. Widać braknie zapału do działania w tym kierunku, no i mieszkańcy boją się prosić. Nie wierzą w zmianę, godzą się z istniejącym stanem rzeczy... Lokalna władza wydaje się być z tego zadowolona, a przecież nasz kraj, to nie kraj jakiegoś reżimu, któremu zależy na tym, by odciąć ludzi ze wsi od miasta. Nasze miejscowości dopiero od 10 lat zaczynają się budzić, rozwijać, będziemy mieć place zabaw, będziemy mieć internet i teraz to już naprawdę potrzeba pomyśleć o łatwiejszej komunikacji w kierunku np. Gdańska-Wrzeszcza, skąd blisko do szkół średnich, uczelni, szpitali, obiektów kulturalnych, blisko do całego Trójmiasta.
Nauczyciele z naszej wsi, żeby zabrać, gdzieś starsze dzieci muszą wynajmować prywatny autokar, a to podwyższa koszty wycieczki. Latem nasze dzieci i młodzież nie jeżdżą nad morze, nie uczestniczą w wydarzeniach plenerowych na terenie Trójmiasta. Widać, że niektóre inwestycje unijne, jak ta wspomniana powyżej, czasem pięknie się nazywają, ale nie do końca potem mogą być wykorzystywane przez lokalną ludność.
nadesłane
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze