We wtorek, 30 marca zmarła znakomita kartuska pediatra Maria Kurr-Wenta. Lekarka, która otoczyła opieką lekarską trzy pokolenia mieszkańców Kartuz. Była ogromnie zaangażowana w swoją pracę, a po pomoc do niej można było się udać niezależnie od pory dnia i nocy. Miała 78 lat.
Maria Kurr-Wenta była niezwykle zaangażowaną pediatrą, oddaną swoim małym pacjentom. Była lekarzem z powołania. Miała wielkie serce, niosła pomoc o każdej porze dnia, nocy, nawet w dni świąteczne, w czasie wolnym od pracy w poradni i to bezinteresownie. Znał ją każdy mieszkaniec Kartuz i okolic. W swoim środowisku uchodziła za wzór lekarza i człowieka, była dla wielu autorytetem zawodowym i moralnym .
Lek. med. Maria Kurr-Wenta urodziła się 25 stycznia 1943r. w Gdyni, w rodzinie kaszubskiej Antoniny i Teofila Kurów. Ukończyła szkołę podstawową nr 10 w Gdyni Chyloni, a także w tym mieście IV Liceum Ogólnokształcące uzyskując świadectwo dojrzałości w 1960r. Ukończyła Wydział Lekarski Akademii Medycznej w Gdańsku w 1966 roku i rozpoczęła pracę w kartuskim szpitalu. Postanowiła zostać pediatrą ze względu na swoją miłość do dzieci. Jak zaznaczała, zainspirował ją również Jacek Chwiałkowski, ordynator Oddziału Dziecięcego w Kartuzach, lekarz o wielkim autorytecie zawodowym i moralnym. W 1970 r. Maria Wenta zrezygnowała z etatu szpitalnego i rozpoczęła pracę w poradni dziecięcej.
Jak podkreślała w rozmowie z "Gazetą Kartuską" z 13 marca 2007 roku :
„Tu kontakt z chorym dzieckiem jest inny, bliższy, za nic i na nic nie zamieniłabym tej pracy- pieniądze , sprawy materialne odchodzą na dalszy plan, gdy się robi to co się kocha”.
- Maria Wenta w sposób godny podziwu, wręcz heroiczny, godziła obowiązki lekarza z własnym macierzyństwem. Wychowała wraz z mężem Stefanem Wentą dwoje dzieci. Zapytana o rodzinę, powiedziała: „Nie umiałabym zrezygnować z macierzyństwa po to, żeby więcej zarabiać czy robić jakąś tam karierę… Najważniejsze żeby kochać i jak najwięcej dawać z siebie moim małym pacjentom i własnym dzieciom”. „Bywało, że nie miałam z kim ich zostawić, jeździły ze mną karetką na wizyty domowe. Praca nie odbiła się niekorzystnie na moim domu” Przeciwnie jej córka Aleksandra porwana przykładem matki ukończyła studia lekarskie, a syn Łukasz informatyk ożenił się z lekarką - informuje gdański oddział Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich.
W 2006 roku Marię Kurr-Wentę uhonorowano nagrodą „Perła Kaszub” w kategorii „Pomagam innym” za jej ofiarną działalność lekarsko-społeczną. W 2013 otrzymała od władz Kartuz okolicznościowy medal z okazji 90-lecia miasta.
Od 1981 r. nieprzerwanie uczestniczyła w Pieszych Pielgrzymkach Kaszubskich do Częstochowy. Pielgrzymowała z intencją podziękowania za to wszystko co otrzymała w życiu od Boga i ludzi, ale też dlatego, aby nieść pomoc lekarską utrudzonym pielgrzymom.
- Siostra doktor przez lata pielgrzymowała z Kaszubami, służąc wszystkim utykającym, niedomagającym i gorzej się czującym. Zawsze dobra i gotowa do pomocy. Choć smuci nas jej odejście, bardzo mocno wierzymy, że już widzi Pana twarzą w twarz i doświadcza tego, na co i my wszyscy czekamy - zmartwychwstania! Prosimy was bardzo, pamiętajcie w swoich modlitwach o doktor Marii i jej rodzinie! - żegnała lekarkę społeczność Kaszubskiej Pieszej Pielgrzymki z Helu na Jasną Górę.
Pogrzeb (obrzędy na cmentarzu) odbędzie się w Wielką Sobotę, 03 kwietnia, o godz. 11:00 na cmentarzu w Kartuzach. Msza pogrzebowa, pod przewodnictwem bp. Arkadiusza Okrója odbędzie się we wtorek, 06 kwietnia, o godz. 16:00 w kościele klasztornym w Kartuzach.
Info: Katolickie Stowarzyszenie Lekarzy Polskich, profil facebookowy Kaszubskiej Pieszej Pielgrzymki na Jasną Górę.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Bardzo przykra wiadomość... Wspaniała lekarka, taki dobry człowiek... :( Pan powołał ją do siebie, żeby po tylu latach oddania się innym ludziom mogła odpocząć. Nie znam drugiej takiej wspaniałej Pani Doktor.
Pamiętam jak chodzilam do niej w dzieciństwie a było to już lata temu. Nie znałam drugiej takiej osoby. Lekarz z powołania. Wieczny odpoczynek racz jej dać Panie, a światłość wiekuista niechaj jej świeci. Niech odpoczywają w pokoju. Amen [*]
Dobrzy lekarze odchodzą, którzy badali ludzi face to face, a nie przez telefon jak Kaszpirowski, inni są represjonowani i prześladowani przez skorumpowanych kolegów po fachu, którzy już nie leczą a dobijają ludzi np podłączając ludzi pod respiratorów, zamiast leczyć AMANTADYNĄ i robią to za garść srebrników od synagogi szatana (Niedzielski, Morawiecki) oraz aparat reżimu Ministerstwa Zbrodni (Horban, Posobkiewicz, Simon, Filisiak, Gut, Sutkowski itp )
Piękny czlowiek .
W artykule jest błąd w nazwisku - powinno być Kurr (a nie Kur). Wieczny odpoczynek racz jej dać Panie.
Odeszła kobieta anioł, leczyłem się u niej dawno dawno temu, a nawet moje dzieci leczyły się u niej... Niech jej będzie ziemia lekką
Takich lekarzy z powołania już nie uświadczysz. Powinna być wzorem dla nastawionych na dobra materialne lekarzy. Prawdziwy lekarz jak ta Pani zawsze miała uśmiech dla pacjenta i panstwowo i prywatnie niazaleznie od pory dnia i nocy
(*)
Wyrazy współczucia dla rodziny. Wieczny odpoczynek
Wspaniały człowiek, wspaniały lekarz. Pozostanie w mojej pamięci.
Wielka strata. Lekarka z powołania i bardzo dobry człowiek. Większość lekarzy powinna się od niej nauczyć podejścia do pacjenta. Wieczny odpoczynek Pani Doktor
Dla mnie bardzo smutna wiadomość. Wspaniała lekarka i wspaniały człowiek.Mój syn korzystał z jej wiedzy do 18 roku życia.A tak niedawno widziałam Panią doktor idącą do gabinetu,który zajmowała od wielu lat.........
Lekarz z powołania a to bezcenne leczyła mnie i moje dzieci , jeszcze nie dawno rozmawiałyśmy niech odpoczywa w pokoju , kondolencje dla Rodziny .
Pani doktor Kurr zawsze miała czas i niezwykłe podejście do swoich małych pacjentów! Nigdy nie okazała zniecierpliwienia i zmęczenia, mimo że ciężko o do końca pracowała. Wspaniały wartościowy przede wszystkim człowiek i no bardzo dobry fachowiec!!!Naprawdę będzie jej nam w Kartuzach brakować, bo takich lekarzy z powołania nieczęsto się spotyka.
Wielka szkoda.... Bardzo dobry człowiek i specjalsta w jednej osobie. To prawda zawsze można było na Panią Doktor liczyć, nie ważne czy noc czy dzień czy święto. Pomogła naszej małej córeczce. Będziemy Pamiętać i modlić się.
Bardzo przykra wiadomość... Wspaniała lekarka, taki dobry człowiek... :( Pan powołał ją do siebie, żeby po tylu latach oddania się innym ludziom mogła odpocząć. Nie znam drugiej takiej wspaniałej Pani Doktor.
Pamiętam jak chodzilam do niej w dzieciństwie a było to już lata temu. Nie znałam drugiej takiej osoby. Lekarz z powołania. Wieczny odpoczynek racz jej dać Panie, a światłość wiekuista niechaj jej świeci. Niech odpoczywają w pokoju. Amen [*]
Dobrzy lekarze odchodzą, którzy badali ludzi face to face, a nie przez telefon jak Kaszpirowski, inni są represjonowani i prześladowani przez skorumpowanych kolegów po fachu, którzy już nie leczą a dobijają ludzi np podłączając ludzi pod respiratorów, zamiast leczyć AMANTADYNĄ i robią to za garść srebrników od synagogi szatana (Niedzielski, Morawiecki) oraz aparat reżimu Ministerstwa Zbrodni (Horban, Posobkiewicz, Simon, Filisiak, Gut, Sutkowski itp )